Szukaj

Dziecko w szkolnym wyścigu szczurów

Podziel się
Komentarze0

W dzisiejszych czasach rywalizacja i wyścig szczurów przestaje być tylko domeną dorosłych. Coraz częściej sukces staje się podstawowym kryterium oceniania innych, także u dzieci. Czy wynika to z presji otoczenia i rodziców, czy jest to wrodzona chęć odnoszenia sukcesów?

Dziecko w szkolnym wyścigu szczurów
Zabrane dzieciństwo?


Jak się okazuje, wcale nie każde dziecko marzy o tym, by mieć najlepszą średnią w klasie czy w szkole. Czasami z obawy, że zostanie nazwane kujonem przez swoich rówieśników. Jednak często to rodzic wywiera presję na swoim dziecku. Nic dziwnego w tym, że chciałby od nauczyciela usłyszeć same pochwały na jego temat. Dlatego też dorośli często pomagają swoim dzieciom odrabiać prace domowe, czasami nawet wykonują całe zadanie, zapisują na mnóstwo korepetycji i zajęć pozalekcyjnych. Później oczekują od dziecka wysokich ocen i nienagannego zachowania, uważają, że czas po szkole powinien być przeznaczony na naukę. Mało tego, ciągle porównują je do innych dzieci, do ich osiągnięć, przez co wpędzają je w coraz większe kompleksy.

Czy aby na pewno jest to zdrowe podejście? Czy nie zabieramy wtedy dziecku najważniejszego okresu w ich życiu? Dzieci, chcąc sprostać wymaganiom swoich opiekunów, stawiają sobie coraz wyższe cele, coraz bardziej się stresują, a co za tym idzie, mogą stać się bardziej znerwicowane i mieć niską samoocenę w dorosłym życiu. Szczególnie, jeśli ciągle są niewystarczająco dobre dla swoich rodziców.

Naturalna rywalizacja

Warto jednak pamiętać o całkiem zdrowej i naturalnej potrzebie rywalizacji. Zarówno dorosły jak i dziecko odczuwają tę potrzebę, tylko w różnym stopniu. Jest to siła napędowa rozwoju, nie możemy więc popaść w skrajność i wychowywać swoje dzieci wg bezstresowego modelu wychowania. Osiąganie czegoś lub odkrycie czegoś nowego będzie sprawiało satysfakcję w każdym wieku.

Gdy spotka się to jeszcze z uznaniem społeczeństwa, dziecko samo będzie miało motywację do dalszego działania – nie będziemy musieli go do niczego zmuszać, ani robić czegoś wbrew jego woli. Pamiętajmy jednak, że to nie wysoka średnia musi być wyznacznikiem zadowolenia, zarówno naszego, jak i dziecka. Co należy więc zrobić, żeby nasze dziecko czuło się jak najbardziej komfortowo w szkole, bez wywoływania na nim presji i narażania na niepotrzebny stres?



Plan działania

Zdając sobie sprawę, że dziecko ma naturalną potrzebę do rywalizacji i osiągnięcia czegoś, nie musimy nachalnie zmuszać go do działania. Na pewno powinniśmy je dopingować, a przede wszystkim chwalić nawet za małe osiągnięcia. Sukces musi być dostosowany do możliwości dziecka, a nie ambicji dorosłych.

Nie możemy oczekiwać, że nasze dziecko zawsze będzie najlepsze w klasie. Dlatego musimy chwalić dziecko za pracę i wysiłek włożony w naukę, a nie krytykować za to, że tym razem dostało czwórkę a nie piątkę.
Gdy dziecku się nie powiedzie, nie krytykujmy go, nie pocieszajmy ani nie dawajmy dobrych rad. Przez atak złości i rozgoryczenia musi przejść samo, by później wyciągnąć z tego wnioski. Nie możemy więc robić z niepowodzenia malucha wielkiej sprawy bo to tylko pogorszy sytuację.


Pod żadnym pozorem nie powinniśmy traktować dziecka jako swojej wizytówki, a jego klęsk jako osobistej porażki. Bądźmy dla dziecka dobrym przyjacielem, a nie złym rodzicem.

Starajmy się nie przejmować odpowiedzialności za swojego malucha. Rodzic często zmusza swoje dziecko do nauki, tymczasem ono od najmłodszych lat powinno wiedzieć, że uczy się tylko dla siebie. Wtedy w późniejszych latach nauka nie będzie mu się kojarzyła ze złem koniecznym, ale chętniej przystąpi do dalszej edukacji. Dlatego też, pozostawmy dziecku odpowiedzialność za jego uczniowskie obowiązki.

Nigdy nie traćmy wiary w naszą pociechę. Pogódźmy się z tym, że nasze dziecko często wybierze inną drogę, niż my sobie dla niego wymarzyliśmy. To nic złego, mało tego, powinniśmy się cieszyć, że nasz maluch ma własne pragnienia i marzenia, do których chce dążyć. Dlatego musimy wspierać je bez względu na okoliczności i zawsze okazywać miłość.

Starajmy się wychowywać dziecko do współpracy, a nie do rywalizacji. Będzie się ono chciało zająć wtedy czymś twórczym, a nie będzie myślało o drugiej osobie jako potencjalnym przeciwniku. Dodatkowo, łatwiej znajdzie sobie przyjaciół, co jest bardzo ważne dla dobrego funkcjonowania każdego człowieka.

Zabawa źródłem najzdrowszej rywalizacji

Dzisiejsze społeczeństwo to społeczeństwo oparte przede wszystkim na rywalizacji. Dlatego świat dzieci przejmuje coraz więcej nawyków ze świata dorosłych. Pamiętajmy zatem, żeby uczyć swojego malucha tylko zdrowego konkurowania, nie stawiać zbyt wygórowanych żądań. Nie zabierajmy dziecku jego dzieciństwa – pozwólmy mu spędzać część wolnego czasu na zabawie. Będzie się ono wtedy uczyło kontaktów z rówieśnikami, co jest bardzo przydatne w dorosłym życiu, nawiąże przyjaźnie, łatwiej będzie skore do nauki.

Warto, więc zwrócić uwagę na zabawy dziecka, a czasami samemu poświęcić mu więcej czasu, np. grając z nim w edukującą grę. A poza tym, zabawa też uczy rywalizacji – i to tej najzdrowszej.


Autor:

Dorota Bucka

Komentarze do: Dziecko w szkolnym wyścigu szczurów

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz