Szukaj

Chorzy na SM bez fizjoterapii?

Podziel się
Komentarze0

Nie tylko skuteczna farmakoterapia, ale także regularna rehabilitacja powoduje, że chorzy cierpiący na stwardnienie rozsiane mogą cieszyć się sprawnością przez długie lata. Jednakże statystyki są alarmujące, bardzo niewielu chorych ma dostęp do bezpłatnych zabiegów. Brakuje nie tylko kompleksowych programów rehabilitacji dla osób z SM, ale także wyspecjalizowanych placówek medycznych, gdzie pacjent mógłby korzystać z takiej formy leczenia.


Śląskie: Chorzy na SM bez fizjoterapii?


Aż 76 proc. osób chorujący na stwardnienie rozsiane uważa, że dostęp do fizjoterapii na Śląsku jest ograniczony. Tylko 14 proc. ma rehabilitację refundowaną przez NFZ,  25 proc.  zmuszona jest do samodzielnego finansowania terapii lub korzystania ze wsparcia finansowego fundacji i stowarzyszeń. W ogóle z fizjoterapii nie korzysta aż 39 proc. chorujących na SM w regionie! Tymczasem wsparcie terapii farmakologicznej ćwiczeniami ruchowymi, specjaliści uważają za kluczowe w opiece nad pacjentem.- U osób z SM konieczne są systematyczne ćwiczenia. Tego typu terapia nie tylko poprawia koordynację ruchową sprawiając, że chorzy lepiej się poruszają, wpływa także na ich stan emocjonalny. W wielu przypadkach rehabilitacja jest także jedyną terapią stosowaną u chorego. Brak dostępu do niej skazuje pacjenta na wózek inwalidzki - mówi dr n. med. Gabriela Kłodowska - Duda z NZOZ Neuro-Care w Katowicach, które specjalizuje się w leczeniu SM.

Fizjoterapia jest niezbędna - przekonują lekarze

W regionie znikoma liczba pacjentów korzysta z programów lekowych. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że zaledwie 260 osób, na około 5 tys. chorujących na stwardnienie rozsiane, korzysta z terapii farmakologicznej refundowanej przez NFZ. Oznacza to, że prawie 95 proc. pozostawiona jest sama sobie. Nie lepiej wygląda sytuacja z dostępem do fizjoterapii. Z sondy przeprowadzonej wśród chorych przez katowicki NZOZ Neuro-Care, placówkę, która specjalizuje się w leczeniu osób z SM, wynika, że aż 39 proc. pacjentów w ogóle nie korzysta z rehabilitacji. Dla pozostałych 61 proc. fizykoterapia to często jedyna forma terapii.

- Brak fizjoterapii, która powinna rozpocząć się zaraz po postawieniu diagnozy prowadzi do pogorszenia się sprawności fizycznej chorego. W efekcie tego, często młody pacjent, w wieku 20-30 lat skazany jest na wózek inwalidzki i całkowitą zależność od rodziny. Tego można by było uniknąć, w porę podejmując fizjoterapię zarówno ruchową, jak również obejmującą masaże, magnetoterapię czy terapię ultradźwiękami. Niestety w Polsce wciąż fizjoterapia w leczeniu SM jest marginalizowana - mówi dr n. med. Gabriela Kłodowska – Duda.

Zobacz również:



Zapłać z renty 500 zł za rehabilitację. To niemożliwe!

Inaczej jest w Niemczech, gdzie warunkiem przystąpienia do programu lekowego jest podjęcie obowiązkowej rehabilitacji. W Polsce pacjenci muszą o bezpłatną rehabilitację walczyć, często bezskutecznie. W konsekwencji 22 proc. chorych pokrywa wydatki na rehabilitacje z własnej kieszeni. Nie każdego jednak na to stać. Miesięczny koszt fizykoterapii to wydatek od 200 do 500 zł. Koszt godzinny sesji to nawet 60 zł.

Drogo wychodzą także nowoczesne rozwiązania. Godzinna sesja kinezynoterapii to wydatek od 70 do 100 zł. Miesięczny pobyt w Centrum Rehabilitacji dla Osób Chorych Na Stwardnienie Rozsiane kosztuje obecnie 2050 zł.  Jeszcze większe wydatki czekają pacjentów zmuszonych do rehabilitacji w domu. Godzinna sesja to koszt od 100-150 zł. Niestety dla wielu chorych jest to bariera finansowa nie do przeskoczenia. Bez pracy pozostaje aż 27 proc. chorych, 25 proc. jest na rencie lub emeryturze - wynika z danych Neuro-Care. Brak jednak rehabilitacji dla chorego oznacza jedno - niepełnosprawność.

Dłużej pozostają samodzielni

- Chociaż fizykoterapia nie leczy, ale pozwala zmniejszyć objawy choroby m.in. problemy z równowagą, poruszaniem się, zmniejsza ból i poprawia sprawność rąk. Pacjenci poddawani magnetoterapii w Neuro-Care zgłaszają poprawę chodu, zmniejszenie spastyki, a nawet ustąpienie zaburzeń oddawania moczu. Korzystnie działa rehabilitacja ruchowa, hydroterapia, krioterapia, dzięki którym pacjenci mogą normalnie funkcjonować, chodzić do pracy, prowadzić życie towarzyskie, być długo samodzielnymi. Jest to szczególnie ważne dla młodych osób, u których dopiero zdiagnozowano chorobę. Dziś na Śląsku aż 61 proc. pacjentów to osoby w wieku 18-40 lat - mówi dr Kłodowska - Duda.


Brakuje specjalistów


Sami pacjenci podkreślają, że brakuje im konkretnych programów rehabilitacyjnych celowanych tylko w dolegliwości towarzyszące stwardnieniu. - Nawet w przypadku wysłania pacjenta na turnus rehabilitacyjny czy do sanatorium, może on nie odnieść z tej terapii większych korzyści. Rehabilitacja przy uszkodzeniach układu nerwowego przebiega zupełnie inaczej niż przy urazach czy nawet zmianach zwyrodnieniowych. Dlatego tak ważne jest, by ta rehabilitacja była prowadzona przez wykwalifikowanego terapeutę - przekonuje dr Gabriela Kłodowska - Duda. Lekarka dodaje, że w Polsce jest mało ośrodków uzdrowiskowych lub sanatoryjnych specjalizujących się w rehabilitacji osób cierpiących na stwardnienie rozsiane.

Rehabilitacja z NFZ - tylko w teorii

W ramach rehabilitacji finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia pacjenci mogą skorzystać z rehabilitacji ambulatoryjnej, rehabilitacji ogólnoustrojowej na oddziałach dziennych, a także z  rehabilitacji ogólnoustrojowej i neurologicznej na oddziałach szpitalnych. Jednakże w rzeczywistości wcale nie jest tak łatwo. Bezpłatna fizykoterapia dostępna jest tylko w ograniczonym zakresie czasu. Część zabiegów w ogóle nie jest refundowana z ubezpieczenia zdrowotnego, albo jest finansowana tylko w niewielkiej części, a resztę musi dopłacać chory. Refundowane też nie są najnowocześniejsze zabiegi. Innym problemem jest czas oczekiwania na leczenie, który wynosi od kilku tygodni do kilku miesięcy. Jeszcze gorzej wygląda sprawa w przypadku sanatoriów lub turnusów rehabilitacyjnych. Na te trzeba czekać nieraz i dwa lata. - To niedopuszczalne w przypadku pacjentów chorych na stwardnienie rozsiane. Każda przerwa w leczeniu i rehabilitacji może dla chorego oznaczać pogorszenie stanu zdrowia. A niektórych zmian nie da się cofnąć i pacjent traci coraz więcej sprawności - tłumaczy dr Kłodowska - Duda. Lekarka dodaje ponadto, że w późniejszych stadiach choroby, nacisk jest nawet bardziej kładziony na fizykoterapię niż na farmakoterapię.

Jednakże nie każdy pacjent może skorzystać z bezpłatnej rehabilitacji, musi zostać do niej zakwalifikowany przez lekarza. Gdy tak się nie stanie, koszty rehabilitacji pokrywa z własnej kieszeni lub – co gorsza – z braku środków finansowych nie podejmuje jej w ogóle.

Komentarze do: Chorzy na SM bez fizjoterapii?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz