Szukaj

Jak zostać stuprocentową Sexy mamą?

Podziel się
Komentarze0

„Jedna z powieści dla kobiet „Opowieści z kołyski” Risy Green rozpoczyna się w momencie, gdy główna bohaterka, Lara, wraca ze świeżo narodzoną córeczką do domu. Ledwie przekracza próg i... pędzi do łazienki. Zdejmuje spodnie, bluzkę, stanik, nawet kolczyki, wchodzi na wagę, otwiera oczy i wpada w rozpacz!


Okazuje się, że od ostatniego dnia ciąży zrzuciła tylko trzy kilo, przy czym noworodek ważył trzy i pół... Kiedy ona zalewa się łzami, jej mąż kręci głową i mówi: „Zaczęło się”. To prawda, dla wielu mam dzień porodu to nie tylko początek macierzyństwa, ale też walki z wagą. Ba, bywają takie, które już na porodówce układają strategię powrotu do formy. Czy słusznie? To zależy. Jeżeli twój powrót do formy miałby polegać na głodzeniu się, lepiej od razu z niego zrezygnuj. Jeśli jednak plan zakłada stosowanie zdrowej diety i wzmacnianie ciała, warto realizować go już od dnia porodu!- pisze Kasia Cichopek w swoim najnowszym poradniku „Sexy Mama. Jedz, chudnij i ciesz się sobą!”

KIEDY MOŻESZ ZACZĄĆ?

Po narodzinach Adasia nie stosowałam żadnej diety odchudzającej, a mimo to cała moja ciążowa nadwaga zniknęła w ciągu trzech miesięcy – i to bez efektu jo-jo. Przyznam jednak, że kiedy zostałam mamą, mój sposób odżywiania bardzo się zmienił. Z tego powodu, że karmiłam piersią, wystrzegałam się słodyczy (mogą uczulać!) oraz niezdrowych przekąsek i szybko weszło mi to w krew. Podczas przygotowywania posiłków dla synka zaczęłam też intensywniej szukać informacji o zdrowym odżywianiu, aż niepostrzeżenie zmieniłam całą swoją kuchnię! I bardzo to sobie chwalę! Jeżeli urodziłaś dopiero kilka tygodni temu, nie spiesz się z odchudzaniem - twój organizm najpierw musi dojść do siebie po wysiłkach ciąży i porodu. W dodatku jeśli karmisz piersią, potrzebujesz o 500 kcal dziennie więcej niż w ostatnim trymestrze ciąży (czyli ok. 1200– 1500 kcal więcej niż przed zajściem w ciążę). Pamiętaj jednak, że cała ta nadwyżka nie idzie w biodra, ale jest przeznaczona na produkcję twojego pokarmu. Jeśli karmiąca mama zacznie ograniczać jedzenie, ilość mleka w piersiach może w szybkim czasie zmniejszyć się na tyle, że konieczne będzie dokarmianie dziecka mieszankami modyfikowanymi. Dobrze więc radzę – lepiej jeszcze poczekaj z liczeniem kalorii, co wcale nie znaczy, że przez kolejne miesiąca będziesz musiała nosić ciążowe ubrania w rozmiarze, o którym nie chcesz nawet głośno mówić.

Schudniesz, ale systematycznie.

Waga będzie powoli spadała sama, ponieważ nadmiar kalorii zostanie spożytkowany na laktację. Takie spokojne zrzucanie kilogramów ma wiele zalet. Po pierwsze, twoja skóra ma czas, aby dostosować się do nowych kształtów, dzięki czemu do kolekcji ciążowych rozstępów nie dołączają nowe (tak, to prawda: nie tylko szybki przyrost wagi, ale też jej zbyt prędki spadek często idzie w parze z rozstępami). Po drugie unikniesz utraty ważnych składników odżywczych (np. magnezu czy cynku), wpływających na kondycję i urodę twoich paznokci, włosów i cery. I po trzecie? Zbyt szybka utrata wagi powoduje uwalnianie się substancji toksycznych z komórek tłuszczowych, (mogłyby przedostać się do twojego pokarmu!).

Zamiast radykalnie ograniczać kalorie, zadbaj przede wszystkim o jakość tego, co nakładasz na talerz. Dzięki temu dostarczysz sobie i dziecku wszystkiego, czego oboje potrzebujecie, a poza tym stopniowo wrócisz do swojej dawnej figury.

Zobacz również:



Zdrowe, pełnowartościowe jedzenie wcale nie zawiera zbyt dużej ilości kalorii. Plasterek dostarczającego białka fileta z indyka (najlepiej pieczonego w domu, z dodatkiem ziół) jest o połowę mniej kaloryczny niż plaster kupionej w mięsnym szynki wieprzowej. W dodatku w filecie nie znajdziesz szkodliwych konserwantów i barwników, a szynka ze sklepu najpewniej jest nimi naszpikowana.

GRZESZKI MŁODEJ MAMY

„Prawie nic nie jem, a waga wciąż ani drgnie” – takie słowa słyszałam od wielu mam. Dopiero w trakcie rozmowy wychodziły na jaw dietetyczne grzeszki, które utrudniały powrót do dawnej figury i formy. A jak jest z tobą? Który zły nawyk lubisz najbardziej? Jeśli nic nie przychodzi ci na myśl, sprawdź poniżej, co w tajemniczy sposób przeszkadza ci schudnąć.

Podjadasz w nocy


Maluch obudził cię już czwarty raz tej nocy? Nakarmiłaś, przewinęłaś, uśpiłaś i teraz tanecznym krokiem zmierzasz do lodówki... Hej, stój, nie otwieraj! W nocy przemiana materii jest wolniejsza niż w ciągu dnia, dlatego wszystko, co zjesz, może szybko zmienić się w kolejne centymetry na pupie i udach.

Drożej, czyli lepiej


Zamiast kilograma wędliny podłej jakości kup kilka plasterków szynki ze sklepu ekologicznego. Finansowo wyjdzie trochę więcej ,ale korzyści dla zdrowia też będą większe.

Nie dosypiasz

Wiem z własnego doświadczenia, jak trudno jest w pierwszych tygodniach po porodzie znaleźć młodej mamie czas na spanie. Ledwo przyłożysz głowę do poduszki, już musisz wstać, by nakarmić malca. Jednak już 2–3 miesiące po porodzie postaraj się, aby spać przynajmniej 6 godz. na dobę. Odzyskasz nie tylko siły, ale też zapanujesz nad łaknieniem, ponieważ podczas snu wydzielają się hormony regulujące przemianę materii.

Dojadasz po dziecku


Tu dwa kawałeczki ziemniaka, tam pół bułeczki z masłem – prawie tyle, co nic. Ale jak wiemy z reklam „prawie robi różnicę”. Według badaczy nawet niewielka zwyżka kalorii (100 dziennie) powoduje szybki przyrost wagi. Nie traktuj swojego ciała jak kosza na śmieci. Jeśli jesz tylko dlatego, „żeby się nie zmarnowało”, działasz na własną szkodę.


Pijesz zbyt mało wody

Zwykle tuż po porodzie pijemy dość dużo (na każde karmienie maluszka przypada przynajmniej jedna szklanka czystej źródlanej albo mineralnej wody), ale już po kilku tygodniach zarzucamy to jedno z najzdrowszych przyzwyczajeń żywieniowych. Tymczasem woda nie tylko oczyszcza organizm z toksyn i dodaje energii, ale też sprzyja naszej walce z fałdkami i wałeczkami! Szklanka wody zawiera zero kalorii, za to wypełnia żołądek, dzięki czemu nie odczuwasz głodu między posiłkami. Do tego przyspiesza przemianę materii i ułatwia pozbywanie się z organizmu niepotrzebnych resztek pokarmu.

Zjadasz za dużo, za prosto...


Nadmiar prostych węglowodanów to łatwa droga do nadwagi! Szybko trafiają one do krwi, podnosząc poziom glukozy, której organizm nie jest w stanie wykorzystać i zmienia ją w komórki tłuszczowe.

Masz za mało ruchu

Cały dzień kręcisz się między kuchnią a sypialnią, wychodzisz z maluszkiem na dwugodzinny spacer, wciąż nosisz go na rękach, usypiasz albo przewijasz – a ja tu marudzę o braku ruchu! Zanim śmiertelnie się na mnie obrazisz, przyjrzyj się temu, co naprawdę robisz od rana do wieczora. Spacery z maluchem? Spędzasz na ławce w parku. Domowa krzątanina? To przede wszystkim godzinne stanie przy desce do prasowania i obieranie ziemniaków przed telewizorem. Takie czynności, choć męczące, nie pochłaniają zbyt wielkiej ilości kalorii. Jeśli naprawdę chcesz rozruszać swoje ciało, znajdź czas na prawdziwy trening, który podniesie ci tętno – bo tylko wtedy zaczniesz spalać zgromadzony tu i ówdzie tłuszcz. Nie musisz szukać siłowni albo klubu fitness, możesz ćwiczyć również w domu, np. podczas oglądania wieczornych wiadomości (w mojej poprzedniej książce „Sexy mama. Bo jesteś kobietą!” znajdziesz aż 10 starannie opracowanych zestawów ćwiczeń, które pomogą ci kształtować mięśnie i spalać kilogramy).

Zapominasz o śniadaniu


Od rana uwijasz się jak w ukropie, a o jedzeniu przypominasz sobie dopiero w południe. „Tak dużo mam na głowie, że nie starcza mi czasu” – tłumaczysz. Zaraz, zaraz! Policzmy: zalanie gotowego Muesli jogurtem naturalnym i wkrojenie do tego banana zajmuje mniej niż minutę. Zjedzenie takiego pożywnego i energetycznego śniadania też nie trwa więcej niż 10–15 minut. To tyle samo, co przygotowanie kolejnego kubka kawy (ile ich już dzisiaj wypiłaś? Trzy?). To co, nadal twierdzisz, że nie masz czasu, aby zdrowo się odżywiać?

Jeżeli wiesz, że ledwie otworzysz oczy, od razu wpadniesz w wir zajęć, już wieczorem przygotuj sobie lekkie śniadanie. Pokrój pomidora i rzodkiewkę, a rano wystarczy wymieszać je z serkiem wiejskim. Możesz też zalać ciepłą wodą kilka łyżeczek płatków owsianych, aby rankiem szybko przygotować z nich tzw. sałatkę piękności(przepis dalej). Możesz też rozpuścić w szklance letniej, przegotowanej wody łyżkę miodu: jutro wciśniesz jeszcze kilka kropel soku z cytryny i energetyczny, pobudzający przemianę materii napój gotowy.

Więcej cennych porad w najnowszym poradniku Kasi Cichopek pt. „Sexy Mama. Jedz, chudnij i ciesz się sobą!”
Dołącz do Klubu Sexy mamy na Facebooku www.facebook.com/KlubSexyMama

Książkę można zakupić na stronie www.wydawnictworodzinne.pl

Komentarze do: Jak zostać stuprocentową Sexy mamą?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz