Szukaj

Seks a zdrowie

Podziel się
Komentarze0

Seks zwykle kojarzy nam się z przyjemnością i budowaniem intymnej relacji w związku. I bardzo słusznie, jednak nie są to jedyne korzyści, jakie stoją za zbliżeniami w sypialni. Poprawa pamięci i zdolności koncentracji, mniejsze ryzyko choroby serca, a nawet większa szansa na uniknięcie przeziębienia - takie i inne wnioski płyną z badań naukowych prowadzonych na parach cieszących się udanym współżyciem.

Seks a zdrowie

Sprawdź, jak sfera seksualna oddziałuje na całą ludzką kondycję psychofizyczną i co zrobić, by jak najdłużej korzystać z takich dobrodziejstw.

Na stres, pamięć i koncentrację

Jak wynika z badań opublikowanych na łamach magazynu „Biological Psychology", seks skutecznie niweluje skutki codziennego stresu. Udane współżycie wyzwala cały „koktajl" neuroprzekaźników, takich jak serotonina, oksytocyna, wazopresyna, dopamina, noradrenalina, endorfiny i inne. Są one odpowiedzialne za dobry nastrój, regulują sen i apetyt. Dzięki nim poprawia się nasza koncentracja i kreatywność. U osób, które mają na koncie więcej stosunków płciowych, obniża się ciśnienie tętnicze, przez co lepiej wykonują zadania i są bardziej odporne na czynniki stresogenne. Przyczynia się do tego także lepsze dotlenienie mózgu, za sprawą którego podnosi się tempo reakcji na bodźce zewnętrzne czy podzielność uwagi. - Sfera życia intymnego nakręca koniunkturę naszego zdrowia, sukcesów zawodowych, życia towarzyskiego i ogólnej satysfakcji. Rzutuje na całe nasze życie psychofizyczne - potwierdza specjalista w dziedzinie seksuologii, dr n. med. Stanisław Dulko.

Na zdrowe serce

Wyniki badań z New England Research Institute w Massachusetts wskazują, że osoby uprawiające seks dwa razy w tygodniu są o 45% mniej narażone na choroby serca. Dotyczy to szczególnie panów, wśród których ryzyko zawału spadło aż o połowę. Co ciekawe, w badanej grupie znajdowali się pacjenci z różnych przedziałów wiekowych. Starszym z nich aktywność związana ze stosunkiem seksualnym nie szkodziła, lecz działała na ich korzyść. Ma to związek z dobroczynnym wpływem współżycia na układ krążenia, ciśnienie tętnicze, dotlenienie organizmu czy wagę ciała. Podnosi się wówczas częstotliwość i siła skurczów serca. Wysiłek podczas kontaktów intymnych można porównać do szybkiego marszu (ok. 6 km na godzinę) na odcinku półtora kilometra w ciągu 20 minut. Pozwala on spalić ok. 400 kcal i angażuje niemal wszystkie mięśnie ciała. Nie powinni się go obawiać pacjenci kardiologiczni. W ich przypadku seks ze stałą partnerką i w odpowiedniej pozycji nie tylko jest bezpieczny, lecz działa wręcz prozdrowotnie.

Na odporność

Naukowcy z Pensylwanii dowiedli, że seks pozytywnie wpływa na nasz system immunologiczny. Uprawiając go 2-3 razy w tygodniu, poprawiamy swoją odporność nawet o 30%, a więc rzadziej łapiemy przeziębienie i inne infekcje. Z czego to wynika? Dzięki kontaktom intymnym nasz organizm wytwarza więcej przeciwciał zwanych immunoglobulinami (IgA). Badacze spekulują, że może to wynikać z faktu, że bliski kontakt z drugim organizmem działa na naszą immunologię jak swoista gimnastyka. Zauważono też jednak, że najlepszą stymulację daje nam współżycie ze stałym partnerem z częstotliwością 2-3 razy na tydzień. Bardzo częste stosunki seksualne mogą świadczyć o burzliwości związku, co z kolei podnosi poziom stresu, który ponownie osłabia naszą odporność.

Zobacz również:

Coś dla panów i coś dla pań

Dobrą wiadomością dla panów jest korzystny wpływ częstych ejakulacji na prostatę. Według „Journal of the American Medical Association" ryzyko wystąpienia raka tego narządu zmniejsza się nawet o 33%. Dowiodły tego bostońskie badania prowadzone na 300 tys. pacjentach przez ok. 8 lat. Jest to szczególnie istotne dla mężczyzn w wieku 60-80 lat, których aż w 80% dosięga ten nowotwór. Dzieje się tak dlatego, że częste orgazmy zmniejszają rozwój kalcyfikacji - czyli utwardzania i usztywniania tkanek na skutek gromadzenia się soli wapnia w prostacie. Proces ten prowadzi do rozwoju raka, jednak - jak się okazuje - można go ograniczyć. Również panie nie powinny narzekać na korzyści wynikające z intymnych zbliżeń. Endokrynolodzy z Uniwersytetu w Kolumbii wykazali, że jeden stosunek w tygodniu działa regulująco na miesiączki - występują one z taką samą częstotliwością i zwykle są bardziej łagodne. Ponadto dzięki pozytywnemu wpływowi współżycia na krążenie poprawia się elastyczność skóry i jędrność ciała, a cera staje się lepiej dotleniona. Usprawnieniu ulega też przepływ limfy, organizm szybciej odprowadza zbędne produkty przemiany materii i jesteśmy mniej narażeni na żylaki. Współżycie działa dodatkowo jak swoisty środek przeciwbólowy. Wydzielane wówczas endorfiny mają wpływ uśmierzający i wprawiają w błogostan.

Globalna regeneracja

W obliczu wszystkich tych korzyści nie trzeba nikogo przekonywać, że regularne i udane współżycie seksualne nie tylko scala związek i dostarcza nam przyjemności, ale także ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie. - W ciele mężczyzny po każdym wytrysku cała wewnętrzna struktura zostaje uruchomiona do odnowy biologicznej. Usuwane są słabe i martwe komórki, aby możliwe było wyprodukowanie najlepszej jakości - jak na dany organizm - plemników, które zapewnią zdrowe potomstwo. Z punktu widzenia ewolucji ma to znaczenie reprodukcyjne, ale nawet wtedy, gdy pominiemy ten aspekt, nadal zachodzą takie same procesy. Tylko jeden śródbłonek w organizmie mężczyzny jest nieśmiertelny. Jest to śródbłonek wytwarzający nasienie - wyjaśnia dr Stanisław Dulko. Co jednak zrobić, gdy na drodze do korzystania z dobrodziejstw seksu pojawiają się problemy? Przede wszystkim nie rezygnować i skierować swoje kroki do seksuologa. Ważne, aby nie popaść w błędne koło, kiedy to problemy zdrowotne zamykają nam drogę do udanych zbliżeń, a to z kolei odbiera nam możliwość korzystania z ich prozdrowotnych oddziaływań.

Powrót na ścieżkę seksu i zdrowia

- Zwykle już 2-3 wizyty w moim gabinecie wystarczą, aby życie seksualne pacjenta wróciło na właściwe tory. Obejmują one psychoterapię i farmakoterapię w zależności od zdiagnozowanej przyczyny dysfunkcji - tłumaczy lekarz. W przypadku najczęstszej dziś wśród mężczyzn przypadłości - zaburzeń wzwodu - stosuje się leki kardiologiczne, które działają korzystnie na cały organizm. Za ich sprawą dochodzi m.in. do regulacji ciśnienia krwi z tendencją do jego obniżania i gimnastyki mięśniówki gładkiej naczyń krwionośnych, które odpowiadają za osiągnięcie erekcji. - Prototypem takich środków był sildenafil. Dłuższe działanie wykazali jego rynkowi następcy - tadalafil i wardenafil. Natomiast do nowej generacji leków na dysfunkcje erekcji należą lodenafil, mirodenafil, udenafil oraz dostępny w Polsce awanafil. Zaletą tego ostatniego jest szybkie wchłanianie po podaniu doustnym i szybki początek działania (nawet po 15 minutach) oraz długo utrzymujący się efekt (ponad 6 godzin, a następnie do 17 godzin mówimy o okresie tzw. „półtrwania", kiedy przy kolejnych stymulacjach seksualnych może dochodzić do udanych wzwodów). Dodatkowo z uwagi na wysoką selektywność leku jest on bezpieczny także dla pacjentów w starszym wieku ze współistniejącymi schorzeniami - wyjaśnia mgr farmacji Katarzyna Jaworska. Mając więc do dyspozycji szeroką gałąź farmacji, która skutecznie pomaga w eliminacji problemów w sferze intymnej, nie zwlekajmy z decyzją przywrócenia sobie udanych zbliżeń. Jak się bowiem okazuje, seks to samo zdrowie.

Artykuł konsultował specjalista w dziedzinie seksuologii, dr n. med. Stanisław Dulko z Zakładu Seksuologii Medycznej i Psychoterapii w Warszawie, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, laureat licznych nagród oraz mgr farmacji Katarzyna Jaworska.

Komentarze do: Seks a zdrowie

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz