Szukaj

Polskie rany goją się dłużej

Podziel się
Komentarze0

Leczenie ran towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Już najstarszym wspólnotom zależało na tym, aby myśliwi ranni w polowaniu czy wojownicy po bitwie mogli powrócić do zdrowia i nadal służyć społeczności. Prawdopodobnie najstarszym środkiem terapeutycznym jest więc opatrunek. Mimo, że podstawy aseptyki wypracowano dopiero w drugiej połowie XIX wieku, zasada pozostała ta sama - niektóre rany nie zagoją się same, więc należy je osłonić od świata zewnętrznego w sposób, który będzie sprzyjał szybkiemu gojeniu.



Szacuje się, że problem ran przewlekłych dotyka w Polsce 500 tys. osób rocznie, z których większość nie wymaga hospitalizacji. To pół miliona osób, które miesiącami cierpią nie tylko z powodu bólu, ale także społecznej dysfunkcji. Jakim arsenałem w przypadku leczenia ran przewlekłych dysponuje nasza ochrona zdrowia w porównaniu zarówno z bliższymi sąsiadami „naszej” ligi a także bogatszymi państwami?

Wnioski są niestety alarmujące: podczas gdy u naszych sąsiadów zapewnia się szeroki dostęp do różnych rodzajów opatrunków specjalistycznych, w Polsce systemem refundacji objęta jest ich znikoma część - w sumie 15 różnych opatrunków specjalistycznych w kilku rozmiarach, czyli 50 opatrunków na liście! Wśród tych 50 pozycji, średnia cena opatrunku w aptece (razem z VAT) wynosi 16,77 zł, w tym dopłata pacjenta wynosi 11,79 zł a refundacja NFZ do jednego opatrunku wynosi średnio 4,98 zł. Stanowi to ewenement w Europie. Pod tym względem, pomimo postępu w ostatnich latach, nic się u nas nie zmieniło od 1999 r. Ponadto kształt systemu refundacji opatrunków (NFZ refunduje 50% ustalonego przez Ministerstwo Zdrowia limitu ceny) powoduje, że faktyczna dopłata państwa wynosi średnio 30% ceny (70% dopłaca pacjent), co plasuje Polskę daleko za innymi państwami Europy. Dotychczasowy poziom wydatków z tytułu refundacji opatrunków sięga 3 mln zł, co przy pół milionie potrzebujących można wyrazić kwotą 6 zł na jedną ranę. Co więcej, nowe projekty Ministerstwa Zdrowia przewidują 372-krotne podniesienie kosztów składania wniosków refundacyjnych (!!!) - z 400 na 149 000 zł. O ile producenci innowacyjnych leków o ogromnym wolumenie sprzedaży będą w stanie ponieść te koszty, to w przypadku większości materiałów medycznych - w tym opatrunków specjalistycznych - będzie to bariera nie do przebycia. Czyżby chodziło o zamrożenie list refundacyjnych?

Zobacz również:



Reasumując: polscy pacjenci cierpiący z powodu ran przewlekłych muszą ponosić koszty specjalistycznych terapii z własnej kieszeni. Większość jednak jest skazana na ograniczoną ilość refundowanych opatrunków, która nie uległa zmianie od 10 lat. Pytanie, czy stać na to nas wszystkich, podatników?

Taniej czyli drożej!

Korzyści terapeutyczne z szerokiego stosowania opatrunków specjalistycznych nie podlegają dyskusji. Nie da się jednak ukryć, że tradycyjna jałowa gaza jest znacznie tańsza w zakupie od, przykładowo, opatrunku z jonami srebra i węglem aktywnym. Tylko, że oszczędności ze stosowania przysłowiowej gazy są pozorne.

Opatrunki specjalistyczne w różnych odmianach wyznaczają obecnie standardy leczenia ran przewlekłych. Wyraźnie skracają czas terapii, a więc redukują czas pracy personelu medycznego, zmniejszają również ilość występujących powikłań i ograniczają ryzyko ewentualnych hospitalizacji, które stanowią największy element każdego systemu zdrowia.


Tymczasem w Polsce wykształcił się specyficzny podział na opatrunki „tradycyjne" czyli np. wspomniana gaza oraz „nowoczesne". Pojęcie nowoczesności jest jednak nadużywane, gdyż część opatrunków specjalistycznych jest używana od 20 lat, nie były jednak w Polsce refundowane, a więc nie były powszechnie stosowane. Świadczy to dobitnie o polskim zapóźnieniu w dziedzinie standardów leczenia ran przewlekłych. W krajach Unii Europejskiej polityka refundacyjna oparta jest na wynikach badań skuteczności oraz farmakoekonomice. W Polsce - na prostym i złudnym porównywaniu cen, co wpisuje się w niebezpieczny trend ograniczania dostępu polskich pacjentów do innowacji w ochronie zdrowia. Tymczasem Komisja Europejska ogłosiła rok 2009 Europejskim Rokiem Kreatywności i Innowacyjności.


Dostępność do refundowanych opatrunków specjalistycznych wpływa więc na ograniczenie dodatkowych kosztów, które zarówno pacjent jak i płatnik publiczny muszą ponosić w przypadku nieprawidłowo leczonej rany przewlekłej. Są to koszty refundacji leków (np. antybiotyków) w przypadku powikłań, hospitalizacji, a w drastycznych, wcale nie rzadkich przypadkach - amputacji. Tymczasem w Polsce wycena świadczeń faworyzuje... amputację stopy cukrzycowej a nie jej leczenie specjalistycznymi opatrunkami, które mogłyby temu zapobiec. Koszty społeczne takiej polityki są ogromne - przeciętna renta z tytułu niezdolności do pracy wynosiła dwa lata temu 1125 zł brutto miesięcznie.

Postulaty w urzędniczej szufladzie

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych POLMED razem z Polskim Towarzystwem Leczenia Ran wielokrotnie kierowała do odpowiednich urzędów wnioski o uwzględnienie opatrunków specjalistycznych przy kolejnych aktualizacjach wykazów leków refundowanych. Uwzględniały one aktualną wiedzę na temat wskazań medycznych i właściwości zaawansowanych opatrunków oraz ich dostępności w Polsce. Niestety, pomimo wielokrotnych monitów, nowy projekt limitów cen leków i wyrobów medycznych z maja 2009 r. nie wniósł nic nowego w dziedzinie refundacji opatrunków specjalistycznych. Tym samym dostęp do zaawansowanej terapii w Polsce nie zmienia się od końca XX wieku, generując potencjalnie wyższe koszty refundacji leków, hospitalizacji i opieki nad chorymi. Pozostaje pytanie: jak długo jeszcze będziemy dochodzić do tych samych wniosków, które od dawna wpływają na standardy leczenia ran przewlekłych w krajach takich jak Czechy, Węgry, Słowacja czy Chorwacja?

Komentarze do: Polskie rany goją się dłużej

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz