Szukaj

W sklepie spożywczym: kilka sztuczek pozwalających uniknąć pułapek marketingu

Podziel się
Komentarze0

Przykry znój dla niektórych, cotygodniowa przyjemność albo praktycznie codzienna dla innych – robienie zakupów, tak czy siak - i tak pozostaje koniecznością. Wraz ze wzrostem kosztów koszyka żywnościowego, czyli z powodu coraz wyższych cen żywności, czy jest jeszcze możliwe dokonywanie wyborów zarazem zdrowych i ekonomicznych, przy jednoczesnym unikaniu pułapek marketingowych?



Tak, odpowiada Jordan Le Bel, specjalista od marketingu spożywczego. Ale pod warunkiem, iż zatrzymamy się na czynnikach, które wpływają na nasze decyzje dotyczące zakupów oraz narzucimy sobie pewną dyscyplinę.

Uważa się, że jedna osoba idzie do sklepu spożywczego albo do supermarketu od 1,7 do 2,4 razy na tydzień. Bez wliczania w to wizyt w sklepach ze specjalnymi produktami spożywczymi, takimi jak sklepy mięsne albo rybne, na przykład.

I przeciwnie do tego, co myślimy, konsumenci są raczej impulsywni w sklepie spożywczym: od 65% do 80% decyzji o zakupie podejmujemy będąc już w sklepie. To właśnie wyjaśnia zasadność i skuteczność - w przyciąganiu uwagi i pieniędzy konsumentów - tych licznych promocji, wyprzedaży i inne sprytnych strategii marketingowych, namnażanych przez różne firmy, które działają w dziedzinie agro-spożywczej.

Rozpoznać "sztuczki" marketingu spożywczego

Nic nie jest pozostawione przypadkowi w prezentacji tysięcy produktów spożywczych, które odnajdujemy w sklepach. Wszystko jest zgodne z logiką, która ma na celu „wypchnięcie” produktów, upłynnienie ich, zauważa Jordan Le Bel.

Dlatego też, każdy sklep spożywczy i każdy supermarket posiada swój plan, który określa, w jaki sposób zostaną zaprezentowane wszystkie produkty, od samego wejścia aż do wyjścia, przechodząc poprzez wszystkie stoiska i regały, bez wliczania wystaw czasowych.

Jak uważa Jordan Le Bel, sklep spożywczy jest światem multisensorycznym o wielorakich działaniach. W rzeczywistości, stanowiska usytuowane przy wejściu do sklepu często zawierają świeży chleb oraz inne produkty piekarnicze, aby ich zapach pobudził nasz apetyt, wyjaśnia specjalista.

Generalnie, następne w kolejce idą mięsa albo owoce i warzywa. Tutaj znowu, ich pozycja nie jest niewinna. Ponad 85% konsumentów wie, że zalecane jest jedzenie 5 porcji warzyw i owoców dziennie, ale tylko 25% się do tego stosuje. Dlatego też kupują mnóstwo produktów w tym sektorze, w ten sposób wprawiając się w dobry nastrój, co prowadzi ich do tego, iż pozwalają sobie na słodycze w innych sekcjach.


Zresztą, podstawowe produkty spożywcze albo produkty pierwszej potrzeby są umieszczone wokół alejek. Tak jest w przypadku, między innymi, z produktów mlecznych, a także jajek oraz niektórych produktów mrożonych ... i z piwem!

Ta sama logika marketingu jest tutaj wykorzystana: rozmieszczenie produktów obliguje konsumentów do szperania w sklepie, do przemierzania licznych alejek, gdzie pojawiają się dodatkowo przeróżne wyprzedaże.

Centrum tych alejek opiera się strategii marketingowej polegającej na umieszaniu w wielkich ilościach produktów na wysokości oczu, aby je uwidocznić jak najlepiej, co ma na celu zwiększenie sprzedaży,
kontynuuje Jordan Le Bel.

Nie ulegać niepotrzebnie produktom z wyprzedaży


Produkty na wyprzedaży służą dwóm ściśle określonym celom: wypromować nowy produkt, a także pozbyć się produktów sprzedających się słabo, aby uniknąć strat. Ale wyprzedaże te są przyczyną niewiarygodnego marnostrawstwa: ocenia się, że aż do 25% kalorii kupowanych w sklepach znajdzie się w ... koszu.

Podstawowa przyczyna tego marnotrawstwa leży w produktach na wyprzedaży albo na promocji, wyjaśnia Jordan Le Bel. Winne są również sieci handlowe, które robią promocje zakupów hurtowych. Gromadzimy mnóstwo produktów, które się zespsują, zanim zdążymy je zjeść.

Zaplanować, zdrowszy wybór i mniejszy koszt…

Najlepszym sposobem na kupowanie zdrowych produktów spożywczych – przy jednoczesnym poszanowaniu dla swojego budżetu – jest planowanie menu jeszcze przed udaniem się do sklepu.

Jordan Le Bel sugeruje rozwiązania proste i skuteczne:

- przeanalizujcie zawartość lodówki, aby wiedzieć, co jeszcze może zostać użyte;

- przejrzyjcie ulotki, aby dowiedzieć się, gdzie są wyprzedaże warte zachodu;

- zaplanujcie swoje posiłki klika dni naprzód;

- zróbcie listę i starajcie się jej nie przekraczać;

- nie chodźcie do sklepów z pustym żołądkiem! W ten sposób unikniecie kupowania produktów tłustych i słodkich, a także będziecie kupować w mniejszych ilościach;

- zróbice zakupy w odwrotnym porządku do tego, jak zazwyczaj to robicie, chociaż jeden raz: unikiecie wtedy fałszywych wyprzedaży i odkryjecie nowe produkty;

- w obliczu wyprzedaży, na które się napotykacie w sklepach, zapytajcie się, czy naprawdę tego potrzebujecie, czy wykorzystacie całą zaproponowaną zawartość i czy rzeczywiście produkt jest dobry;

- czytajcie etykietki;

- unikajcie produktów „gotowych do spożycia”, które generalnie są droższe i gorsze dla zdrowia;

- nie ufajcie zapewnieniom, które mogą być bezzasadne: na przykład, czy naprawdę wiemy, że kurczaki z „wolnej hodowli” są w rzeczywistości z wolnej hodowli? Czy ich jajka rzeczywiście są warte tego, żeby do nich dopłacać?

Prawdą jest, że zaplanowanie swoich zakupów wymaga trochę czasu, ale pozwala to cofnąć się przed złym wyborem produktów spożywczych, podsumowuje Jordan Le Bel.

Nie oznacza to jednak, iż trzeba za wszelką cenę pozbawiać się słodyczy albo nie pozwalać sobie na zrobienie raz czy dwa impulsywnego zakupu. Ale planowanie pozwala mieć lepszą kontrolę.

Komentarze do: W sklepie spożywczym: kilka sztuczek pozwalających uniknąć pułapek marketingu

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz