Szukaj

Uzależnienie od partnera

Piękna, niezależna, przebojowa. Przystojny, pewny siebie, odnoszący sukcesy. Co sprawia, że ci ludzie tracą kontrolę nad własnym życiem i uzależniają się od partnera?

Uzależnienie od partnera

Uzależnienie od partnera przejawia się w wielu aspektach – jest to zależność od jego nastrojów, zachowań i miłości. Osoba, która boryka się z tym problemem może sprawiać wrażenie silnej i niezależnej, a tymczasem jest bezradna i szuka oparcia w drugim człowieku. Mimo że wychodzenie z uzależnienia kojarzy się z czymś żmudnym, ciężkim i nieprzyjemnym w tym przypadku jest zupełnie inaczej – proces ten jest prosty i przynosi wyzwolenie oraz radość z bycia sobą. Jego głównym założeniem jest myśl, że każdy odpowiada za samego siebie.

Przyczyny uzależnienia od partnera

Część ludzi nie jest w stanie wyobrazić sobie życia w samotności. Godzą się na tkwienie w toksycznym związku, ponieważ nie wierzą, że są w stanie zatroszczyć  się o siebie. Nawet jeżeli wydają się być twardzi i pewni siebie, w środku czują się niepewni i bezbronni w obliczu przeciwności, które niesie los. W sposób desperacki łakną miłości i akceptacji, czując się przy tym odrzuceni przez innych. Z tego powodu szukają kogokolwiek, kto mógłby być dla nich podporą. Żyją w przekonaniu, że ludzie, którzy sprawiają wrażenie mocnych, mogą ochronić ich przed cierpieniem. Związek z nimi traktują jako swoją jedyną szansę na szczęście, dlatego łatwo się uzależniają od ich miłości, obecności czy uznania.

Ludzie ci przestali wierzyć w to, że cokolwiek znaczą. To fałszywe przeświadczenie jest w nich zakorzenione tak głęboko, że nie dostrzegają miłości, którą ofiarują im przyjaciele. Czasem zdarza się tak, że naprawdę nie mają wokół nikogo bliskiego – zadowalają się wtedy jakimkolwiek okruchem zainteresowania ze strony innych. Ich wymagania spadają poniżej normalnego poziomu oczekiwań wobec związku i wiążą się z kimś zupełnie dla siebie nieodpowiednim. Osoby uzależnione często czują się zbyt niepewnie, aby zerwać taką relację. Zdarza się również tak, że ich związek mógłby być szczęśliwy, gdyby nie był niszczony przez ich obsesyjną potrzebę bliskości i poczucia bezpieczeństwa.

Skąd się bierze ta dziura afektywna? Jej przyczyn można szukać w dzieciństwie, gdy potrzeba bliskości, akceptacji i poczucia bezpieczeństwa nie została zaspokojona przez rodziców. Prowadzi to do ciągłego poszukiwania w innych ludziach tego, czego nie dali opiekunowie. Czasem dzieje się tak, że dziecko nie zostało nauczone wiary w siebie. Jego odczucia oraz emocje nie były akceptowane, dlatego straciło one ufność w swoją zdolność do racjonalnego oceniania świata. Niektóre dziewczynki nauczyły się zależności, gdyż przyzwyczajono je do tego, że inni zawsze się o nie troszczą.

Cechy związku opartego na uzależnieniu

Związek oparty na miłości diametralnie różni się od tego opartego na uzależnieniu. W pierwszym partnerzy pozostawiają sobie swobodę ruchów i rozwoju, w drugim jedna osoba jest zależna od drugiej. Stawia  ona partnera w centrum swojego świata, zaniedbując przy tym przyjaciół i rezygnując z własnych zainteresowań. Jej poczucie własnej wartości jest uzależnione od jego akceptacji. Aby zasłużyć na aprobatę podporządkowuje mu się i wyrzeka swoich praw. Czuje paniczny lęk przed utratą swojego jedynego celu w życiu, co objawia się niezdrową zazdrością i zaborczością. Nie jest w stanie wyobrazić sobie życia w samotności, dlatego kurczowo trzyma się drugiej osoby, nawet jeśli związek z nią nie jest satysfakcjonujący. Osoba ta nie jest w stanie spojrzeć prawdzie w oczy, ma skłonność do fantazjowania i przeceniania zaangażowania uczuciowego partnera. Kiedy dochodzi do zerwania, traci wszelką motywację do życia, czuje się gorsza, a wcześniejsze uczucie często zmienia się w nienawiść do byłego partnera.

Zobacz również:

Jak rozpoznać uzależnienie od partnera?

Pierwszym krokiem do wyzwolenia się z uzależnienia jest uświadomienie sobie problemu. Osoba uzależniona ma skłonność do czucia się odpowiedzialną za uczucia, myśli, wybory, los partnera. Nie jest asertywna, zgadza się na jego życzenia wbrew swojej woli, bojąc się, że w przeciwnym wypadku wywoła w nim złość i straci jego miłość. Takie zachowanie wywołuje w niej frustrację, gdyż podświadomie czuje się wykorzystywana i niedoceniana. Cierpi również z powodu niskiego poczucia własnej wartości, uważa się za niewystarczająco dobrą. Mimo, że jest przekonana, iż nikt nie może jej pokochać ani polubić, ze wszystkich sił pragnie miłości. Aby ją uzyskać skupia całą swoją energię życiową na partnerze i jego problemach, to on jest głównym tematem jej rozmów i rozmyślań. Jest nadmiernie do niego przywiązana i czuje się emocjonalnie od niego zależna. To od jego kaprysów i humorów zależy jej szczęście. Żyje tak długo sprawami partnera, że nie ma już własnego życia. Strach przed porzuceniem przemienia się w obsesję i popycha do ciągłego kontrolowania. Przejawia się to w przeróżnych manipulacjach, próbach zdominowania czy wywoływaniu poczucia winy. Jeżeli otoczenie zwróci jej  uwagę na ten problem, zaprzecza okłamując przy tym samą siebie. Taka osoba czuje się nieszczęśliwa i sądzi, że partner może to zmienić. Tkwi w nieudanej relacji i godzi się na złe traktowanie, aby go przy sobie utrzymać. Wierzy, że kocha partnera tak bardzo, iż nie ma wyboru i musi się nim cały czas zajmować. Tymczasem prawda jest inna, nie tylko nie musi poświęcać mu całego swojego życia, ale wręcz nie powinna tego robić! Jeśli chce zbudować satysfakcjonującą relację powinna postarać się uwolnić od tego zgubnego uzależnienia.

Koniec uzależnienia od partnera

Pierwszym krokiem ku wyzwoleniu jest oderwanie się od partnera. Nie mam tu na myśli zerwania związku czy wypracowania w sobie obojętności na los drugiego  człowieka. Oderwanie się oznacza pozwolenie mu oraz sobie na bycie sobą, na wzięcie odpowiedzialności za własne życie, na życie bieżącą chwilą. Jest to uczenie się kochania, troski i przejmowania się nim bez popadania w obsesję. Przynosi ono upragniony spokój, pogodę ducha oraz sprawia, że każdy zajmuje się własnym życiem. Nareszcie można przestać starać się wzbudzać zazdrość, śledzić partnera, robić aluzje, przeszukiwać jego rzeczy czy zgadzać się na każdą propozycję. Wyzwolenie z uzależnienia przynosi wolność, ale aby jej zasmakować należy dać mu prawo do decydowania o sobie. Jeżeli jeden z partnerów za bardzo angażuje się w sprawy drugiego i przekłada je ponad swoje własne, przynosi to więcej szkód niż pożytku. Czuje się  zestresowany i przytłoczony spoczywającą na jego barkach odpowiedzialnością, a to paradoksalnie wywołuje w nim złość w stosunku do tego, o kogo się troszczy. Jako, że jest przede wszystkim dawcą,a sam nic w zamian nie dostaje, czuje się lekceważony i wykorzystywany. Nieustannie zajmuje się partnerem, a jednocześnie czuje, że nie jest w stanie zatroszczyć się sam o siebie. W takiej sytuacji relacja staje się źródłem ciągłej frustracji obu stron, w której jedna czuje się nadmiernie kontrolowana, a druga permanentnie niedoceniana.

Aby uwolnić się od uzależnienia należy podjąć zdecydowane kroki. Najpierw warto zająć się niezabliźnionymi ranami z dzieciństwa. Być może to właśnie w nich tkwi przyczyna poczucia bycia kimś gorszym. Wsłuchując się w swoje potrzeby można pozwolić sobie na przeżywanie uczuć, które od dawna domagają się ujawnienia. Jest to o tyle konieczne, że wyparte uczucia, mogą mieć duży wpływ na postępowanie człowieka. Można się z nimi uporać biorąc za nie odpowiedzialność i ucząc się je wyrażać. Podczas rozmowy z partnerem powinno się mówić bez ogródek, w sposób kulturalny, ale stanowczy. Każdy z dwojga ludzi w związku ma prawo do wyrażenia własnej opinii i do odmowy. Warto więc stawiać partnerowi wyraźne granice i traktować siebie poważnie. Taka szczera rozmowa może stać się początkiem przełomu w związku. Kiedy odnajdzie się prawdę o tym co się czuje i czego się pragnie, można nareszcie zatroszczyć się o siebie. Nie mam tu na myśli egoistycznego podążania za swoimi zachciankami, czy uchylania się od odpowiedzialności za innych. Troszczenie się oznacza akceptacje tego, że odpowiada się za siebie oraz za swoje potrzeby duchowe, fizyczne czy materialne. Oznacza też uznanie siebie za kogoś ważnego, szanowanie własnych potrzeb oraz ustanowienie sobie konkretnych celów. Początkowo taka zmiana zachowania może wywołać szok w partnerze, który jest przyzwyczajony do tego, że to jego potrzeby są uznawane za ważniejsze. Jednakże jedyną drogą do stworzenia dobrego związku, jest traktowanie siebie jak osoby, która jest warta miłości, której zdanie jest ważne i która ma prawo mieć własne życie. Jedyną drogą do takiej postawy jest pokochanie samego siebie oraz wybaczenie sobie wcześniejszych błędów. Jeśli człowiek nie jest w stanie sam siebie zaakceptować, uznanie partnera nie przyniesie mu spodziewanej satysfakcji. Znalezienie szczęścia w sobie nie jest łatwe, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej.

Osoby pochłonięte partnerem przestają się o siebie troszczyć i stają się zależne uczuciowo czy finansowo od drugiej osoby. Często nie czują się na siłach zawalczyć o siebie i próbować odzyskać niezależność. Strach przed zawirowaniami losu jest naturalny i zdrowy, lecz najlepsze co można zrobić w tej sytuacji to starać się na nogi o własnych siłach – nieważne czy ma się zamiar kontynuować związek czy go zakończyć. Należy postępować według zasady: boję się, ale to zrobię. Stawka jest bardzo wysoka – to walka o możliwość przeżywania własnego, a nie cudzego życia.

Autor: Beata Bryk

Komentarze do: Uzależnienie od partnera (1)

Poola
Poola 27-10-2013 13:35

Uzależnienie od partnera

1

Znam to z doświadczenia.. takie uzależnienie rujnuje związek!!! To jest po prostu chore.... pokaż całość

OdpowiedzPokaż cały wątek (1)
Dodaj komentarzPokaż wszystkie komentarze