Szukaj

Kiedy homoseksualizm był chorobą

Podczas gdy coroczne gay pride w Paryżu gromadzą co roku ponad 500 000 osób, warto zauważyć, że homoseksualność jeszcze niecałe 20 lat temu była uważana za patologię psychiczną. Aby „uleczyć” homoseksualizm, niemieckie towarzystwo medyczne zaproponowało w czerwcu 2011 roku terapię homeopatyczną.


Krzyk oburzenia: jak w roku 2011 można jeszcze uważać homoseksualność za patologię?

Wystarczy tylko nieco cofnąć się w czasie, nie bardzo daleko: tak samo było we Francji jeszcze 20 lat temu. Aby zobaczyć, do jakiego stopnia ewoluował statut osób homoseksualnych, wystarczy umieścić ich walkę we właściwej perspektywie: dzisiaj, walczący geje walczą o prawa do małżeństwa i adopcji, ale trzydzieści lat temu, ich żądnia dotyczyły dekryminalizacji i demedykalizacji ich seksualności, ściganej przez kodeks karny i stygmatyzowanej przez medycynę.

Uważana za patologię psychiczną aż do 1973 roku w Stanach Zjednoczonych i aż do 1992 roku we Francji, homoseksualność miała swoje miejsce w diagnostyce z tego samego tytułu co schizofrenia czy depresja. Oto powrót do historii „choroby”, która poddała w wątpliwość całą psychiatrię.

I homo stał się chorym umysłowo

Zrozumieć zniknięcie homoseksualności jako patologii wymaga powrotu do powstania tej diagnozy. Malick Briki, psychiatra, poświęcił swoją tezę „depsychiatryzacji” homoseksualności: na początku, seksualność była regulowana przez religię. Wszystkie orientacje seksualne nie służące prokreacji były uważane za grzech i był karane przez prawo, niezależnie od tego, czy chodziłoby o sodomię, o masturbację, czy też o stosunek przerywany.
Dopiero w XIX wieku medycyna w pełni zajmuje się kwestią seksualności. Uczestniczymy więc w prawdziwym boomie badań nad masturbacją, nad sodomią, nad pederastią czy też uranizmem.

Termin homoseksualność został spopularyzowany przez lekarza alienistę, Richarda von Krafft-Ebing, w jego bestsellerze „Psychopathia sexualis”, które ukazało się w 1886 roku, w którym autor integruje homoseksualność z teorią zwyrodnienia. Według tej teorii, najróżniejsze „choroby umysłowe” przenoszą się w sposób dziedziczny: jeśli twoja matka jest alkoholiczką, a twój ojciec jest monomaniakiem, masz wielkie szanse na to, że zostaniesz homoseksualistą, przestępcą, albo będziesz się masturbować. Homoseksualność jest więc uważana za nabytą od urodzenia. Przechodzimy więc z wizji kryminalnej występku do wizji medycznej i psychiatrycznej „choroby”. Później przeszła przez to psychoanaliza.

Perwersyjne zachowanie


Freud bardzo się interesował seksualnością generalnie i homoseksualnością w szczególności. Odrzucił on całość teorii zwyrodnienia: seksualność, jaka by nie była, jest nabyta. Jeśli nawet dla niego nie jest to choroba, to Freud nie kwalifikuje jednakże homoseksualności jako normalnego zachowania seksualnego; jest to zachowanie perwersyjne, w niezwyczajnym sensie.

Wiele teorii Freudowskich wyjaśnia nabywanie homoseksualności: nie rozwiązanie kompleksu Edypa, albo jeszcze fiksacja na wszesnych stadiach rozwoju (stadium oralne, stadium analne), mają być przyczyną tej orientacji seksualnej. Ale nawet jeśli prace Freuda miały na celu „depsychiatryzację” homoseksualności, to jego następcy przekształcili teorie mistrza i nadali im konotacje moralizatorskie i sztywne, zauważa Briki. Homoseksualność więc w dalszym ciągu jest definiowana jako choroba psychiczna.

Zobacz również:



Najpierw uważana za występek, homoseksualność jest leczona niepokalaną higieną moralną i fizyczną, tak samo jak i lekturą Biblii. Była to idea swojego rodzaju oczyszczenia: nie trzeba mówić, że to nie za bardzo działało, podkreśla Briki. Ponieważ kiedy homoseksualność stała się chorobą, inne metody, o wiele bardziej radykalne, zostały użyte: kastracja chemiczna albo chirurgiczna, lobotomia czołowa albo jeszcze elektrowstrząsy.

Terapia „przez obrzydzanie” była praktykowana jeszcze w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku w Stanach Zjednoczonych. Miała on na celu sprowokowanie nieprzyjemnego efektu w obliczu impulsu, który miał być przyjemny, i do zniesienia go przez tak zwany odruch Pawłowa. Leczonym pokazywano wideo gejowskiego porno, a w przypadku erekcji, traktowano ich elektrowstrząsami. Trochę jak w „Mechanicznej pomarańczy” albo w stylu bardziej groteskowym, jak w „Human Nature” Michela Gondry.

Homoseksualność jest rozpoznaniem lekarskim?

W latach 1960-1970, psychiatria jest celem wielu krytyk. Inspirując się przede wszystkim ideami Foucault, antypsychiatria potrzymuje, że choroba umysłowa jest mitem, że psychiatria jest jedynie narzędziem państwa, które służy do kontrolowania nonkonformistycznych jednostek. Ken Kesey pisze w 1962 roku dzieło antypsychiatryczne „Lot nad kukułczym gniazdem”, zekranizowane przez Milosa Formana.

To poddanie w wątpliwość popycha psychiatrów amerykańskich do ponownego zdefiniowania w sposób bardziej rygorystyczny ich diagnoz i prowadzi ich do ustalenie amerykańskiej klasyfikacji chorób umysłowych (DSM). Oparta na badaniach statystycznych, pozwalająca na bardziej wiarygodną i jednolitą diagnozę we wszystkich krańcach USA, klasyfikacja ta zrewolucjonizowała historię współczesnej psychiatrii. Równolegle rozwija się lobby gejowskie, a działacze gejowscy mnożą uderzeniowe operacje na łonie kongresu APA (Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne).


To właśnie w tym krzyczącym kontekście zostaje zorganizowana w roku 1973 debata na łonie APA, której tematem było pytanie „homoseksualność to diagnoza?”. Argumenty opowiadające się za psychitaryzacją podejmują teorie Freuda i pozostają w zgodzie z psychiatrami z końcówki dziewiętnastego wieku, pełnymi dobrych chęci, ale patologizującymi: trzeba leczyć, ale już nie karać. Krzyczą oni o mapulacji politycznej, demaskują presje gejowskiego lobby oraz brak postępów naukowych na korzyść wycofania diagnozy.

Ze swej strony, zwolennicy antypsychiatryzacji, krytykują brak pewności naukowej, która towarzyszy diagnozie homoseksualności. Nie było teorii naukowo potwierdzonej, aby sklasyfikować homoseksualność w rzędzie patologii: kilka odizolowanych przypadków klinicznych i teorie, w których nie było nic empirycznego, służyły jako paradygmat naukowy psychiatrom przez ponad jeden wiek, podkreśla doktor Briki.

Homoseksualność egodystoniczna


Po bardzo medialnych debatach, termin „homoseksualność” został usunięty z klasyfikacji amerykańskiej chorób psychicznych w wyniku wyborów gromadzących ponad 10 000 psychiatrów, którzy głosowali 58% głosów za i 37% głosów przeciw. Homoseksualność, nawet jeśli nie jest uznawana za normalną seksualność, jest częściowo porzucona jako rozpoznanie i zastąpiona w DSM przez diagnozę „homoseksualność egodystoniczna”, to znaczy, w niezgodzie z osobistymi wartościami danej jednostki, a więc mogąca prowadzić do cierpienia psychicznego. Tak jak różne parafilie (fetyszyzm, ekhibicjonizm, sadomasochizm), homoseksualność jest więc uważana za patologię, kiedy dana osoba cierpi z tego powodu i próbuje zmienić seksualność.

Ale czy to wywoływało cierpienie u homoseksualistów, kto to sprawdził?, zapytuje doktor Briki. Ich homoseksualność czy też przesądy, które ich otaczały, wzmocnione przez diagnozę homoseksualności? W rzeczywistości, osoby te cierpiały przede wszystkim z powodu odium rzuconego na nich przez społeczeństwo i przez władze medyczne.

Homoseksualność egodystoniczna została w końcu usunięta z DSM w 1987 roku. We Francji, psychiatrzy w tym okresie odwoływali się raczej do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych  (ICD-10, ang. International Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems), która zachowuje homoseksualność jako diagnozę aż do 1992 roku.

Jeśli homoseksualność jest dekryminalizowana w 1982 roku, po wyborze Francois Mitterrand, po pozostaje ona jednakże patologią aż do 1992 roku. Następnie zostaje zastąpiona przez termin „zaburzenie seksualne egodystoniczne”. Nawet jeśli termin ten jest bardzo mało używany, to jednakże pozostaje on dzisiaj możliwą diagnozą.

A jednak, homoseksualność nie jest już chorobą psychiczną dla szerokiej publiczności, i to od dawna.


Homoseksualność nigdy nie powinna być uznana za chorobę, uważać ją za chorobę oznacza stygmatyzowanie homoseksualistów, przypomina doktor Briki. Diagnoza ta wzmocniła homofobię. Homofobia może być społeczna, rodzinna, albo zinternalizowana przez homoseksualistów, co powoduje, że odrzucają oni sami siebie i może prowadzić do depresji, do niskiej samooceny, a także do prób samobójczych. Poziom samobójstw wśród młodych homoseksualistów w dalszym ciągu jest dzisiaj o wiele większy niż wśród młodych osób heteroseksualnych.

Komentarze do: Kiedy homoseksualizm był chorobą

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz