Szukaj

Czym ryzykujemy podając rękę?

Podziel się
Komentarze0

Atakiem, ale również chorobami. Uścisk ręki może (z umiarkowaniem) szkodzić zdrowiu. Uścisk ręki to ćwiczenie obowiązkowe dla polityków. Akt nie jest pozbawiony ryzyka, jak to udowodniły obrazy francuskiego prezydenta, Nicolas Sarkozy’ego, zaatakowanego przez pewnego mężczyznę w trakcie „seansu” podawania ręki.


Ten typ scenariusza nie jest pojedynczym przypadkiem, ani zarezerwowanym dla polityków: jeden ze śpiewaków serialu Glee również został zaatakowany przez fana, który go przewrócił podczas koncertu.

Zaatakowani, schwyceni w mocny uścisk, z powodów bardzo wyraźnie zupełnie innych, zarówno Nicolas Sarkozy jak i aktor Darren Criss są wspólnie ofiarami gestu, który a priori jest niewinny. Ale poza ryzykiem bycia schwytanym, uściśnięcie ręki może szkodzić zdrowiu tych, którzy zbyt często się temu oddają. Szefowie państw, stale poddani „kąpielom w tłumie” (prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama, ściska ponad 65 000 rąk w ciągu roku), są pierwszymi zagrożonymi. Jakie więc ryzyko kryje się za tym potrząsaniem dłońmi?

Teoretycznie, wszystko można złapać przez ręce. Ponieważ, nawet jeśli nasze dłonie nie są bezpośrednim sposobem przenoszenia się chorób, to jednakże bardzo często podnosimy je do nosa albo do ust – obydwie czynności, które wykonujemy najczęściej – aby zarazić się drogą oralno-fekalną. Ryzyko zależy również od przeżycia agenta patogennego na powierzchni, na której się znajduje, od jego zakaźności, ale ręce bardzo dobrze się nadają do zarażenia.

Wszystkie czynniki patogenne, które znamy, pozostają na rękach, wyjaśnia doktor Jean-Ralph Zahar, specjalizujący się w higienie szpitalnej, w paryskim szpitalu Necker-Enfants Malades oraz wykładowaca na Uniwersytecie Medycznym Paris-Descartes. Wirus się przenosi drogą kropelkową (ślina, na przykład), ale jeśli te kropelki wylądują na rękach jakiejś osoby, a ona dotknie swojej twarzy, pojawia się ryzyko zarażenia. Tak samo, w ciągu dnia, bakterie instalują się na naszych rękach: stanowią one „okazjonalną florę”, która dodaje się do bakterii, które żyją na nas jako „flora rezydent”.

Zobacz również:



Jeśli ściskamy jakąś setkę rąk dziennie, ryzykujemy tym, iż zostaniemy zarażeni bakteriami, które do nas dotarły w naszej codziennej aktywności, ocenia doktor Jean-Ralph Zahar. Na przykład, jeśli bakteria salmonellozy instaluje się na naszych dłoniach, i jeśli potem jemy, nie myjąc rąk, możemy przenieść bakterię na jedzenie i zachorować.

Mimo że wirusy nie są bezpośrednio przenoszone przez dotyk, to jednakże nasze dłonie mogą również pozwolić im na rozprzestrzenianie się. Wirus, który do nas dociera, może nas zarazić, albo zarazić osoby, które nas dotykają. Stąd więc zalecenia dotyczące starannej higieny, przede wszystkim w momencie epidemii grypy H1N1, kiedy to podawanie rąk było bardzo silnie odradzane.

Im więcej dana osoba ma kontaktów z innymi, tym bardziej powinna ona dbać o higienę. Szef państwa, który regularnie spotyka wiele setek ludzi, pownien więc myć ręce regularnie, albo używać profilaktycznie balsamów aseptycznych.


Na pocieszenie politykom: to lekarze powinni najbardziej uważać na higienę. Im większa jest sytuacja zagrożenia, tym większe „szanse” na zarażenie, podkreśla doktor Jean-Ralph Zahar. Jeśli ściskamy ręce dziesięciu osób zarażonych grypą, mamy większe szanse na złapanie grypy niż w momencie, kiedy ściskamy ręce dziesięciu osób, z których tylko jedna jest chora.

Przypominanie więc o znaczeniu mycia rąk, systematycznego mycia rąk, jest więc rzeczą logiczną: wynika nawet z tego „misja czystych rąk”, prowadzona przez rząd francuski, która zachęca pracowników służb zdrowia do każdorazowego mycia rąk po konsultacji.

Ręka prezydenta w niebezpieczeństwie?


Całe mnóstwo patologii może dotknąć naszych drogich szefów państw, a w szczególności ich cennych rąk, a to z powodu stałego kontaktu z rękami innych. Amerykański serial The West Wing zresztą już miał epizod, kiedy to republikański senator miał złamaną rękę z powodu ściskania dłoni swoich wyborców. Ale, nie podnośmy niepotrzebnie napięcia: taki obrót wydarzeń jest naprawdę niemożliwy, o ile senator, o którym mowa, nie miałby jakiegoś problemu ze zdrowiem kości, albo nie spotkałby kogoś z naprawdę solidnym uściskiem ręki.

Natomiast, można brać pod uwagę fakt, iż mogłyby się pojawić problemy na poziomie ścięgien ręki, czyli albo zapalenie pochewki ścięgna, albo patologia na poziomie nadgarstka (zespół cieśni nadgarstka). Możliwość ta pozostaje jednak bardzo mała, i dotyka w rzeczywistości pracowników manualnych, których zadania są o wiele trudniejsze niż uściskiwanie rąk.

Ostatnia możliwość, to choroby skóry: przenoszenie grzybów poprzez kontakt z dłońmi innych. Jeszcze raz, jest to możliwe, ale mało prawdopodobne. Trzeba, żeby taki kontakt był bardzo długi, aby doszło do zarażenia. Bardzo rzadko przecież ściskamy ręce godzinami.

Jeśli ręce więc nie zagrażają niczym poważnym, to inne typy infekcji zagrażają funkcji prezydenta, z powodu wymienianych uścisków. To stwierdzenie powinno zachęcić rządy do wzmacniania poziomu higieny szpitalnej, w wielu krajach zresztą, na obraz higieny, jaka obowiązuje w krajach nordyckich.

Komentarze do: Czym ryzykujemy podając rękę?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz