Szukaj

Uda wam się rzucić palenie samodzielnie!

Substytuty nikotynowe niczemu nie służą, albo prawie niczemu nie służą: blisko trzy czwarte byłych palaczy przestało palić praktycznie o własnych siłach. Jest to jedna z konkluzji wypływająca z badania podanego do wiadomości publicznej w lutym 2010, które przeszło jednak zupełnie bez echa.


Badanie opublikowane w lutym przez przegląd PLOS, przegląd przecież bardzo reputowany, przeprowadzone pod dyrekcją badaczy australijskich Simona Chapmana et Rossa McKenzie, jest właściwie dosyć formalne: ogromnej większości byłych palaczy udało się rzucić palenie papierosów bez żadnej pomocy. Jest to odkrycie, które poddaje w wątpliwość skuteczność i sens odwyku wspomaganego substytami nikotynowymi.

Serge Karsenty, socjolog w CNRS oraz członek kolegium naukowego przy Francuskim Obserwatorium do spraw Narkotyków i Naromanii (OFDT), od dawna śledzi już prace Simona Chapmana: jest to naukowiec dominujący, bardzo silna osobowość w swoim środowisku i ktoś bardzo rygorystyczny. Jego artykuł jest bardzo odważny, przede wszystkim ze względu na możliwości przemysłu farmaceutycznego, mówi  Serge Karsenty.

Chapman i McKenzie w rzeczywistości zrealizowali „metabadanie”: przeanalizowali całość prac naukowych, przeprowadzonych w tej dziedzinie i opublikowanych między 2007 i 2008 rokiem, czyli w sumie 662 artykuły.

Rezultat jest inny, kiedy badanie jest finansowane przez jakieś laboratorium

Jedną z pierwszych konkluzji jest to, że przypadek palaczy, którzy rzucili palenie o własnych siłach, ma fałszywą tendecję do bycia marginalizowanym, do bycia nie branym pod uwagę w badaniach nad odwykiem tytoniowym. W dodatku, cyfry pokazują jeszcze poważniejsze nieścisłości: 51% badań podpisanych przez naukowców związanych z przemysłem farmaceutycznym kładzie nacisk na skuteczność substytutów nikotynowych.

Tylko 22% badań podpisanych przez naukowców niezależnych zgadza się z tą skutecznością

Wiadomość przekazywana nam przez profesjonalistów od odwyku jest domyślna: bez metod opartych na lekach lub terapiach, nie uda wam się rzucić palenia. Chapman irytuje się faktem, iż przypadek palacza, który rzucił palenie samodzielnie, jest pomniejszany przez kampanie zdrowia publicznego oraz w literaturze naukowej. Podczas gdy jego prace dochodzą do zadziwiającej konkluzji: dwie trzecie do trzech czwartych udanych odwyków powiodło się bez zewnętrznej pomocy.

Anne Borgne, specjalistka od tytoniu oraz sekretarz generalny Francuskiego Biura Prewencji Nikotynowej (OFT), wypowiada się w ten sposób na temat zdania Chapmana: odwołanie się do pomocy i opieki medycznej dotyczy osób w bardzo szczególnych warunkach. Możemy sami rzucić palenie, oczywiście. I bardzo często na stałe, jeśli chodzi o osoby bardzo mocno zmotywowane. Ale nie przenosi się to, niestety, na wszystkich, ubolewa terapuetka.

Zobacz również:



Terapia proponowana palaczom powinna zostać zrewidowana


Jednakże, trasy wytyczone przez kampanie zdrowia publicznego, kierują zawsze palacza na drogę do apteki albo do specjalisty od tytoniu. Natomiast nic nie mówią, jeśli chodzi o rzucenie palenia bez pomocy. Podczas gdy fakty są takie, że odwyk asystowany medycznie, wiemy to przecież, nie gwarantuje sukcesu, a sam plaster, tak bardzo rozpowszechniony, osiąga jedynie 16-procentowy poziom skuteczności - według badań.

Michel Lejoyeux, profesor psychiatrii i addyktologii na uniwersytecie Paris-VII oraz specjalista od zachowań charakterystycznych dla uzależnień, potwierdza, że nie należy koncentrować kampanii zdrowia publicznego wokół substytutów. To tylko rodzaj „akompaniamentu”. Powiedzieć sobie, że zażyjemy cudowną tabletkę, a laboratorium farmaceutyczne zrobi za nas całą resztę, to po prostu sposób na nie angażowanie się. W przeciwieństwie do dominujących, obsesyjnych haseł, w styłu „Pozwólcie sobie pomóc”, profesor Michel Lejoyeux kładzie akcent na przywrócenie palaczom odpowiedzialności za siebie oraz na przywrócenie im wiary w siebie.

Przegląd medyczny online Addiction opublikował 23 sierpnia 2010 roku artykuł wstępny, w którym autorzy – a wśród nich redaktor naczelny Robert West – rozprawiają się z wnioskami Chapmana. Ale ta mowa oskarżycielska w czterech punktach broni raczej status quo, i bardzo ciężko jest z niej wyłusakć jakiś argument, który byłby w stanie obalalić którekolwiek z twierdzeń Simona Chapmana. Samodzielne rzucenie palenia jest więc właśnie tą metodą, która działa najlepiej. Artykuł wstępny Addiction podkreśla późny wiek, w którym palacze rzucają palenie o własnych siłach.


Serge Karsenty uderza w taką nutę: około 30-35 lat, narkomani, w tym także palacze, mają po prostu dość. Jest to także wiek możliwych zmian na poziomie personalnym.

Zakochać się to idealny powód, żeby zdecydować się rzucić palenie


Znużenie więc także ma tutaj swój udział. Według francuskiego sondażu Barometr zdrowia 2005 (Baromètre santé 2005) opracowanego przez INPES, chodzi tutaj o jeden z najbardziej podstawowych powodów rzucenia palenia. Zresztą, ciąża jest punktem zwrotnym, źródłem motywacji, zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Profesor Michel Lejoyeux wspomina jeszcze rolę czynnika innego rodzaju: w niektórych przypadkach, decyzja o rzuceniu papierosów przychodzi pod wpływem otoczenia, które może się okazać czynnikiem determinującym, zresztą niezwykle silnym. Na przykład, zakochujemy się w kimś, kto nienawidzi papierosów. Zresztą, zdrowie także może być dobrym powodem.

Dokładnie taki fakt skonstatował profesor Michel Lejoyeux wśród swoich pacjentów. Pierwsze oznaki pogorszenia stanu zdrowia mogą palacza zaalarmować. Samodzielne rzucenie palenia jest więc późne. Myślę, że nie trzeba czekać, aż pojawi się groźba raka. Chciałbym, żeby palacze nie czekali na ostatnią chwilę i konstruowali swoje decyzje, robiąc na przykład tabelkę „plusów” i „minusów”: punkty pozytywne i negatywne papierosa, mówi profesor  Michel Lejoyeux.

A według Simona Chapmana, spontaniczne rzucenie palenia, oparte na wolnej, silnej woli, osiąga dwa razy większy poziom powodzenia niż odwyk zaplanowany, w rodzaju „Od 1 stycznia nie palę”.

Styl debaty, otaczający palacza ze wszystkich stron, zniechęca go do próby rzucenia palenia o własnych siłach


Stan psychologiczny palaczy dotyczący rzucenia palenia jest decyzyjny, według Lejoyeux. Aby samemu rzucić palenie, trzeba być zdolnym do określenia tego, jak tytoń działa na nas, należy szukać motywacji. Trzeba także określić pewne małe automatyczne nawyki, które sprawiają, że mamy ochotę na zapalenie papierosa pijąc kawę. Trzeba być optymistą i wierzyć w siebie. Ale kiedy palacze są bombardowani wiadomościami, które promują domyślnie odwyk asystowany, wtedy  naprawdę bardzo trudno jest im przekonać samych siebie, że muszą przede wszystkim liczyć ... na siebie. Przeciwnie.

Chapman analizuje ten fatalizm oraz jego konsekwencje w głowie palacza: Taki człowiek mówi sobie: spróbowałem raz i nie udało mi się, i to przy pomocy metody przepisanej mi przez mojego lekarza, która, według niego, miała wielkie szanse na powodzenie. Próbować więc rzucić palenie bez pomocy, co przecież nigdy nie jest zalecane, byłoby więc czystym szaleństwem. Radykalne odwrócenie generalnego, panującego aktualnie dyskursu nad rzucaniem palenia, nad odwykiem tytoniowym, a szczególnie dyskursu panującego w kampaniach dotyczących zdrowia publicznego – oto, co poleca Chapman. Aby już więcej nie oszukiwać palacza, ale przeciwnie, aby przywrócić mu wiarę w siebie.

Czytaj więcej na ten temat:


7 prawd na temat rzucania palenia




Komentarze do: Uda wam się rzucić palenie samodzielnie!

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz