Szukaj

Alergia – czynniki ryzyka i profilaktyka

Podziel się
Komentarze0

W ciągu ostatnich 30 lat alergia z pozycji epizodycznej dolegliwości - dotykającej zaledwie 1% populacji na początku XX w. - urosła do rangi poważnej choroby cywilizacyjnej. Dziś plasuje się już na 3. miejscu wśród najczęstszych chorób przewlekłych. Jakie czynniki odpowiadają za tak niepokojące zmiany i czy można - i w jaki sposób - bronić się przed nimi, by maksymalnie zapobiec alergizacji?

Alergia – czynniki ryzyka i profilaktyka

Alergia - „dżuma" XXI wieku

Każdy wiek rządzi się swoimi prawami oraz boryka ze swoimi problemami. Nie inaczej jest obecnie. Światowa Organizacja Zdrowia WHO określiła XXI wiek mianem wieku epidemii alergii. Jak informuje Polskie Towarzystwo Alergologiczne - na przestrzeni ostatniej dekady liczba Europejczyków z alergią pokarmową podwoiła się. Alergiczny nieżyt nosa stał się problemem co czwartego Polaka, a choroby alergiczne u dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym - udziałem 10-12% najmłodszych zamieszkujących centra dużych miast. - Termin alergia pochodzi od greckich słów ‘allos' i ‘ergon', co tłumaczy się jako odmienny sposób reagowania. Ok. 25% populacji ma predyspozycje do alergii - astmy oskrzelowej, alergicznego nieżytu nosa, alergicznego zapalenia spojówek, zespołu atopowego wyprysku, pokrzywki, nadwrażliwości pokarmowej czy nadwrażliwości na leki lub jad owadów błonkoskrzydłych. Często kilka schorzeń alergicznych dotyka tę samą osobę. Zwykle ujawniają się one we wczesnym dzieciństwie, ale mogą też wystąpić dopiero w wieku dorosłym - wyjaśnia dr n. med. Zygmunt Nowacki, specjalista chorób dzieci, alergolog, wykładowca Polskiego Towarzystwa Zwalczania Chorób Alergicznych. Przyczyn tych niepokojących tendencji uczeni upatrują zarówno w czynnikach środowiskowych, zmianie stylu życia i żywienia, jak i w uwarunkowaniach dziedzicznych. Poznanie ich pozwala lepiej zrozumieć mechanizm rozwoju chorób alergicznych, a wyższa świadomość - szybciej i skuteczniej reagować na pierwsze objawy uczulenia (na roztocza kurzu domowego, pyłki roślin, sierść i naskórek zwierząt, produkty żywnościowe czy substancje chemiczne).

W rodzinie nic nie ginie

Wieloletnie badania nad patogenezą schorzeń alergicznych oraz analizy rodowodów rodzin dotkniętych atopią wskazują na związek między astmą i alergią a genotypem. - Choroby alergiczne u dzieci mogą być dziedziczone po rodzicach i dziadkach. Jeśli choruje matka lub ojciec, ryzyko wystąpienia alergii u potomstwa wynosi ok. 40%. Z kolei w przypadku uczulenia u obojga rodziców, ryzyko urodzenia nowego alergika wzrasta do 70% - zaznacza alergolog. Z kolei współczynnik dziedziczności astmy sięga 71%. W związku z tym, że w okresie niemowlęcym często obserwuje się wyprysk atopowy, zwykle w sprzężeniu z nietolerancją pokarmową, wykryto zależność między jego powstaniem a mutacjami genu filagryny. Filagryna jest białkiem warstwy rogowej naskórka odgrywającym istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu bariery ochronnej naszego ciała. Zdaniem genetyków polimorfizmy (zmiany) w genach kodujących filagrynę zwiększają przenikalność alergenów, podnosząc ryzyko alergizacji. Również w polimorfizmach genów kodujących receptory immunoglobuliny E (przeciwciało odpowiedzialne za uwolnienie histaminy i cytokin prozapalnych) upatruje się przyczyn alergii. Obok tego prowadzone są badania m.in. nad mutacjami zachodzącymi w genach kodujących cytokiny (polipeptydy regulujące odpowiedź immunologiczną i zapalną). Łącznie wykryto ok. 120 genów na sześciu głównych regionach chromosomów, których obecność może przełożyć się na objawy uczulenia (na roztocza, alergeny wziewne, pokarmowe lub inne). Być może w przyszłości bardzo wnikliwe badania pozwolą uzyskać jednoznaczną odpowiedź, czy dziecko jest predysponowane do alergii czy nie.

Przez żołądek do uczulenia

Mówi się, że jesteśmy tym, co jemy. Stąd właściwe odżywianie - i to już w życiu płodowym - znacząco wpływa na naszą kondycję zdrowotną, także w kontekście alergii. Podstawowym zaleceniem żywieniowym WHO, sprzyjającym ochronie przed uczuleniami, jest karmienie mlekiem matki. Udowodniono, że alergia pokarmowa u niemowląt karmionych piersią to zjawisko znacznie rzadsze niż u tych przyjmujących mleko modyfikowane. Wykazano, że choroby alergiczne u dzieci dotyczą 5-10% sztucznie karmionych maluchów. Równie niebezpieczne są niedobory witaminy D3. Jej minimalne stężenie w surowicy powinno wynosić 30 ng/ml. Stąd u noworodków ze stężeniem witaminy D3 poniżej 11 ng/ml w toku badań naukowych na przestrzeni ich dwóch pierwszych lat życia ujawniła się skłonność do alergii i astmy. Naukowcy przyjrzeli się również analogiom między reakcjami alergicznymi a stężeniem kwasu foliowego (podawanego ciężarnym głównie w celu zapobiegania wadom układu nerwowego u płodu). Substancja ta wykazuje też zdolność blokowania niepożądanych reakcji zapalnych. Jednak zarówno jej niedobór, jak i nadwyżka mają wpływ na rozwój chorób alergicznych. Stąd zażywanie kwasu foliowego po 16. tygodniu ciąży uważa się za kontrowersyjne. Zdrowa dieta odgrywa również istotną rolę w późniejszych etapach życia. Na straży standardów bezpiecznej żywności od 1960 r. stoi Kodeks Żywnościowy współtworzony przez 166 państw. Natomiast Unia Europejska zmieniła zasady etykietowania (obowiązujące w większości od 13 grudnia 2014 r.) tak, by konsument miał do dyspozycji podstawowe, czytelne i zrozumiałe informacje - także w kontekście potencjalnej alergenności danego produktu.

Alergia wisi w powietrzu

Tlenki azotu i węgla, dwutlenek siarki, ozon i cząstki stałe to substancje, których obecność w powietrzu nie pozostaje bez znaczenia w patogenezie chorób alergicznych. Zanieczyszczenia powietrza powodują bowiem podrażnienia śluzówki, zwiększając przepuszczalność nabłonka. Umożliwia to lepszą penetrację alergenów i szybszą ich interakcję z komórkami układu odpornościowego. Stąd objawy uczulenia (na roztocza kurzu czy zarodniki pleśni, a zwłaszcza pyłki roślin) dotyczące górnych dróg oddechowych częściej obserwuje się u mieszkańców ośrodków miejskich niż w populacji wiejskiej. Wynika to z faktu, że zanieczyszczenie środowiska nasila się szczególnie w miastach, zwłaszcza w wyniku wysokiej emisji spalin samochodowych (do 90% są to spaliny diesla). Z kolei za zanieczyszczenie powietrza w pomieszczeniach zamkniętych odpowiada głównie dym tytoniowy. Jak podkreśla alergolog: - Dym tytoniowy jest czynnikiem toksycznym dla nabłonka wyścielającego drogi oddechowe - uszkadza go i tym samym ułatwia alergizację. Dodatkowo słaba cyrkulacja powietrza w szczelnych budynkach utrudnia odprowadzanie zanieczyszczeń, pary wodnej i alergenów, a to potęguje objawy uczulenia na roztocza czy pleśni, które w ciepłych i wilgotnych pomieszczeniach mają idealne warunki do rozwoju. Zaś ogrzewanie centralne sprzyja stałemu utrzymywaniu się alergizujących czynników w powietrzu. Podobnie w środowisku zewnętrznym, gdy alergeny trafiają nie do rzeki czy na ziemię, ale na miejski bruk i beton, zamiast znikać, zalegają tam, dopóki nie spłucze ich deszcz.

Z czystym sumieniem o higienie

Wśród naukowców do niedawna silnie popularyzowana była tzw. higieniczna teoria rozwoju alergii. Dało jej podstawy XX-wieczne porównanie częstotliwości występowania chorób alergicznych na obszarze Niemiec Wschodnich i Zachodnich oraz w Polsce i w Szwecji. Zauważono wówczas, że odsetek alergików był wyższy w krajach lepiej rozwiniętych, z wyższymi standardami sanitarnymi. Wysunięto więc wniosek, że brak ekspozycji na czynniki infekcyjne sprzyja upośledzeniu układu odpornościowego i przechodzeniu niektórych komórek w stronę alergii. Stąd choroby alergiczne miały częściej dotykać mieszkańców prężnie rozwijających się ośrodków miejskich z powszechnymi programami szczepień niż ludność wiejską. Na potwierdzenie tej tezy przywoływano krzywą wzrostu zachorowań na astmę alergiczną pokrywającą się z krzywą spadku występowania gruźlicy, odry, ospy i WZW typu A. Wywnioskowano, że organizm ludzki wobec braku konieczności bronienia się przed bakteriami i wirusami zaczyna upatrywać swoich „wrogów" w pozornie niewinnych pyłkach, kurzu czy żywności. Zaś mobilizując układ immunologiczny do obrony przed nimi, doprowadza do rozwoju zapalenia alergicznego. - Należy jednak mieć na uwadze, że popularna medialnie teoria higieniczna rozwoju alergii nie jest jednoznacznie przekonująca. Po wnikliwych badaniach okazało się, że nieszczepienie dzieci nie ma żadnego działania zapobiegającego alergii. Wręcz przeciwnie - podnosi ryzyko zachorowania i grozi ciężkimi powikłaniami po przejściu niektórych chorób zakaźnych, jak odra czy koklusz. Natomiast wcześniactwo istotnie zwiększa prawdopodobieństwo uczulenia - komentuje specjalista.

Quo vadis walko z alergią?

Po pierwsze farmakoterapia

W związku z tym, że choroby alergiczne u dzieci i dorosłych zataczają coraz szerszy krąg, również leki przeciwhistaminowe II generacji (np. bilastyna, cetyryzyna, desloratadyna, feksofenadyna) stosowane w terapii tej przypadłości uchodzą za najczęściej przepisywane przez lekarzy preparaty. Dzieje się tak ze względu na wysoką skuteczność antyhistaminików oraz ich różnorodność wskazań. Przykładowo jedna z nowocześniejszych substancji przeciwhistaminowych (działająca też przeciwzapalnie) - bilastyna - znajduje zastosowanie zarówno w leczeniu zapalenia błony śluzowej nosa i spojówek (sezonowego i całorocznego), jak i pokrzywki. Naukowcy podkreślają też jej 5-krotnie większe powinowactwo do receptora histaminowego H1 niż u feksofenadyny i 3-krotnie większe niż u cetyryzyny. Jest to ważny wyznacznik skuteczności tej klasy leków. Otóż im mocniejsze wiązanie leku z receptorem histaminowym, tym bardziej efektywne blokowanie aktywności histaminy - substancji odpowiedzialnej za rozwój zapalenia alergicznego. Ponadto im mniejsze powinowactwo do innych receptorów, tym mniejsze ryzyko oddziaływania na centralny układ nerwowy. Stąd zażywanie wysoce selektywnych antyhistaminików typu bilastyna w przeciwieństwie do starszych leków przeciwhistaminowych I generacji (np. antazolina, klemastyna, prometazyna) nie wywołuje uczucia senności i otępienia oraz nie wpływa na zdolność prowadzenia pojazdów, co znacznie ułatwia codzienne aktywności.

Po drugie profilaktyka

Zapobieganiu alergii u osób zdrowych służy tzw. profilaktyka pierwotna - ograniczająca negatywny wpływ omówionych w tekście czynników ryzyka. W związku z tym, że alergia pokarmowa u dzieci karmionych piersią jest rzadsza, WHO zaleca tę formę żywienia przez minimum 6 miesięcy od narodzin. Dietę malucha należy rozszerzać systematycznie, adekwatnie do wieku dziecka oraz zgodnie z zasadą: 1 produkt przez kilka dni z obserwacją reakcji. Ponadto uczeni dowodzą też, że poród naturalny i zetknięcie się malucha z większą ilością bakterii w kanale rodnym lepiej przygotowuje układ immunologiczny do styczności z otoczeniem. Równie istotny jest kontakt z wolnym od zanieczyszczeń i alergenów powietrzem - górskim, nadmorskim, a na pewno pozamiejskim. Maksymalnie należy wystrzegać się też ekspozycji na dym tytoniowy. Pozytywne rezultaty przynosi natomiast aktywność fizyczna, która pogłębia nasz oddech, zapobiegając nadreaktywności oskrzeli sprzyjającej alergii. Zaś gdy ta już nas dopadnie, nie obejdzie się bez tzw. profilaktyki wtórnej polegającej przede wszystkim na unikaniu czynnika uczulającego. - Uczulonym na pyłki roślin wiatropylnych pomagają w tym kalendarze pylenia określające aktywność pylną drzew, traw czy chwastów w poszczególnych miesiącach. Również ośrodki monitorujące podają codziennie lub cotygodniowo dane o wysokości stężenia pyłków w zależności od regionu kraju. Dzięki temu pacjent może podjąć terapię z kilkudniowym wyprzedzeniem, by zapobiec nasileniu objawów i przetrwać ten trudny dla niego okres - podsumowuje dr n. med. Z. Nowacki.

Artykuł powstał we współpracy z dr. n. med. Zygmuntem Nowackim - specjalistą chorób dzieci, alergologiem, wykładowcą Polskiego Towarzystwa Zwalczania Chorób Alergicznych, autorem wielu publikacji dotyczących zasad diagnostyki i profilaktyki chorób alergicznych.

Komentarze do: Alergia – czynniki ryzyka i profilaktyka

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz