Szukaj

Mięsny klej – trkiem przemysłu mięsnego?

Biały proszek, który skleja ze sobą małe kawałki wołowiny, jagnięciny, drobiu czy ryb, sprzedawany jest na kilogramy i przez przemysł mięsny postrzegany jako „tajemnica poliszynela”. To właściwie żadna nowość, bo stosuje się go w produkcji nie od dziś, jednak nie wszyscy wiedzą, że mięso z jego dodatkiem może zawierać bakterie E.coli - donosi portal Natural News.

Czym właściwie jest „mięsny klej”? Dopóki nie wiesz, że znajduje się w zjadanym przez ciebie mięsie, nie zdajesz sobie z tego sprawy i nie odczuwasz uszczerbku na zdrowiu. Co powiesz, jeśli okaże się, że ktoś posklejał mięso rozjechanego na drodze zwierzęcia z odrobiną świńskiej krwi i przyprawił to wszystko glutaminianem sodu?

Myślisz, że kupujesz najwyższej jakości stek albo filet. Tymczasem wcale nie jest to jeden kawałek – eksperci twierdzą, że często nie da się rozpoznać, czy było klejone, czy nie. Takie mięso bowiem nie rwie się w tych miejscach, w których zostało sklejone – nie możesz więc stwierdzić, czy to czasem nie toksyczna mieszanka różnych kawałków mięsa podrzędnej jakości!

Brak regulacji

Proszek do sklejania to głęboko skrywany sekret przemysłu mięsnego – masarze dbają o to, by konsument go nie poznał. Jednak nie raz już przyłapano wiodących dostawców na stosowaniu tej „specjalnej substancji znanej jako mięsny klej” do łączenia ze sobą gorszej jakości kawałków albo odpadków, i sprzedawaniu tego np. jako polędwicy. W niektórych krajach brakuje przepisów, które regulowałyby kwestię użycia kleju. Produkty z jego zawartością są sprzedawane w supermarketach i delikatesach zarówno jako nieprzetworzone mięso, jak i jako to poddane obróbce – mielonki, wędliny.

Zobacz również:

Wszystko wskazuje na to, że takich prawnych regulacji nie doczekamy się jeszcze długo. Prezydent Obama wraz z Departamentem Rolnictwa USA nie zajmuje się nawet sprawą regulowania norm zawartości w mięsie toksycznych metali ciężkich, a co dopiero mięsnym klejem.

Substancja ze zwierzęcej krwi

Czas na najgorsze. Proszek na mięsny klej pozyskuje się ze zwierzęcej (najczęściej świńskiej) krwi. To enzym (transglutaminaza) odpowiedzialny za jej krzepnięcie. Łączenie kilku kawałków zwiększa ryzyko rozwoju różnego rodzaju pochodzących z każdej części składowej tego mięsa bakterii. Zwinięte mięso wołowe umieszcza się w foliowym woreczku, wkłada na pół dnia do lodówki i... sprzedaje potem np. jako filet mignon.

Mięsny klej może być wykorzystywany do jeszcze jednego oszustwa – by łączyć ze sobą mięso zupełnie różnego pochodzenia! W ten sposób wieprzowina może udawać droższą wołowinę.

Część producentów deklaruje, że nie używa transglutaminazy, a American Meat Institute staje w jej obronie. Twierdzi, że to obrońcy konsumentów demonizują tę substancję, nazywając ją „mięsnym klejem” po to, by zaszokować i przestraszyć klientów.

Anna Orzechowska

Komentarze do: Mięsny klej – trkiem przemysłu mięsnego?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz