Szukaj

Wielkanocne "Eco" - czy na pewno takie zdrowe?

Podziel się
Komentarze0

Od kilku sezonów panuje moda na bycie „Eco” - począwszy od kosmetyków, przez produkty do sprzątania, aż do kulinariów. Czy jednak bycie naturalnym i ekologicznym jest dla nas wyłącznie czymś pozytywnym?

Wielkanocne &quotEco" - czy na pewno takie zdrowe?

Podczas Świąt Wielkanocnych na naszych stołach gości ogromna ilość tradycyjnych potraw, jednak jak wybrać te najlepsze i najzdrowsze dla nas? Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na ceremoniał, który kultywowały nasze mamy i babcie, powrócić do korzeni i starać się jak najwięcej dań przygotować własnoręcznie. Obecnie rynek jest doskonale zaopatrzony w produkty o wysokiej jakości, które są dostępne niemalże w każdym większym sklepie.

Wielkanocne jaja

Przy wyborze jajek, które są jednymi z głównych przystawek podczas śniadania świątecznego i podstawową ozdobą koszyka, warto zwrócić uwagę na ich klasę. W jaki sposób? Dziecinnie proste. Jaja posiadają trzy klasy – klasa 3, jest to typ najgorszy, ale jednak najtańszy. Kury wysiadujące te jajka są przetrzymywane w klatkach, bardzo często są faszerowane paszą z barwnikami i antybiotykami, co my niewinni klienci później jemy. Jaja klasy 2 pochodzą od kur z chowu ściółkowego, co oznacza że kury są zamknięte w jednym wspólnym pomieszczeniu, ale nie w ścisku. Typ 1, jest już droższy, jednak kury wysiadujące jaja pochodzą z wolnego wybiegu, czyli są hodowane w warunkach naturalnych i całkowicie bezpiecznych. Natomiast klasa 0, są to jaja pochodzące z produkcji ekologicznej, czyli od kur żywiących się paszami ekologicznymi zaakceptowanymi przez UE. Klasa 0 i 1 są najdroższe, jednak zdecydowanie najzdrowsze. Mamy pewność, że nie znajdują się w nich żadne substancje szkodliwe dla naszego zdrowa ani dla zdrowa naszej rodziny i przede wszystkim dzieci. Najlepszą opcja jednak jest kupno jaj od lokalnego, znajomego rolnika, gdyż wtedy wiemy co tak naprawdę znajduje się na naszym talerzu.

Warto być ostrożnym podczas kolorowania jaj. Na rynku jest dostępnych wiele barwników i naklejek na skorupkę. Oczywiście, zabarwienie jaj, które nie będą spożywane nie jest niczym niebezpiecznym, jednak jeśli chcemy to podać na śniadanie, należałoby wypróbować inne zdrowsze metody – np. nadanie złotego koloru przez dodanie cebuli do wody.

Chleb domowej roboty – warto marnować czas?

Święta to okres natężonej pracy – generalne porządki, przyjmowanie gości i oczywiście przygotowanie dań i przekąsek. Jednak czy upieczenie chleba domowej roboty byłoby zagrożeniem dla porządku przygotowań podczas świąt? Oczywiście, jeśli byłaby to 'masowa' produkcja, to mogłoby to zająć cały dzień, natomiast upieczenie dwóch bochenków chleba jest bardzo szybkim zabiegiem, a dodatkowo jeśli są w domu dzieci czy wnuki, może to dostarczyć im wiele frajdy. Chleby w sklepach są produkowane masowo, niekoniecznie zwracając uwagę na wymagania konsumenta. Natomiast piekąc go na własną rękę, mamy wybór co chcemy w nim mieć i w jakiej ilości. W starszych domach, wiele osób wciąż ma zainstalowane piece kaflowe z możliwością wypiekania w nich chlebów, które prócz tego że są pyszne, to są doskonała odskocznia od codziennych produktów. Warto popytać w sąsiedztwie, jeśli się mieszka we wsi, czy byłaby możliwość kupienia takiego chleba.

Kiełbasa – sklep, masarnia czy wyrób własny?


Oczywiście, od razu na pierwszy plan wysuwa się znów wyrób własny, jako że 'to co najzdrowsze zawsze najlepsze, kiedy zrobimy sami' – w tym przypadku może to być błąd. Kupując kiełbasę czy wędliny od mężczyzny ze wsi, który jest dla nas obcym człowiekiem nie mamy pewności, że to co nam mówi jest prawdą. Wieprzowina koniecznie musi zostać przebadana po uboju, aby sprawdzić czy nie znajdują się w niej bakterie włośnicy, która jest bardzo niebezpieczna nawet dla naszego życia. W zamian za to, masarnie gwarantują nam świeżą, zdrową i przede wszystkim bezpieczną wędlinę, kiełbasę, boczek i wszelkie produkty tego typu.

Jeśli eco, to również naturalne sprzątanie

Wiele gospodyń domowych zapomniało o tradycyjnych i sprawdzonych metodach babć, które nie stosowały tony chemii do porządnego wysprzątania domu, ale ich jednymi pomocnikami była soda oczyszczona, ocen, cytryna i ciepła woda. W obecnych czasach nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dużo chemikaliów pochodzących z środków czyszczących wdychamy w ciągu dnia, regularnie trując nasz organizm. Ocet jak wiadomo, nie pachnie zbyt przyjemnie, jednak jego działanie bakteriobójcze jest już niedoceniane. Szczególnie się przydaje w walce z pasożytami, typu mole kuchenne czy mrówki. Soda doskonale wyżera bród z najgorszych zakamarków. Warto popytać starszych i bardziej doświadczonych mam i babć, jak dawniej sobie radziły z zanieczyszczeniami i spróbować ich naturalnych metod.

Bycie 'eco' jest coraz prostsze i bardziej dostępne dla wszystkich, dlaczego więc ciągle spotyka się z tyloma wrogami? Odpowiedź jest prosta – wielkie koncerny pakują ogromną ilość pieniędzy chcąc na nowo powrócić w łaski konsumenta. Warto być mądrzejszym i zauważyć jak wiele pozytywów nasz organizm będzie w stanie odczuć oraz jak poprawimy stan naszego zdrowia. Święta Wielkanocne są idealną okazją do przetestowania zdrowszych i bardziej ekologicznych potraw, które na pewno znajdą wielkie uznanie w kręgu rodziny czy przyjaciół. Jest to również czas, który możemy potraktować jako idealną okazję, ponieważ zamiast spożywać dania takie jak zazwyczaj, niczym się nie różniące, można znaleźć coś nowego i ciekawego.

Autor:

Ewelina Undas

Komentarze do: Wielkanocne "Eco" - czy na pewno takie zdrowe?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz