Szukaj

Na co chorowali sławni ludzie, czyli o retro-diagnozie

Podziel się
Komentarze0

Naukowcy nieustannie próbują dociec, na co chorowali słynni ludzie: malarze, politycy, muzycy. I tak Fryderyk Chopin miał chorować na mukowiscydozę, Edgar Allan Poe na wściekliznę, a Jane Austin na ospę wietrzną. Problemem Vlada Impalera miała być porfiria, a Wincenta Van Gogha – dysleksja.

Na co chorowali sławni ludzie, czyli o retro-diagnozie

Niestety, mało która diagnoza dotycząca sławnych jest poprawna. Badacze jednak nie ustają w swych praca i wciąż próbują dociec, jakie były dolegliwości wielkich ludzi. Zdarzają się przypadki, że diagnozowane są nawet postacie fikcyjne. Na przykład, Ebenezer Scrooge z „Opowieści wigilijnej” Charlesa Dickensa, podobnie jak Darth Vader, powinien mieć zaburzenia osobowości, a Sherlock Holmes – autyzm.

Można pomyśleć, że dzięki badaniom genetycznym można odpowiedzieć sobie na pytania: „na co chorował?”, „co mu dolegało?”. Skoro można odczytać DNA neandertalczyków, którzy umarli 50 000 lat temu, odczytanie DNA kogoś nieżyjącego od 150 lat nie powinno być problemem. Niestety, podczas gdy znakomicie rozwijająca się znajomość genetyki pozwala mieć na nadzieję na rozwiązanie zagadek chorób sławnych ludzi, retro-genetyka wciąż nie daje dostatecznie jasnych odpowiedzi.

Jedna z wczesnych prób retro-diagnozy na podstawie DNA dotyczyła Abrahama Lincolna. Historia zaczęła się w 1959 roku, gdy pewien lekarz zdiagnozował u 7-letniego chłopca zespół Marfana. Następnie dowiódł, że linia rodzinna chłopca wywodzi się od Moerdecai Lincolna Juniora. Mimo że było to dwuznaczne – pająkowate kończyny, wychudła budowa ciała to klasyczna oznaka zespołu Marfana i jest ona dominującą mutacją, więc rozprzestrzenia się w rodzinie – genealogia nie była istotna, dopóki nie dowiedziono, że chłopiec mógł odwiedzić tę chorobą od któregokolwiek z przodków.

Zobacz również:



Zmutowany gen Marfana stwarza błędną wersję fibrilinu, białka, które zapewnia wsparcie strukturalne tkankom miękkim takim, jak naczynia krwionośne. Ofiary zespołu Marfana często umierają młodo, gdyż ich aorty staja się wytarte. Taka diagnoza może zmienić ogólny pogląd na historię Stanów Zjednoczonych: Lincoln, który został zabity w wieku 56 lat, prawdopodobnie i tak nie dożyłby końca swej drugiej kadencji.


Sposób, w jaki zginął Lincoln, jego społecznie znana śmierć jest dostatecznym źródłem do badań DNA. Na mankietach koszuli została jego krew, dostępne są nawet fragmenty czaszki, które nigdy nie zostały zasypane. Naukowcy chcieli się tym zająć, niestety pewien kongresman kazał ustalić im, czy Lincoln zgodziłby się na takie badania. Niestety, prezydent Stanów Zjednoczonych nie zostawił po sobie nic, co mogłoby wskazywać na jego przyzwolenie na pośmiertny udział w medycznych projektach.

Co więcej, w trakcie badań mózg musiałaby być rozcierany na miazgę, dodatkowo pojawiła się praca, która mówiła, że trzeba zbadać długie pokosy DNA, co jest znacznie trudniejsze niż szukanie jednej mutacji punktowej. Komitet badawczy musiał odstąpić od swego projektu i plany pozostają w zawieszeniu do dziś.

Medyczną zagadką pozostaje też Charles Darwin. Po morskiej podróży i zawarciu związku małżeńskiego, stał się on ludzkim wrakiem. Miał czyraki, zasłabnięcia, migotanie przedsionków, zdrętwiałe palce, bezsenność, migreny, zawroty głowy, a przed jego oczami pojawiały się ciemne plamy.

Najdziwniejszym objawem było dzwonienie w uszach. Przede wszystkim, problemem Darwina było jednak wymiotowanie. Wymiotował cały czas, po każdym posiłku. Jego rekordem było zwracanie pokarmu 20 razy wciągu godziny, potrafił też wymiotować, biegnąc. Intelektualny trud, zajęcia się badaniami, zniszczyły jego żołądek.

Pewna grupa biologów dolegliwości Darwina sklasyfikowała jak zespół wymiotów okresowych.  Były jednak inne diagnozy: uszkodzenia ucha środkowego, alergia gołębia, zatrucie arszenikiem, nietolerancja laktozy, choroba Chakasa, narkolepsja i inne. Niestety, to wszystko domysły, bo wydaje się nieodpowiednim naruszanie ciała Darwina tylko w celu zaspokojenia ludzkiej ciekawości.

Istnieje szansa, by diagnozować ludzi żyjących w dalekiej przeszłości. Jednak ciągłe pomyłki w retro-diagnozie, czynią ludzkie nadzieje naiwnymi. Kiedy tylko lekarza odkrywają jakąś nową chorobę, jest niemal pewna, że za jakiś czas okaże się, iż była ona przypadłością kogoś sławnego.


Opracowała:
Angelika Szkuta

Komentarze do: Na co chorowali sławni ludzie, czyli o retro-diagnozie

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz