Szukaj

Wirus ze Schmallenberg, nowy i mało znany

Podziel się
Komentarze0

Nieznany wirus, który pojawił się w 2011 roku, budzi wiele pytań, co zresztą jest zrozumiałe. Czasowo został nazwany wirusem ze Schmallenberg, ma on na razie atakować jedynie bydło. Ale czy zawsze tak będzie? Co o nim tak naprawdę wiemy?



Po pierwsze, wirus został po raz pierwszy odkryty w Niemczech, w mieście Schmallenberg, stąd jego nazwa zresztą. Po drugie, powoduje on deformacje u płodów zwierząt, czasami śmiertelne: u krów, kóz i owiec. Po trzecie, na dzień dzisiejszy nie wiemy o nim za dużo, a przede wszystkim, nie wiemy skąd się wziął i dlaczego.

Prawie dwieście przypadków infekcji

Od listopada 2011 roku atakuje on głównie zwierzęta u naszego zachodniego sąsiada – do tej pory stwierdzono tam 186 przypadków. Pojawił się również we Francji (29 przypadków do 1 lutego 2012 roku), w Holandii, w Wielkiej Brytanii, w Belgii.

Dorosłe zwierzęta objawiają jedynie łagodne symptomy, takie jak gorączka, spadek produkcji mleka, czasami ciężkie biegunki. Natomiast, kiedy infekcja dotyczy samicy w ciąży, konsekwencje są o wiele cięższe: około 50% młodych jest zdeformowanych, o ile w ogóle przeżyją do dnia narodzin. Większość z nich bowiem umiera jako płody.

Ten niepokojący wirus przeraża sanitarne władze europejskie i został on uznany w tym samym czasie przez Komisję Europejską (komisja zajmująca się zdrowiem łańcuchów pokarmowych i zdrowiem zwierząt) oraz przez instytut FLI (Friedrich Loeffler Institut), który jest niemiecką instytucją prowadzącą badania nad zdrowiem zwierząt.

Zobacz również:



Muchy roznoszą infekcję

Zacznijmy od tego, że wirus ze Schmallenberg przenosi się przez rodzaj muszki z gatunku Culicoides. Zwierzęta więc musiały zostać ugryzione w okresie letnim i jesiennym, w okresie ciąży. Nie stwierdzono jeszcze żadnego przenoszenia się choroby ze zwierzęcia na zwierzę, ale nie ma w tym niczego pewnego.


Wyizolowano nawet pasożyta i przetestowano jego genom. Został sklasyfikowany w rodzaju Orthobunyavirus, czyli w grupie wirusów o wiele lepiej znanych w Afryce i w Azji niż w Europie. Te wirusy atakują głównie bydło. Jednakże, jakaś trzydziestka z nich potrafi również zarazić człowieka, w tym wirus z La Crosse, który panoszy się w Ameryce Północnej i powoduje encefalopatie.

Na czym stoimy?

Po pierwszych analizach, naukowcy zdają się być raczje optymistycznie nastawieni, jeżeli chodzi o możliwość zarażenia człowieka. Raport przestawiony przez europejskie centum kontroli i prewencji chorób w Szwecji w Sztokholmie konkluduje, że niemożliwe jest, żeby ten nowy Orthobunyavirus był w stanie spowodować chorobę u człowieka. Ale niemożliwe jest również całkowite wykluczenie tej hipotezy, ponieważ wirusy stale mutują.

Naukowcy z europejskiego centum kontroli i prewencji chorób oparli się przede wszystkim na pokrewieństwie genetycznym tego wirusa z trzema innymi z tej grupy: Akabane, Shamonda, Aino. Wszystkie one są nieszkodliwe dla gatunku ludzkiego.

Poważny brak wiedzy

Jednakże, nasza znajomość rodzaju Orthobunyavirus jest względnie mała, ponieważ wirusy te były ignorowane od bardzo dawna, podsumowuje Jonas Schmidt-Chanasit, z instytutu Bernhard Nocht, który zajmuje się medycyną tropikalną. Z tego względu, wirusy te pozostają praktycznie całkowicie tajemnicze.

Badacze teraz próbują zgromadzić jak największą ilość danych, aby móc przynajmniej przewidzieć skutki oraz spróbować znaleźć lek dla bydła. Stan zdrowia hodowców i weterynarzy również jest bardzo starannie obserwowany. Jednocześnie, państwa nie przestają prowadzić badań. Holendrzy aktulanie skupili się nad owcami, podczas gdy Niemcy koncentrują swoje wysiłki nad bydłem. Być może, uda im się wkrótce nadrobić spóźnienie.

Komentarze do: Wirus ze Schmallenberg, nowy i mało znany

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz