Szukaj

O co chodzi lekarzom? - Protesty w sprawie „ustawy refundacyjnej”

Podziel się
Komentarze0

Przyjęta ustawa refundacyjna, która weszła w życie wraz z początkiem nowego roku wywołała duże zamieszanie w środowisku lekarskim. Protesty lekarzy, które rozpoczęły się już pierwszego dnia obowiązywania nowych przepisów nie ustępują. Lekarze próbują tłumaczyć w czym tak naprawdę tkwi problem.



Co wprowadza ustawa refundacyjna?

Przede wszystkim ustawa wprowadza urzędowe ceny i marże leków refundowanych, jak również zakaz promocji aptek oraz stosowania różnego rodzaju zachęt dla pacjentów i lekarzy przez korporacje farmaceutyczne. Nowa ustawa pozwala uporządkować system refundacyjny. Jednak jak podkreślają eksperci, sam sposób jej wprowadzenia jest daleki od ideału. Ministerstwo zapewnia, że dzięki nowej ustawie skończy się tzw. „gra pacjentem”.

Ustawa refundacyjna przewiduje cztery kategorie odpłatności, tj. produkty bezpłatne, ryczałtowe, z 30 proc. odpłatnością oraz 50 proc. odpłatnością. Ponadto nowe przepisy zmieniły sposób przyporządkowania poszczególnych leków do kategorii, stąd też może dojść do zmiany poziomu odpłatności danego leku.

Co istotne z punktu widzenia lekarzy, ustawa refundacyjna zawiera zapis mówiący o tym, że za błędnie wypisaną receptę odpowiedzialność finansową ponosi lekarz. Niewłaściwa recepta to taka, która została wypisana bez uzasadnienia względami medycznymi lub też jest niegodna z listą leków refundowanych.

Wraz z ustawą refundacyjną weszło rozporządzenie określające nowy wzór wypisywania recept. Zachodzi konieczność wypisywania na recepcie poziomów odpłatności leków: B - bezpłatne, R - ryczałt, 30 proc., 50 proc., 100 proc.

Skąd te protesty?

Protesty rozpoczęły się już pierwszego dnia wejścia ustawy w życie. Lekarze, m.in. z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i Porozumienia Zielonogórskiego zdecydowali, że nie będą na wypisywanych receptach określać poziomów odpłatności na lek oraz uprawnień pacjenta do refundacji. W zamian za to na receptach stawiają pieczątki „refundacja do decyzji NFZ”.

Do aptek w całym kraju przybywają pacjenci, którzy otrzymali recepty z pieczątką protestujących. Aptekarze pomimo zapewnień Ministra zaznaczają, że w przypadku recept bez określonego stopnia refundacji pacjent zobowiązany jest zapłacić za lek więcej niż dotychczas. Niektórzy farmaceuci w ogóle nie uznają tak wypełnionych recept i odsyłają pacjentów ponownie do lekarzy.

Lekarze z całej Polski zaznaczają, że nowe przepisy spowodowały przede wszystkim zwiększenie ich obowiązków biurokratycznych, co odbija się na pacjentach. 

O co chodzi lekarzom?


Prezes Federacji Porozumienia Zielonogórskiego, Jacek Krajewski stara się wyjaśnić pobudki lekarzy. Przede wszystkim martwi ich fakt, że politycy nie są w stanie dostrzec złych zapisów ustawy refundacyjnej. Poza tym medycy zapewniają, że ich protesty nie są związane z poparciem dla koncernów farmaceutycznych.

Jakie są główne powody protestów lekarzy?

Wbrew powszechnie rozpowszechnianej opinii nie dotyczą one zawartości listy leków refundowanych, lecz sposobu, w jaki ma być wdrożona. Pośpiech we wprowadzaniu ustawy oraz stopień nieprzygotowania przepisów wykonawczych spowodował chaos, który odbija się na lekarzach i zrzuca na ich barki odpowiedzialność za urzędniczą niekompetencję.

Zobacz również:



Obecnie wprowadzone przepisy nakładają na lekarzy, a także świadczeniodawców opieki zdrowotnej odpowiedzialność finansową w postaci zwrotu refundacji leku wraz z odsetkami (nawet po 5 latach), gdy została wypisana nieprawidłowo, np. z nieudokumentowanych względów medycznych lub niezgodnie z obwieszczeniem Ministra Zdrowia. Ponadto lekarzowi może być wymierzona również kara umowna przewidziana w kontrakcie zawartym z NFZ. Sprowadza się to do konieczności udokumentowania statusu ubezpieczenia pacjenta, jednak brak narzędzia w postaci karty ubezpieczenia zdrowotnego pacjenta. (Zgodnie z art. 49 ust. 1 ustawy o świadczeniach zdrowotnych, "Dokumentem potwierdzającym prawo ubezpieczonego do świadczeń opieki zdrowotnej oraz umożliwiającym potwierdzanie wykonania świadczeń opieki zdrowotnej jest karta ubezpieczenia zdrowotnego", podczas gdy do chwili obecnej NFZ nie wydal ubezpieczonym tych kart.) Nie ma również definicji, czym w istocie są udokumentowane względy medyczne.

W tej sytuacji częstotliwość zmian w wydawanych w formie obwieszczenia Ministra Zdrowia spisach leków refundowanych (co 2 miesiące nowe), spowoduje konieczność stałego sprawdzania poziomu refundacji, co wydłuży czas udzielania porady, zmniejszając tym samym dostępność pacjenta do lekarza.

Wejście w życie nowego Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie recept lekarskich zobowiązuje osoby wystawiające recepty do zamieszczenia w nich szeregu bardzo szczegółowych informacji, lecz z niewiadomych przyczyn nie przewiduje np. możliwości wystawiania recept wydrukowanych komputerowo, co zmusza lekarzy do ręcznego ich wypełniania. To również wydłuży czas udzielania porady.


To wszystko powoduje, że lekarze, stając przed widmem utraty dorobku całego życia w wyniku kontroli wystawionych recept, przy dowolności interpretacyjnej przeprowadzających je urzędników (ewentualne skargi lekarzy są rozpatrywane przez ten sam podmiot kontrolujący), uznając, iż nowe przepisy są sprzeczne z podstawową misją zawodu medycznego, a wiec leczeniem pacjentów -  protestują.

Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka krytyczne stanowisko środowiska medycznego wobec nowowprowadzonych zasad odpowiedzialności lekarzy, przerzucania na nich coraz większej ilości obowiązków administracyjnych (w tym konieczności weryfikacji dokumentów przedstawianych przez pacjentów) i obarczania ich odpowiedzialnością z tytułu ich niedopełnienia, jest w pełni uzasadnione.

W związku z pojawiającym się (w kontekście politycznym) zarzutem: Dlaczego lekarze protestują dopiero teraz? - Jacek Krajewski podkreśa, że Helsińska Fundacja Praw Człowieka wyraziła również zaniepokojenie sytuacją, w której kolejne reformy systemu zdrowia przeprowadzane są bez należytej konsultacji ze środowiskiem lekarskim i farmaceutycznym. Powoduje to narastanie konfliktu między tymi środowiskami, a Ministerstwem Zdrowia. Ustawa refundacyjna była wielokrotnie przedmiotem krytyki na etapie postępowania legislacyjnego - nie tylko ze strony wspomnianych środowisk, ale i niezależnych ekspertów z Biura Analiz Sejmowych i prawników specjalizujących się w prawie medycznym i farmaceutycznym. Mimo to, wiele kontrowersyjnych przepisów, krytykowanych jako niejasne lub niecelowe, ostało się w ostatecznej wersji ustawy w niezmienionym kształcie. Podobnie jest z regulacjami zawartymi w innych przywoływanych tutaj aktach prawnych - mimo że są one od wielu lat krytykowane jako utrudniające lekarzom wykonywanie ich pracy, a pacjentom korzystanie ze świadczeń zdrowotnych, Ministerstwo nie podejmuje wystarczających działań w celu ich zmiany.

Należy dodać, że sposób w jaki Ministerstwo Zdrowia wprowadza w życie ustawę o refundacji leków spotkało się również z krytyką rzecznika Praw Obywatelskich, który twierdzi, że ministerstwo miało na skuteczniejsze działanie pół roku, bowiem ustawa została ogłoszona już w dniu 13 czerwca 2011 roku: "Ustawodawca dał organowi upoważnionemu jak na warunki polskie wystarczająco dużo czasu na wydanie aktów wykonawczych do ustawy. (...) Pomimo to czas ten nie został efektywnie wykorzystany, bezpośrednim skutkiem tych zaniechań jest zaś obecny stan rzeczy, tj. niepokój pacjentów, niezadowolenie lekarzy i farmaceutów. Niepokój ten jest całkowicie zrozumiały, skoro materia podlegająca prawnej regulacji dotyczy tak podstawowych dla każdego człowieka wartości jak jego życie i zdrowie".

"Teraz, wobec tych argumentów, premier grozi lekarzom uczestniczącym w proteście konsekwencjami. Uważam to za objaw arogancji władzy i niedotrzymywania obietnic, jakie składał w grudniu 2010 roku, gdy zapewniał o woli konsultowania się ze środowiskiem lekarskim. Wtedy publicznie uznałem jego zapewnienia jako cenniejsze niż złoto. Niestety, już pół roku później akceptował sprzeczny z prawem nakaz powołanego przez siebie prezesa NFZ, by podległe mu oddziały wojewódzkie marginalizowały opinie lekarzy i świadczeniodawców opieki zdrowotnej. Do czego porównać dziś słowa premiera, który straszy broniących interesu pacjentów lekarzy i mówi o godności i moralności? Czy nie lepiej najpierw spojrzeć w sondaże zaufania społecznego i porównać jakim szacunkiem cieszą się lekarze, a jakim politycy?" - mówi Jacek Krajewski.

Komentarze do: O co chodzi lekarzom? - Protesty w sprawie „ustawy refundacyjnej”

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz