Szukaj

Nowy lek na malarię w zasięgu ręki?

Podziel się
Komentarze0

Aktualne środki przeciw malarii, bazowane na artemizyninie, uchodzą za raczej skuteczne, lecz kosztowne i uciążliwe w stosowaniu. Tymczasem amerykańscy chemicy odkryli pochodne owego związku, które zaledwie w jednej dawce, okazują się być dwa razy skuteczniejsze od niego. Na razie, testy przeprowadzone zostały na myszach. Teraz będzie trzeba upewnić się, czy leczenie zastosowane u ludzi, okaże się równie skuteczne. Jeżeli potwierdzą się tezy naukowców, będzie to bez wątpienia przełom w walce z malarią.



Walka z malarią powoli przynosi efekty, niestety daleka jest jeszcze od wygranej. Raport Światowej Organizacji Zdrowia z roku 2010 donosi, że ta parazytoza dosięga aż 216 milionów osób rocznie, podczas gdy 655 tys. chorych ponosi z jej powodu śmierć.  Regionem najbardziej dotkniętym chorobą pozostaje Afryka subsaharyjska.

Istnieją sposoby leczenia malarii, zwane ACT (ang. artemisinin-based combination treatment), które, jak sama nazwa wskazuje, polegają na zastosowaniu molekuły, artemizyniny, otrzymywanej z chińskiej rośliny, bylicy rocznej.

Leczenie metodami ACT powoduje wycofanie się paludyzmu, lecz jest ono skuteczne wyłącznie wtedy, gdy dawkowanie leku jest regularne. Terapia taka, wymaga konsekwentnego zażywania tabletek, nawet kilka razy dziennie, a niestety - pacjenci zapominają je brać bądź lekceważą sobie zalecenia lekarzy.

W związku z tym, chorzy nie zdrowieją lub proces ich leczenia wydłuża się. Taka sytuacja daje czas Plasmodium, pasożytowi odpowiedzialnemu za występowanie paludyzmu, na uodpornienie się na artemizyninę, wskutek czego każdy lek z czasem przestaje być dla pacjenta skuteczny.

Zobacz również:



Poza tym, takie metody leczenia są kosztowne, zatem pacjenci krajów biednych często nie są w stanie ich opłacić.

Pochodne artemizyny skuteczniejsze w walce z paludyzmem

Naukowcy poszukują skutecznej metody walki z malarią. I prawdopodobnie ją znaleźli. Chemicy z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w Baltimore (USA) dokonali transformacji artemizyniny tak, aby uzyskać jej pochodne. W wyniku takiego działania, otrzymali 21 składników substancji.

Wspomniane molekuły zostały przetestowane w kombinacji z meflochiną, organicznym związkiem chemicznym, przyjmowanym doustnie, jako środek przeciwko malarii.

Według artykułu, opublikowanego w Journal of Medicinal Chemistry, trioksan monomeryczny, stosowany w dawce 6mg/kg, pomieszany z 18 mg/kg meflochiny, okazał się być najskuteczniejszy.

Zaledwie jedna dawka doustna wystarczyła, aby w przeciągu 30 dni od zainfekowania, wyeliminować wszystkie pasożyty występujące u dwóch z czterech myszy, jakie poddano leczeniu. Co więcej, myszy te wydawały się zachowywać normalnie.

Trzecia mysz nadal wykazywała obecność Plasmodium berghei w swojej krwi, podczas gdy ostatnia padła 29 dnia od zainfekowania.

Zwierzęta z grupy kontrolnej, poddane klasycznemu leczeniu ACT, padły średnio 16,5 dnia po zarażeniu.

Nowy środek leczniczy okazuje się być zatem dwa razy skuteczniejszy, ale także mniej uciążliwy w użyciu. Jest to dobra wiadomość, zachęcająca do podążania za wysiłkami badaczy w walce z malarią.

Komentarze do: Nowy lek na malarię w zasięgu ręki?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz