Szukaj

Grypa i bakterie – gwarantowana śmierć?

Podziel się
Komentarze0

W zimie nikogo grypa nie dziwi. Każdego roku dotyka milionów osób i wiele z nich zabija. Jest to choroba zakaźna i wirusowa, dotycząca gatunku ludzkiego, jak również innych ssaków, takich jak świnie chociażby, oraz ptaków. Wirus grypy atakuje górne drogi oddechowe (nos, gardło, oskrzela). Rzadziej dociera do płuc.



A ostatnie badanie opublikowane w Science pokazuje, że główną przyczyną zgonu z powodu grypy nie jest wirus we własnej postaci, ale wpółistniejąca infekcja bakteryjna. Prace przeprowadzili badacze austriaccy z uniwersytetu w Wiedniu.

Naukowcy wyjaśniają: - Kiedy jesteś chory, twój układ odpornościowy jest osłabiony i wrażliwy na infekcje. Grypa nie stanowi tutaj wyjątku, a bakteria Legionella pneumophilia tylko na to czeka.

Mikrob ten jest odpowiedzialny za legionellozę, która może prowadzić do rozwoju zapalenia płuc, czasami śmiertelnego, kiedy nie jest leczone.

Zobacz również:



Naukowcy z Austrii posłużyli się myszami laboratoryjnymi, dzięki którym wykazali, że gryzoń chory jednocześnie na grypę i na legionellozę zapada na śmiertelne zapalenie płuc.

Amanda Jamieson, kierująca tym badaniem, wyjaśnia: - W naszym modelu, współistniejące infekcje są zabójcze.

Dlaczego myszy chore na grypę są bardziej podatne na legionellozę? Aby odpowiedzieć na to pytanie, naukowcy przeanalizowali ich tkankę płucną. Okazało się, że u chorych na grypę gryzoni płuca nie były naprawiane prawidłowo.

Dlatego w trakcie współistniejącej infekcji legionellozy, bakterie mogły łatwiej przeniknąć do wnętrza płuc i wywołać w ten sposób śmiertelne zakażenie.

Naukowcy przetestowali też lekarstwa, które wspomogły układ odpornościowy w naprawie uszkodzonej tkanki płucnej. Okazało się, że dzięki nim padło mniej gryzoni z obiema infekcjami.

Odkrycia te sugerują, że istnieją nowe możliwości terapeutyczne w przypadku infekcji bakteryjnej u osoby chorej na grypę.

Komentarze do: Grypa i bakterie – gwarantowana śmierć?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz