Szukaj

Kawa: sześć filiżanek dziennie? Śmiało!

Ludzie kochający kawę, którzy obawiają się tego, dokąd kolejna filiżanka kawy może ich zaprowadzić, mogą się teraz zrelaksować i nalać sobie jeszcze jedną. Według największej analizy, jaką kiedykolwiek przeprowadzono w tym temacie (nad związkiem konsumpcji kawy i śmiertelności), kawa obniża ryzyko zgonu. A na pewno obniżyła dla uczestników badania, w trakcie trwania obserwacji. Prace te zostały opublikowane w przeglądzie naukowym New England Journal of Medicine.



Doktor Neal Freedman, specjalista od żywienia z instytutu National Cancer Institute, mówi: powiedziałbym, że może to uspokajać w jakiś sposób miłośników kawy. Inne badania sugerowały, że picie tego napoju więże się z większym ryzykiem śmierci, ale my tego nie zaobserwowaliśmy w naszym badaniu.

W rzeczywistości, mężczyźni, którzy wypijali co najmniej sześć filiżanek kawy dziennie, byli 10% mniej zagrożeni śmiercią w ciągu czternastoletniego okresu badania, w porównaniu do mężczyzn, którzy w ogóle kawy nie pili. Natomiast, w przypadku kobiet, ryzyko to było aż 15% mniejsze.

Na pewno jest to bardzo uspokajające dla osób, którzy piją kawę w iście "hardkorowych" ilościach, ponieważ na tym polega ich praca: profesjonalny tester kawy wypija od 75 do 300 filiżanek kawy więcej niż przeciętnie. Spencer Turer, dyrektor Coffee Analysts, stwierdza: jest to dobra nowina dla wszystkich pijących kawę, ponieważ możemy czuć się naprawdę dobrze z decyzjami, które podejmujemy. Firma Coffee Analysts analizuje bowiem wszelkie produkty z kawą. Ludzie martwiący się swoim zdrowiem mogą teraz zdecydować, że będą pić więcej kawy.

W sumie, w Stanach Zjednoczonych około 64% osób dorosłych codziennie pije kawę, stwierdza rzecznik National Coffee Association, Joe DeRupo.

3,2 filiżanki na jedno pomieszczenie daje około 479 000 000 filiżanek dziennie,
wylicza National Coffee Association.

Ci wszyscy kochający kawę mogą wziąć te nowe rezultaty na poważnie. Redukcja śmiertelności jest skromna, ale solidna, dodaje doktor Neal Freedman.

Specjalista ten, wraz ze swoim zespołem z jednostki Division of Cancer Epidemiology and Genetics w National Cancer Institute, przyjrzeli się zwyczajom konsumpcji kawy u ponad 400 000 ludzi, którzy byli obserwowani w latach 1995 – 2008, włączając w to także ponad 52 000, którzy zmarli w trakcie tych czternastu lat. Badanie to objęło obserwacją ponad 173 000 kobiet w wieku od 50 lat do 71 lat, oraz ponad 229 000 mężczyzn, w tym samym przedziale wiekowym, którzy zgodzili się wziąć udział w badaniu NIH-AARP Diet and Health Study, które obserwowało styl życia mieszkańców sześciu stanów oraz dwóch metropolii.


Analizy przeprowadzone przez naukowców z jednostki Division of Cancer Epidemiology and Genetics skoncentrowały się na zdrowych ludziach. Ludzie z nowotworami, z chorobą serca i z udarem mózgu zostali wykluczeni z tej analizy.

Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, mówi doktor Neal Freedman. Przeprowadzono wiele badań na ten temat, a rezultaty były mieszane.

Wcześniejsze badania sugerowały, że kawa może przyczyniać się do choroby serca. Inne z kolei doszły do takich samych wniosków co zespół z Division of Cancer Epidemiology and Genetics: kawa obniża ryzyko śmierci.


Początkowo, nawet to badanie pokazało, że ryzyko śmierci jest większe pośród ludzi pijących kawę, ale tylko dlatego, że wielu z nich również paliło papierosy. Doktor Neal Freedman wyjaśnia: było tak, kiedy wzięliśmy również pod uwagę nikotynizm. Kiedy usunęliśmy ten czynnik, okazało się coś zupełnie innego. Palenie ma bardzo silne powiązanie ze śmiercią.

Picie sześciu albo więcej filiżanek kawy dziennie redukuje ryzko śmiertelności najbardziej. Ale ludzie, którzy piją od dwóch od pięciu filiżanek kawy dziennie, również mieli mniejsze ryzyko. Niezależnie od tego, czy kawa zawierała kofeinę czy nie.

Nie jest jasne przy jakiej ilości dziennie – i czy w ogóle można to stwierdzić – jest największe oddziaływanie na śmiertelność, ale doktor Neal Freedman doradza, żeby nie pić więcej niż 12 filiżanek kawy dziennie.

Związek z niższą śmiertelnością utrzymał się nawet wtedy, kiedy badacze wzięli pod uwagę całkowitą sumę zgonów albo zgonów z powodu określonych chorób albo innych przyczyn – z wyjątkiem raka. Kiedy pojawiła się kwestia raka bowiem, poziomy zgonów u osób pijących kawę były nieco większe pośród mężczyzn. Badacznie nie wiedzą dlaczego tak się dzieje.

Naukowcy również nie byli w stanie powiedzieć, czy niższe poziomy zgonów były związane z tym, że chorzy ludzie albo ludzie z przewlekłymi chorobami, nie próbują pić kawy.

Doktor Neal Freedman dodaje jeszcze: badanie to jest badaniem obserwacyjnym, a więc może ono pokazać pozorne powiązania między piciem kawy i spadkiem ryzyka zgonów. Ale nie może stwierdzić, że to faktycznie kawa jest tego przyczyną. Być może nawet nie chodzi tutaj o kawę. Być może chodzi tutaj o sam akt robienia kawy, podawania, albo picia, które mogą chronić ludzi przed śmiercią. Może chodzić po prostu o uspokajający rytuał, na przykład, z którym wiążą się bliższe społeczne kontakty, które są powiązane z niższym ryzykiem śmierci.

Oczywiście, może być coś korzystnego w samym piciu kawy, antyoksydanty, być może, albo inne elementy, których eksperci jeszcze nie wykryli. Kawa ma ponad 1000 składników i naprawdę nie wiemy jaki efekt mogą mieć te poszczególne składniki dla zdrowia ludzkiego, wyjaśnia doktor Neal Freedman.

Specjalista jeszcze stwierdza: nie chcę, żeby ludzie przeczytali o tym badaniu i powiedzieli sobie – „OK, to od dziś piję więcej kawy, ponieważ nie chcę umrzeć”. Chcę powiedzieć, że po prostu nie wiemy co jest przyczyną, a co skutkiem. Zdrowi ludzie nie mają co się martwić. Ale wszystkich chorych zachęcam, aby najpierw skontaktowali się z lekarzem.

Komentarze do: Kawa: sześć filiżanek dziennie? Śmiało!

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz