Szukaj

Psychiatria: od medycyny szaleńców do medycyny umysłu

Podziel się
Komentarze0

Psychiatria jest wiązana z wieloma sterotypami, które dość często nas przerażają. A jednak, często rzeczywistość jest o wiele inna niż sobie wyobrażamy. Jean-Pierre Olié, wielki francuski psychiatra, odsłania nieco kulisy ustanowienia nowego francuskiego planu zdrowia umysłowego (Plan Santé mentale).



Bardzo często w naszej zbiorowaje nieświadomości, psychiatria jest związana z kaftanami bezpieczeństwa i z białymi uniformami noszonymi przez potężnych pielęgniarzy, mających uspokajać zbytnio pobudzonych chorych. Kto pamięta niezwykły film z Jackiem Nicholsonem, Lot nad kukułyczym gniazdem, ten zrozumie bez trudu ten obraz.

Dyscyplina ta w dalszym ciągu pozostaje słabo zrozumiana. I to właśnie z tego powodu często niepokoi. Generalnie, zadaniem psychiatrii jest identyfikowanie i leczenie chorób ducha. Ale, jak uważa nasz specjalista, Jean-Pierre Olié, psychiatria to coś o wiele więcej, to nie tylko diagnoza i leczenie. To jest również dobre samopoczucie fizyczne, społeczne oraz umysłowe.

Philppe Pinel, francuski prekursor psychiatrii

Psychiatria ma dość krótką historię – zaledwie dwa wieki. Ewoluowała w swoim rytmie, dzięki wiekim umysłom, które sprawiły, że dyscyplina stale parła do przodu.

Jak uważa Jean-Pierre Olié, jednym z największych psychiatrów francuskich był Philippe Pinel, który zrewolucjoniował psychiatrię. Aż do 1793 roku, chorych umysłowo traktowano jak przestępców. A Philippe Pinel przeprowadził prawdziwą katorżniczą pracę, aby znaleźć sposób na rozróżnianie osób cierpiących na zaburzenia umysłowe od przestępców.


I to właśnie jemu zawdzięczamy zmianę w postrzeganiu przez społeczeństwo tych, których określano jako szaleńców. Dzięki niemu, chorzy zostali wyzwoleni z okowów. Dosłownie i w przenośni.


Choroby psychiatryczne sklasyfikowano dopiero na początku XX wieku. W 1952 roku pojawili się kolejni wielcy psychiatrzy: Jean Delay i Pierre Dniker. To oni właśnie opracowali lek, który podawany każdego dnia sprawiał, że znikały halucynacje, lęki, przerażenie. Pojawiły się więc neuroleptyki. Krok po kroku, aż do lat 1980, powstawały nowe molekuły. Choroby psychiczne zaczęto leczyć więc przy pomocy leków.

Dzisiaj, jak uważa Jean-Pierre Olié, około 20% populacji więziennej cierpi z powodu schizofrenii. A to oznacza, że znów mamy w tym samym miejscu chorych umysłowo oraz przestępców. Czy to oznacza, że cofnęliśmy się dwa wieki?

Nie ma niebezpiecznego chorego, podkreśla francuski specjalista, natomiast istnieją stany mentalne będące zagrożeniem. Jean-Pierre Olié wylicza tutaj trzy warunki, które mogą wiązać się zagrożeniem:

- nie rozpoznana choroba psychiczna, a więc nie leczona;

- powiązanie choroby umysłowej z produktem toksycznym (alkohol, konopie...);

- odizolowanie chorego umysłowo.

Powiązanie tych trzech kryteriów u pacjenta dotkniętego zaburzeniami psychicznymi mnoży ryzyko popełnienia przestępstwa o 8 – 12 razy, w porównaniu do tego, co możemy zaobserwować na łonie populacji generalnej, podsumowuje jeszcze Jean-Pierre Olié.

We Francji, pierwszy narodowy plan zdrowia umysłowego został zapoczątkowany w latach 2005 – 2008, przez ministerstwo zdrowia. Ale jak uważa Jean-Pierre Olié, trzeba o wiele bardziej skupić się na poboczach psychiatrii, takich jak wykrywanie chorób depresyjnych, wsparcie psychologiczne populacji starzejącej się...

Co nie zmienia faktu, że sercem psychiatrii pozostają wielkie choroby umysłowe, a w pierwszym rzędzie jak zwykle pozostaje schizofrenia...

Komentarze do: Psychiatria: od medycyny szaleńców do medycyny umysłu

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz