Szukaj

Migracja zarobkowa nie przynosi szczęścia?

Podziel się
Komentarze0

Czy migranci ze Wschodniej Europy są szczęśliwsi, kiedy osiadają w Europie Zachodniej? – takie pytanie postawił sobie dr David Bartram, socjolog z University of Leicester. Odpowiedź na nie opublikował w magazynie Migration Studies. Może ona sprawić, że potencjalni migranci dwa razy się zastanowią, zanim kupią bilet.



Większość migrantów bowiem nie jest szczęśliwsza po opuszczeniu rodzinnego kraju, a wyjątkowo nieszczęśliwi wydają się Polacy.

Naukowiec przeanalizował dane na temat ponad 42 000 osób, biorących udział w ankiecie European Social Survey. Porównał poczucie szczęścia migrantów ze szczęściem ludzi pozostających w kraju, który migranci opuścili.

Dr Bertram mówi: - Migranci ze Wschodniej Europy zdają się nie zdobywać szczęścia poprzez migrację do Zachodniej Europy. Fakt, że migranci są szczęśliwsi niż ci, którzy zostali. Ale analizy sugerują, że migranci już wcześniej byli szczęśliwsi, przed migracją. A więc poczucie szczęścia nie wynika z migracji, nie jest konsekwencją migracji.

Zobacz również:



Naukowiec wyjaśnia, że migranci mogą faktycznie liczyć na większy zarobek dzięki przeniesieniu się do bogatszego kraju. Ale nawet jeśli faktycznie tak jest, to i tak kończą na niższej względnej pozycji w kraju przeznaczenia – a to właśnie ta względna pozycja zazwyczaj się liczy dla szczęścia, bardziej niż siła nabywcza czy absolutny dochód.

Dodaje, że generalnie migranci z Europy Wschodniej jako całość nie wydają się być szczęśliwsi na emigracji, aczkolwiek dużo też zależy od tego, skąd dany migrant pochodzi.

Jeżeli generalnie poczucie szczęścia jest niskie w kraju pochodzenia, takich jak Rosja albo Turcja, u migranta zaobserwuje się wzrost poczucia szczęścia.

W przypadku kraju takiego jak Polska, gdzie ludzie są nieco szczęśliwsi, w porównaniu do Rosji przynajmniej, zaobserwujemy spadek poczucia szczęścia na emigracji.

Komentarze do: Migracja zarobkowa nie przynosi szczęścia?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz