Szukaj

Anders Breivik, szaleniec czy potwór?

Podziel się
Komentarze0

Kim jest norweski zabójca? Psychiatrii nie udaje się odpowiedzieć na to pytanie. Sam określa się jako zdrowy na umyśle i ośmiesza ekspertów. Żąda od sędziów śmierci albo życia na wolności. Anioł śmierci czy demon, którego należy unicestwić? W dniu 16 kwietnia 2012 roku Anders Behring Breivik został postawiony przed sądem. Wszedł na salę sądową z zaciśniętymi pięściami. Od tej pory, gra przed kamerami i bawi się w psychiatrę. Z ekspertami gra w kotka i myszkę.



Dziewięć miesięcy temu, ten 33-latek zabił z zimną krwią 77 osób, na początku w Oslo, a następnie na wyspie Utoya, w imię swoich poglądów politycznych, skrajnie prawicowych. Jego proces ma trwać co najmniej kilka tygodni.

Przypadek Breivika jest naprawdę inny niż wszystkie. Przede wszystkim dlatego, iż psychiatria nie za bardzo wiec co zrobić ze stanem umysłowym terrorystów, którzy przyznają się do takich działań rasistowskich. Z tego punktu widzenia, Breivik jest tragicznym i niezwykłym przypadkiem. Anders Behring Breivik bowiem nie wypiera się czynów, o które został oskarżony. Wręcz przeciwnie: przyznaje się do nich. A jednak, utrzymuje, że jest niewinny.

W rzeczywistości, swoje czyny klasfikuje jako „atak prewencyjny przeciwko zdrajcom ojczyzny”. Zdrajcom, którzy są odpowiedzialni za to, że Norwegia dziś jest krajem „multikulturowym” oraz za inwazję muzułmańską. Oto więc pierwsze zadanie dla sądu norweskiego: odpowiedzialność psychiczna i karna oskarżonego.

Żadnych oznak wyrzutów sumienia

Anders Behring Breivik wybrał sam dla siebie adwokata, który zresztą zaakceptował zaproponowaną mu rolę w tym procesie. Geir Lippestad jest członkiem partii pracy, do której należały ofiary zamordowane na wyspie Utoya.

Siedem dni po morderstwach, dwóch norweskich psychiatrów zostało poproszonych o ustalenie odpowiedzialności karnej Breivika: to znaczy, o jak najlepszą ocenę jego umiejętności rozeznania w tym, czego dokonał. Od dnia 22 lipca, zabójca ani razu nie pokazał po sobie żalu. Żadnych wyrzutów sumienia.

Obydwaj eksperci swoje konkluzje przedstawili po czterech miesiacach. Oceniają oni generalnie, że Anders Behring Breivik cierpi z powodu schizofrenii paranoidalnej. W momencie popełniania zbrodni nie był on w pełni władz umysłowych. Nie jest więc odpowiedzialny za swoje czyny. Konkluzje te następnie zostały zatwierdzone przez komisję lekarsko – sądową.

Zobacz również:



Dwa miesiące później norweski trybunał zarządza przeprowadzenie nowej ekspertyzy medyczno – prawnej, ze względu na ciężar całej sprawy. W połowie kwietnia, nowi eksperci przedstawiają wnioski zupełnie odwrotne od wniosków poprzednich: umysł oskarżonego nie jest uszkodzony, jest on w pełni odpowiedzialny prawnie za swoje czyny.

Anders Behring Breivik stwierdza wtedy, że czuje ulgę i cieszy się z tych nowych konkluzji: oficjalne uznanie go za paranoika z całą pewnością ratowało go przed surowszą karą, ale w tym samym czasie wartość jego teorii również zostawała podważana, jako teorii wysnuwanych przez schizofrenika i paranoika. Gdyby okazał się naprawdę szaleńcem, śmierć jego 77 ofiar byłaby zupełnie niepotrzebna... Czy nie jest to dość przewrotne myślenie?

Psychiatria zapędzona w kozi róg...

W ósmym dniu procesu, Anders Behring Breivik drwił z autorów pierwszej ekspertyzy: ja, paranoikiem? Ja, schzofrenikiem? Osoba opisana w tym raporcie to nie ja. To nie tylko nieporozumienie, ale również diaboliczne wymysły, które mają pasować do hipotezy. Zgadzam się, osoba opisana w tym raporcie wymaga szpitala psychiatrycznego. Ale osoba opisana w tym raporcie to nie ja.

W Oslo, obydwie ekspertyzy umysłowe to jedynie elementy konsultacji poddane ocenie sędziów. Jeżeli sędziowie przychylą się do pierwszej ekspertyzy, Anders Behring Breivik zostanie skazany na stały pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Ale tak się nie stanie, ponieważ dobrze o tym wie, lepiej niż ktokolwiek inny, iż działał w pełni władz umysłowych.


Jeżeli zaś sędziowie przychylą się do drugiej opinii, maksymalna kara za jego czyn w Norwegii wynosi zaledwie 21 lat; ale okres ten może być przedłużony, jeżeli istnieje ryzyko recedywy. A o tym Anders Behring Breivik nie wspomina.

W zgodzie z jego logiką, jest tylko jedna alternatywa: uniewinnienie albo śmierć. Jego zdaniem, odosobnienie psychiatryczne byłoby gorsze niż śmierć.

Oto piękny przykład zarażenia szaleństwem umysłu demokratycznego: ponieważ jaką konkluzję może wyciągnąć z tego demokracja, która zniosła karę śmierci? A oskarżony domaga się jej dla siebie? Czy możemy demokratycznie narzucić komuś hospitalizację do końca życia? Którą oskarżony postrzega jako „lobotomię chemiczną”?

Straszliwe czyny niekoniecznie są domeną chorego umysłu

W artykule opublikowanym w The Lancet w dniu 28 kwietnia, profesor Simon Wessely z instytutu psychiatrii Institute of Psychiatry, King’s College London, UK, próbuje nieco rozjaśnić zainstniałą sytuację. Przypomina on, że ludzie skonfrontowani nagle z rozmiarem niektórych zbrodni natychmiast uważają, że autor tych czynów musiał być szalony.

Jego zdaniem, najprostsza odpowiedź jest równocześnie najbardziej naiwna. Profesor Simon Wessely podkreśla tutaj dwa główne, powszechnie popełniane błędy. Po pierwsze, ludzie takich przestępców od razu uznają za chorych psychicznie. Po drugie, psychiatria pozwala przez to winnym na uniknięcie kary.

Jego zdaniem, Anders Behring Breivik jest zbyt dobrze zorganizowany i metodyczny, żeby mógł być chory na schizofrenię.

Z kolei, profesor Bernard Granger ze szpitala psychiatrycznego w Paryżu dodaje: trzeba rozróżnić odpowiedzialność karną i zaburzenia umysłowe z jednej strony, a zdrugiej strony potworność i szaleństwo. Nie wszyscy chorzy umysłowo popełniają przestępstwa. Nie wszystkie zaburzenia umysłowe zdejmują odpowiedzialność z przestępcy za własne czyny. Nie wszystkie anormalne działania są koniecznie sprawą szaleńca, w sensie medycznym. Biorąc pod uwagę różne koncepcje choroby umysłowej na przetrzeni epok, moglibyśmy przywołać wiele przykładów różnej maści tyranów, którzy mordowali swoich podwładnych przez całe stulecia.

Komentarze do: Anders Breivik, szaleniec czy potwór?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz