Szukaj

Coraz więcej probiotyków w produktach spożywczych

Widzimy ich coraz więcej, w coraz większej liczbie produktów. Probiotyki, czy są one prostym sposobem, który pozwala przemysłowi spożywczemu przedstawiać się jako ten naprawdę dbający o nasze zdrowie, czy też rzeczywiście mają one prawdziwe cnoty, jakie tak chętnie im przypisujemy? Zdaniem pana Claude’a Champagne, kanadyjskiego mikrobiologa oraz badacza w Agriculture et Agroalimentaire Canada, te nowe składniki, które się pojawiają w naszym pożywieniu, są prawdziwym plusem, jeśli chodzi o naszą dietę.



Ale, należy jeszcze wiedzieć, czego powinniśmy szukać na etykietce.

Zaledwie 30% ludzi wie, że probiotyki to bakterie,
podkreślił pan Claude Champagne. Większości ludzi bakterie nie kojarzą się z niczym dobrym. Jednakże, jedynie 5% bakterii jest szkodliwych dla naszego zdrowia. Ogromna większość z nich jest w rzeczywistości neutralna dla człowieka, ale pozytywnie działa na cykl środowiskowy. A w końcu, niewielka liczba bakterii jest korzystna dla zdrowia ludzkiego, ale w zasadzie dopiero od niedawna naukowcy zaczęli dokładniejsze badania, aby lepiej zrozumieć i poznać ten typ bakterii.

Co by wyjaśniało, dlaczego dopiero od niedawna są one dodawane do produktów spożywczych. I właściwie nie przypadkowo probiotyki pojawiły się najpierw w jogurtach.

W Ameryce Północnej, jesteśmy bardzo nieufni w stosunku do mikrobów, podkreśla badacz. Dorzucenie ich do produktu spożywczego, o którym wiemy, że i tak zawiera on już bakterie, pozwalało więc lepiej go sprzedać, dodaje uczony.

Jednakże, coraz więcej odnajdujemy ich w sokach owocowych, w niefermentowanym mleku, w płatkach zbożowych, a ta lista jeszcze może się wydłużyć. Teoretycznie, można je nawet dorzucać do przekąsek, ale w tej sprawie, niestety, nie ma jednomyślności. Bardzo delikatną kwestią jest ulepszanie produktów, które nie są dobre dla zdrowia. Specjaliści od żywienia są temu przeciwni, podkreśla Claude Champagne.

Zobacz również:



Osoby pragnące spożywać probiotyki powinne przyglądać się etykietkom i temu, co firmy obiecują. Przede wszystkim, chodzi o ilość. Dorzucane bakterie powinno się liczyć w miliardach na porcję. Ciężko być bardziej precyzyjnym w kwestii ilości, ponieważ liczba optymalna zmienia się w zależności od szczepu bakterii. Na etykietce powinien także być wymieniony gatunek dodanych bakterii, co powinno przypominać Lactobacillus acidophilus lub Bifidobacterium longum, typowo łacińskie nazwy bakterii.

Ale, dodatkowo, firmy powinne jeszcze precyzować dokładnie o jaki szczep bakteryjny chodzi, co jest przedstawione przez specjalny kod, taki jak BB12, R0011 lub B.L. Przy pomocy tych informacji, mikrobiolog sugeruje sprawdzić, co mówi literatura naukowa (na przykład, w internecie), na temat działania klinicznego tych poszczególnych szczepów bakterii.

Na dzień dzisiejszy, firmy na etykietce zaznaczają przede wszystkim gatunek bakterii, mniej często liczbę, a jeszcze rzadziej szczep bakteryjny, ale Claude Champagne sądzi, iż te informacje będą dorzucane w miarę tego, jak konsumenci będą się ich domagać.

Jeśli chodzi o skuteczność probiotyków, objawia się ona spadkiem ryzyka zachorowania na niektóre choroby, szczególnie na poziomie układu pokarmowego. Są one także użyteczne przed jakimś czasowym zaburzeniem pracy układu pokarmowego, na przykład, kiedy musimy zażywać antybiotyki, w trakcie podróży albo w czasie świąt.

W biurach Agriculture et Agroalimentaire Canada, naukowcom udało się zrekonstruować żołądek oraz sztuczne jelito, w celu przetestowania poziomu przeżycia oraz skuteczności dodawanych bakterii. Prace tych badaczy mają pomóc przemysłowi spożywczemu odpowiedzieć na wymagania konsumentów, coraz bardziej wymagających w dziedzinie zdrowych produktów pokarmowych.

Komentarze do: Coraz więcej probiotyków w produktach spożywczych

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz