Szukaj

Naukowcy zakwestionowali proponowane badania poziomu testosteronu u niektórych olimpijek

Zaproponowana metoda mogłaby dyskryminować kobiety, które mogą nie posiadać typowych cech kobiecych, oraz zniekształcać naukowe dowody na temat związku między testosteronem, płcią a wynikami sportowymi, jak oceniają bioetycy z Uniwersytetu Medycznego w Stanford. Ostrzegają oni również, że owa zasada nie tylko mogłaby być niesprawiedliwa, ale również mogłaby zmuszać zawodniczki do zbędnych i potencjalnie szkodliwych badań, jeżeli chciałyby uczestniczyć w zawodach.



Testy polegają na badaniu poziomów testosteronu, które służą do określenia zawodnika jako wystarczająco ‘żeńskiego’, aby mógł on współzawodniczyć jako kobieta.

Problemem jest fakt, iż „nawet nie wiemy jaki jest standardowy poziom testosteronu dla elitarnych zawodniczek", oraz brak jest badań pozwalających jednoznacznie wykazać, że poziom testosteronu jest dobrym wyznacznikiem wyników sportowych.

Tym, co utrudnia sprawę badania płci, jest to, iż nie istnieje taki marker w ciele ludzkim, dzięki któremu można jasno określić ‘To jest mężczyzna’ lub ‘ To jest kobieta’,  stwierdza dr Katrina Karkazis, antropolog medyczny.

Owa nowa strategia próbuje obejść złożoność problemu poprzez wyodrębnienie poziomu testosteronu jako najważniejszego aspektu sportowej przewagi. Jednak to, co ją powoduje, jest równie skomplikowane i nie może zostać zredukowane do poziomu testosteronu.

Ponadto, niezależnie od chromosomów, kobieca anatomia i fizjologia różnią się tak, że trudność może sprawiać szybkie zaklasyfikowanie osoby do jednej z płci. Istnieją jednostki, u których występują cechy zarówno męskie jak i żeńskie, które urodziły się ze zdolnościami reprodukcyjnymi bądź anatomią seksualną, które nie pasują do zwyczajowej definicji meżczyzny lub kobiety.

Zobacz również:



Strategia Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) zakłada, że zawodniczki z nietypowo wysokim poziomem testosteronu, stanem określanym mianem hiperandrogenizmu, będą miały zakaz uczestnictwa w zawodach, chyba że poddadzą się operacji bądź będą przyjmowały leki na obniżenie tego poziomu.

Nowe regulacje opierają się na założeniu, że hormony androgenne (testosteron i dihydrotestosteron) są głównymi składnikami biologicznej przewagi zawodników.

Historycznie patrząc, mężczyzna próbujący brać udział w kobiecych konkurencjach nie jest, ani nigdy nie był, znaczącym problemem.

Istnieje wiele biologicznych powodów, dla których jedne zawodniczki są lepsze od innych, wskazują autorzy.

Szczególne obawy, dotyczące potencjalnych strategii, wiążą się z możliwością wymuszenia na zawodniczkach przejścia zbędnego i teoretycznie szkodliwego leczenia medycznego, jeżeli okaże się, że mają hiperandrogenizm.

Jeżeli zawodniczka nie przejdzie pomyślnie badań, ma ona zakaz brania udziału w zawodach, dopóki nie obniży się jej poziom testosteronu, piszą autorzy, zwracając uwagę, że sposoby leczenia mogą pociągać za sobą zarówno interwencję farmaceutyczną jak i gonadoktomię, obie niosące ze sobą poważne efekty uboczne.

Tylko ci, którzy przeszli przez doświadczenie zakwestionowania ich płci, mogą powiedzieć, jak skandaliczny miało to wpływ. Psychologiczne konsekwencje tego doświadczenia są straszliwe.

Komentarze do: Naukowcy zakwestionowali proponowane badania poziomu testosteronu u niektórych olimpijek

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz