Szukaj

Kwestia ojcostwa: jeden wątpliwy przypadek na dziesięć

Podziel się
Komentarze0

Firma, która wyrobiła sobie markę sprzedając testy na ojcostwo niepewnym małżonkom oraz sceptycznej rodzinie, stwierdza teraz, że jedna dorosła osoba na dziesięć w Stanach Zjednoczonych ma jak najbardziej powód, żeby stawiać sobie pytanie: kto jest moim ojcem? 



Dziesięć procent kobiet oraz dwanaście procent mężczyzn w Stanach Zjednoczonych mówi, iż osobiście byli w takiej sytuacji, kiedy test na ojcostwo okazywał się „niewłaściwy”, według ostatniego badania przeprowadzonego na 1 039 osobach dla Identigene, firmy ze stanu Utah, która zajmuje się sprzedażą testów na ojcostwo bezpośrednio do klienta.

Dodatkowo, blisko 1 na 5 z tych przypadkowych respondentów odpowiada, że mają w rodzinie osobę albo bliskiego krewnego, który poddał w wątpliwość kwestię ojcostwa.

Jest wiele sytuacji, w których można rozważać potrzebę przeprowadzenia takiego badania, mówi Steven Smith, prezes firmy Identigene, która sprzedała ponad pół miliona takich zestawów od 2008 roku (około 30 dolarów za sztukę). Jeżeli ktoś przechodzi przez rozwód, sprawę opieki nad dzieckiem, takie sprawy muszą wyjść, stwierdza prezes Identigene.

Kto jest moim ojcem?

Ankieta, przeprowadzona w zeszłym roku przez firmę z Los Angeles, Inspire Research, odnowiła debatę nad tym wrażliwym tematem, dotyczącym kwestii prawdziwego ojca danego dziecka. Steven Smith podkreśla, iż istnieje po prostu niezaspokojone zapotrzebowanie na proste, tanie testy, które pomogą rozwiązać krytyczne pytania na temat genetyki.

Ale naukowcy, którzy badali to, co nazywają „źle zidentyfikowanym ojcostwem”, mówią, że właściwa proporcja „fałszywych” ojców jest o wiele niższa niż zdaje się wskazywać na to nowa ankieta. Czyżyby firma chciała zasiać niepokój i podnieść sobie sprzedaż?

Zobacz również:



Proporcja ta prawdopodobnie może wynosić między 1% - 4% w zachodnich krajach, natomiast w samych Stanach Zjednoczonych poziom ten może się wahać w granicach 2% - 4%, czyli może być dwa razy większy niż w Europie, mówi profesor Michael Gilding, socjolog z instytutu Swinburne Institute for Social Research w Melbourne, w Australii. Naukowiec ten spędził całe lata na badaniach nad tą kwestią.

W USA poziom ten jest wyższy, ponieważ w tym kraju jest więcej urodzeń pozamałżeńskich, mniej nieformalnych związków i więcej rozwodów, wyjaśnia profesor Michael Gilding. Innymi słowy: w Stanach Zjednoczonych więcej dzieci rodzi się poza małżeństwem i więcej par żyje razem.


Niezależnie od właściwego poziomu, ci mężczyźni, którzy przeprowadzili taki test, mówią, że może on naprawdę zmienić życie.

Czyje to jest dziecko?


Przez czternaście lat, Gary Garner z Great Falls poddawał w wątpliwość swoją relację z najstarszym synem swojej żony. Jak sam przyznaje, on i jego żona mieli burzliwą historię, ale zawsze wierzył, że jest ojcem chłopaka, mimo że na jego certyfikacie urodzenia widniało nazwisko innego mężczyzny. Para ta trzykrotnie brała ze sobą ślub, plus każdy z nich miał na swoim koncie dodatkowe małżeństwo z inną osobą. Mieli razem trójkę dzieci, a Gary Garner miał jeszcze jednego potomka z inną kobietą.

Ale kwestia „kto naprawdę jest ojcem najstarszego syna” zawsze ciążyła nad parą. A w końcu, Gary Garner zdecydował się kupić test Identigene w lokalnym sklepie, rok wcześniej. Gdziekolwiek indziej, test DNA kosztuje 2 500 dolarów, wyjaśnia mężczyzna.

W dniu 4 stycznia pobrał komórki ze swojego policzka i z policzka chłopaka, a następnie wysłał je do laboratorium Sorenson Genomics w Salt Lake City. Za cenę testu kupionego w sklepie oraz opłaty dla laboratorium (129 dolarów), mężczyzna miał odpowiedź w ciągu kilku dni: zobaczyłem, że przyszły rezultaty, ale nawet nie chciałem ich otwierać. A kiedy się w końcu na to zdecydowałem, poczułem się, jakbym wygrał największą w życiu batalię, opowiada o swoich odczuciach Gary Garner.

Test weryfikuje ojcostwo ze 100-procentową dokładnością, według informacji podawanych na internetowej stronie firmy Identigene. Wynik dla Gary’ego Garnera stanowił, iż jest on w 99,9% ojcem chłopaka.

W sumie, blisko jedna trzecia testów przeprowadzanych przez Identigene okazuje się pozytywna, jak mówią przełożeni firmy. Oczywiście, proporcja ta jest wyższa niż na łonie populacji generalnej, ponieważ ci, którzy przeprowadzają te testy to wybrana grupa, która ma powody, aby wątpić w swoje ojcostwo.

Przyzwyczajenie się do nowej sytuacji zabrało nieco czasu zarówno Gary’emu jak i jego synowi: obydwaj byli zranieni całą sytuacją. Planują teraz wspólną podróż, aby zacieśnić więzy ojciec-syn i uczcić to, iż mieli szanse na nowo się odnaleźć.

Komentarze do: Kwestia ojcostwa: jeden wątpliwy przypadek na dziesięć

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz