Szukaj

Pierwszy całkowity przeszczep twarzy: wyzwanie dla chirurga

Podziel się
Komentarze0

Wraz z tym aktem, chirurgia sięgnęła swoich szczytów. Pierwszy całkowity przeszczep twarzy został zrealizowany 29 marca 2010 roku, w szpitalu Vall D’Hebron w Barcelonie. Trzy tygodnie po tej premierze, zespół chirurgów hiszpańskich po raz pierwszy opowiedział o tym wydarzeniu. Stan pacjenta był dobry i zaczynał on znów komunikować się z otoczeniem.


Pacjent ten miał około 30 lat, pochodził z Barcelony, a jego twarz została kompletnie zniszczona w niejasnych okolicznościach: wypadek drogowy albo nieostrożne użycie broni palnej?

W każdym razie, pacjent stracił nos i nozdrza, miał bardzo poważne deformacje szczęki górnej i dolnej, w regionie zatok sitowych, kości policzkowych, ust, jamy ustnej, tak samo jak i w częściach giętkich twarzy. Nie mógł on już oddychać ani odżywiać się normalnie. Nie mógł również mówić. Przeprowadzono na nim wcześniej dziewięć interwencji chirurgicznych, które miały zreperować jego twarz, ale bez sukcesu.

Światowa premiera Zanim chirurdzy hiszpańscy pokusili się o to, co stanowiło premierę światową, pacjent został poinformowany, iż może nie przeżyć operacji. Sama operacja trwała 24 godziny i zaangażowała 30 osób. Chirurdzy najpierw przeprowadzili zarazem ablację twarzy od zmarłego dawcy (skóra, części miękkie, mięśnie, nerwy, struktury kostne) i - moment wysoce krytyczny - ablację twarzy biorcy. Następnie, przywrócono w trybie natychmiastowym unaczynienie w przeszczepie. Kolejno transplantowano szczęki, podbródek, żuchwę oraz nos. Potem przyszła kolej na mięśnie oraz struktury nerwowe, co poprzedzało fazę końcową - przeszczep struktur skórnych. Z prawdziwej twarzy pacjenta pozostał tylko język i oczy. W pełni świadomości, młody człowiek zaczął się komunikować z otoczeniem. Jednakże, musiało jeszcze upłynąć wiele tygodni, zanim mógł oddychać i odżywiać się normalnie.

Szpital hiszpański odmówił udzielania dalszych informacji na temat tego pacjenta, co było postawą bardzo odmienną od zachowań obserwowanych w ostatnim czasie: rozgłaszania w mediach pierwszych częściowych przeszczepów twarzy, przeprowadzanych we Francji, w Stanach Zjednoczonych, w Chinach, a także w Hiszpanii.

Zespół lekarzy i chirurgów ze szpitala Vall d’Hebron zatrzymał tego chorego jako kandydata do całkowitej transplantacji twarzy po wcześniejszym przeprowadzeniu badania psychologicznego. Badanie to miało na celu upewnienie się, iż mężczyzna jest w stanie zaakceptować twarz innego człowieka. Tydzień po interwencji, za zgodą psychologów, pacjent otrzymał pozwolenie na zobaczenie się w lustrze. Był zadowolony i stwierdził, że nie jest podobny do dawcy.

Historia przeszczepu twarzy

Jeszcze nie tak dawno, taki wyczyny był uważany za to, czym naprawdę był: niezwykłym dowodem bohaterstwa chirurgów, dającym nadzieję na odzyskanie twarzy wszystkim tym, którzy (z powodów medycznych i niereligijnych), muszą zakrywać twarz, która stała się symbolem horroru. Chirurdzy byli postrzegani jako bohaterowie, na obraz doktora Christiaana Bernard, po jego pierwszych próbach - bezowocnych - przeszczepienia serca w 1968 roku. Jednak, teraz tak już nie jest.

Wbrew swojemu wysoce spektakularnemu charakterowi, interwencja przeprowadzona w Barcelonie nie wydaje się być dziś postrzegana jako następstwo, zarazem logiczne i nieco banalne, postępów w medycynie i chirurgii, dokonywanych od trzydziestu lat w dziedzinie transplantacji organów. Zaznacza ona jednakże w bardzo piękny sposób pewien etap historyczny w praktyce chirurgicznej; etap, który a priori, wydaje się nieprzekraczalny.

Zobacz również:



Poprzednicy


Światowa premiera zrealizowana w Barcelonie zapisuje się w zgodzie z pracami prowadzonymi w dużej części we Francji, przez profesora Jean-Michel Dubernard oraz jego licznych współpracowników. Prace te zresztą od dwunastu lat ożywiają liczne polemiki, mniej lub bardziej przyjazne. Nie ma tutaj żadnego szowinizmu. Ten chirurg z Lyonu w rzeczywistości był pierwszym, który przekroczył ten etap, przez wielu uważanych za zbyt niebezpieczny, narażający chorych na ryzyko o wiele większe niż oczekiwane korzyści.

Profesor Jean - Michel Dubernard uważał z kolei, pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, iż nadszedł moment na przejście z doskonale skodyfikowanych praktyk przeszczepów organów (serce, nerki, płuca, wątroba, trzustka) albo tkanki (skóra, rogówka) do przeszczepów członków. Wiele transplantacji tego typu zostało przeprowadzonych z całą pewnością z wielkim sukcesem; ale zawsze w trybie bardzo pilnym, u osób z amputowanymi kończynami i na podstawie fragmentów ich własnego ciała, w dodatku - palec albo ręka przede wszystkim - poprawnie zachowanych (autoprzeszczepy).

Chodziło tym razem, stara nadzieja profesora Jean - Michel Dubernard, o przeszczep fragmentów pobranych od osób zmarłych (alloprzeszczepy), co, ze względu na złożoną naturę przeszczepów, podnosiło a priori kwestię niewątpliwych trudności immunologicznych: co zrobić, aby przeszczep nie został szybko odrzucony przez organizm biorcy?

Prawie sto lat po pierwszych próbach (eksperymentalnych i koncepcyjnych) innego lekarza z Lyonu, zresztą mocno kontrowersyjnego (Alexis Carrel), pierwsza próba miała miejsce we wrześniu 1998 roku w szpitalu Edouard-Herriot w Lyonie. Był to przeszczep ręki oraz części przedramienia (fragmenty zostały pobrane od dawcy w stanie śmierci mózgowej), u człowieka narodowości nowozelandzkiej, w wieku 48 lat, który rękę stracił w 1989 roku. Wyzwanie miało naturę bardziej immunologiczną niż chirurgiczną: zależało od jakości nowego leku immunosupresyjnego przeciwko odrzutom, który miał być podawany, teoretycznie, już przez całe życie choremu; leczenie to więc narażało pacjenta na różne możliwe komplikacje medyczne (infekcje i nowotwory).


Premiera ta na początku była sukcesem. Później, pacjent z Nowej Zelandii objawiał pewne oznaki odrzucania przeszczepu (jednakże, nie wiadomo, czy pacjent przestrzegał poprawnie medycznego leczenia antyodrzutowego). W końcu, dwadzieścia osiem miesięcy po interwencji, pacjent zdecydował, dobrowolnie, o amputacji przeszczepu.
W styczniu 2000 roku, profesor Jean - Michel Dubernard zadziwił na nowo: pięćdziesięciu lekarzy, interwencja trwająca 17 godzin. Chodziło o podwójny alloprzeszczep u 33-letniego mężczyzny, który stracił obydwie ręce w wybuchu rakiety - zabawki. Nowe polemiki. W 2005 roku, chirurg z Lyonu zapewniał, iż ten podwójny przeszczep okazał się sukcesem: nie pojawiły się żadne, albo prawie żadne komplikacje, pacjent podjął na nowo aktywność zawodową w 2003 roku, a leczenie immunosupresyjne tego samego typu jest przepisywane pacjentom, którym przeszczepiono serce albo nerkę.

Ciągle w 2005 roku, a tym razem w bardzo bliskiej współpracy ze swoim kolegą po fachu, Bernardem Devauchelle (CHU w Amiens, Szpitalne Centrum Uniwersyteckie), profesor Jean-Michel Dubernard przeszedł od rąk do twarzy. Nowa światowa premiera: częściowy przeszczep twarzy, trójkąt „nos - usta - podbródek”, u 38-letniej kobiety. Twarz została częściowo zdeformowana sześć miesięcy wcześniej przez pogryzienie przez psa. Nowe i nieprzyjemne polemiki. Obydwaj chirurdzy pracujący w szpitalach publicznych stali się celem dla prokuratorów, którzy oskarżali ich zasadniczo o „autogloryfikację w mediach”. Sprawy bez ciągu dalszego.

W 2006 roku, chiński rolnik w wieku 30 lat, pozbawiony twarzy przez pazury niedźwiedzia, korzysta z dobrodziejstw alloprzeszczepu częściowego twarzy, zrealizowanego w szpitalu Xijing w Xian. Tym razem, żadnych kontrowersji.
W 2007 roku, drugi częściowy przeszczep twarzy, tym razem przeprowadzony we Francji, pod przewodnictwem profesora Laurenta Lantieri (CHU Henri-Mondor w Créteil, Uniwersyteckie Centrum Szpitalne). Ten przeszczep dotyczył mężczyzny cierpiącego na chorobę Friedricha Daniela von Recklinghausena, której nazwa pochodzi od nazwiska niemieckiego lekarza, który opisał ją po raz pierwszy w 1882 roku. Jest to choroba wrodzona, mogąca prowadzić do niewiarygodnych i nieznośnych deformacji; schorzenie, które stało się słynne dzięki niezwykłemu filmowi Davida Lyncha, Elephant Man (Człowiek Słoń, 1980 rok).

A co z anonimowością? I to właśnie w takim nowoczesnym krajobrazie, poczętym z postępów technicznych i kontrowersji etycznych, zapisuje się pierwsza światowa premiera zrealizowana w Barcelonie. Próba, która podwójnie zaznacza etap, który wydaje się praktycznie nieprzekraczalny w sztuce chirurgicznej.

Po pierwsze, przede wszystkim dlatego, iż wydawała się, a przynajmniej w 2010 roku, jako ostatni etap tego, czego mogą dokonać lekarze chirurdzy w celach naprawdę terapeutycznych, a nie estetycznych. Następnie dlatego, iż te praktyki, do których wskazania są niezwykle rzadkie, podminowują nieuchronnie zasadę - uświęconą zarówno we Francji, jak i wielu krajach zachodnich - dotyczącą zachowania anonimowości między „dawcą” a „biorcą”.

Bliscy tego pierwszego będą z całą pewnością wiedzieli, iż dali swoje pozwolenia na przeprowadzenie transplantacji, która przekracza, i to bardzo mocno, transplantację nerki, wątroby albo serca. Wiedzą oni również (albo bardzo szybko to odkryją), że zaoferowali znacznie więcej, niż zwykły fragment ciała: twarz, którą mężczyzna w Barcelonie postrzega, i to po raz pierwszy w historii ludzkości, jako będącą od tej pory nie twarzą drugiego człowieka, ale twarzą, która stała się jego własną.

Komentarze do: Pierwszy całkowity przeszczep twarzy: wyzwanie dla chirurga

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz