Szukaj

Wprowadzić słonie do Australii, aby walczyć z pożarami?

Podziel się
Komentarze0

Słonie mijające się z kangurami na sawannie australijskiej? Jest to dość nadzwyczajna idea, na którą wpadł pewien naukowiec zastanawiając się w jaki sposób można zwalczyć trawę gambijską (Andropogon gayanus), której żadne zwierzę nie je i która opanowała tę sawannę, gdzie stała się przyczyną pożarów. Czyli jak wprowadzić jeden gatunek, aby walczyć z innym gatunkiem, już wprowadzonym...



Badacz wyżej wspomniany to David Bowman, biolog specjalizujący się w zmianach środowiska, pracujący na uniwersytecie w Tasmanii. Naukowiec ten sugeruje, w swoim artykule zamieszczonym w przeglądzie naukowym Nature, że wprowadzenie słoni do Australii pomoże zwalczać rozprzestrzenianie się tej trawy o afrykańskim pochodzeniu, która jest odpowiedzialna za niszczycielskie pożary puszczy.

To właśnie ta trawa z Gambii jest jednym z głównych źródeł paliwa dla pożarów lasów w wilgotnych klimatach tropikalnych. Jest to gigantyczna trawa afrykańska, która opanowało sawanny na północy Australii.

Trawa zbyt wysoka dla lokalnych zwierząt

Dodatkowo, roślina ta jest zbyt duża, żeby zwierzęta torbacze roślinożerne, typu kangury, mogły się nią żywić. A nawet zwierzęta hodowlane albo bawoły nie jedzą tej gigantycznej trawy, która może osiągnąć nawet cztery metry wysokości. Usycha więc ona w czasie okresu suszy i stanowi pożywkę dla potężnych pożarów, które każdego roku niepokoją Australijczyków.

Zobacz również:



Wprowadzenie słoni: rozwiązanie biologiczne przeciwko inwazyjnej trawie?


A jak wyjaśnia David Bowman, ta kłopotliwa trawa z Gambii jest pożywieniem z wyboru dla słoni oraz nosorożców. Dlatego warto zastanowić się nad wprowadzeniem tych dzikich gatunków afrykańskich na kontynent australijski, mimo że jak sam przyznaje, cały ten pomysł może się wydawać dość absurdalny.

Na tym kontynencie-wyspie, cały czas wspomina się niefortunną ideę wprowadzenia w XIX wieku kilka par królików, które tak się rozmnożyły, że opanowały cały kraj. Do tego stopnia, iż spowodowały katastrofę ekologiczną. Nie powiodły się żadne próby wyeliminowania tych królików, a przede wszystkim wprowadzenie (znowu) lisa oraz próby potraktowania tych zwierząt wirusem myskomatozy...

Ale jedyne metody, które prawdopodobnie potrafiłyby wyeliminować trawę gambijską, to metody wiążące się zastosowaniem substancji chemicznych, albo też zniszczenie puszczy w całym kraju, fizycznie, co zniszczyłoby naturalne siedliska wielu zwierząt, podkreśla David Bowman.

Walka biologiczne wydaje się więc najbardziej odpowiednią. Ucieczka do pomocy gigantycznych roślinożernych w walce z gigantyczną rośliną może w ostatecznym rozrachunku być bardziej skuteczna i dochodowa. A to może przyczynić się do lepszej ochrony gatunków zagrożonych kłusownictwem, w ich naturalnym środowisku, wysuwa kolejne argumenty biolog z Australii.

Jednakże, wprowadzenie nowego gatunku na teren całkowicie mu obcy powinno się odbyć z największą ostrożnością, ponieważ naukowcy muszą mieć szanse na przestudiowanie wpływu tego typu wydarzenia na ekosystemy australijskie. Powinno się również bardzo restrykcyjnie kontrolować nadmierny wzrost populacji tych zwierząt, żeby nie powtórzył się scenariusz z XIX wieku.

Słonie to nie króliki, ciężar problemu byłby znacznie większy, dosłownie i w przenośni, jak podkreśla z humorom australijski biolog.

Komentarze do: Wprowadzić słonie do Australii, aby walczyć z pożarami?

Ta treść nie została jeszcze skomentowana.

Dodaj pierwszy komentarz