Szukaj:
Forum biomedical.pl Strona Główna
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
Problem z lekami i pojęciem sensu własnej egzystencji.

 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum biomedical.pl Strona Główna -> Zdrowie psychiczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zielona Mila



Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 49

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: z Hadesu ...

PostWysłany: Nie Paź 14, 2007 4:24 pm    Temat postu: Problem z lekami i pojęciem sensu własnej egzystencji. Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mam 16 lat.
Od pół roku zarzywam leki psychotropowe, nasenne czy rózneleki na kaszel zawierające dxm, kodeine.
Nie z przepisu lekarza, lecz samowiednie.
Recepty na te specyfiki mam załatwiane od pewnej osoby, czasami podbieram matce, zdarza się, że w aptece sprzedadzą z przymrurzeniem oka.
Zapewne zastanawiacie sie dlaczego, po co przeciez to głupota, marnowanie sobie zycia, jednak nie mogłam i nadal sobie nie radze z problemami z ktorymi ciagle musze sie zmagac i o czym za bardzo nie moge mowic, zreszta nie tyle nie moge, a co sprawia mi wielka przykrosc i wstyd.
Tak więc jako ulge dla mej zmeczonej zyciem duszy znalazłam w lekach.
Teraz jednak zaczynam uswiadamiac sobie ze wpakowałam sie w niezłe bagno.
Moj stan zdrowia jest coraz gorszy, nie moge jesc, strasznie schudłam, nie spamietuje roznych rzeczy, nie moge sie uczyc, zawsze myslami jestem gdzie indziej, głowa jakby exploduje od wewnatrz.
I gdy nic nie biore jest mi zle, zle chce mi sie płakac krzyczec, nienawidze siebie innych, swiata ...
Boje się innych, ich spojrzen patrza sie jakby wszystko o mnie wedzieli, widza moje skłonnosci, to co przeszłam, i gardza mna i ja gardze soba.
Ale chyba juz nie potrafie inaczej.
Naprawde los mnie okrutnie doswiadczył.
Szukałam ukojenia, a gdy sprobowałam stwierdziłam ze swiat jest piekniejszy gdy moj umysł jest odurzony.
Ale nie zawsze czasem jest piekniejszy i gorszy.
Taki metlik mam w głowie, czasem snuje sie nocnymi ulicami, widze jak swiat bez zmian stoi w miejscu ... inni zas gonia, biegna za czyms co wcale nie ma znaczenia ...
a ja , ja wiem ze ciagle jestem z tyłu, za wszystkimi ...
bo juz neie mam sił, brakuje mi tchu ...
chyba juz nie chce mi sie zyc, ciagle zmagac sie ze swoja nieudolnoscia.
Nie nauczona mnie zyc, kochac ...
I chociaz ktos obdarzyłby mniemiloscia ja niewidziałabym co z nia zrobic.
Jestem do niczego.
Tak bez sensu to wszystko jest skonstrułowane.
Mam nadzieje ze jezeli jest bog, chociaz szczerze w to watpie, to pomoze mi sie wyrwac z tego ziemskiego padołu i przeprosi za ta moja wedrowke.
Myslcie co chcecie, wariatka, furaiatka, przesadza ...
Wasze zdanie.
Ja porpostu juz nie mam celu ...
Nie wiem co robic z tym swoim zyciem.
Znowu wezme i byc moze bedzie dobrze.
Bedzie pieknie ...
Tak jakby tego chciała.
A moze nie bedzie tak ...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
mikmik



Dołączył: 14 Wrz 2007
Posty: 574

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach


Ostrzeżeń: 2

PostWysłany: Nie Paź 14, 2007 7:21 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

kodeiny nie brałem a podobno dobra;) dxm brałem i nigdy wiecej;] masakracja umysłu poprostu, i watroby przy okazji,
jak czytam Twojego psota to mam wrażenie jak bym czytał fragment jakieś powieści romantycznej.
Do życia trzeba troszeczke realizmu i działania bo od samego narzekania nic sie nie zmieni wręcz przeciwnie mozna sie pogrązyć w apati i bezcelowości.
Idż do psychologa chociaż by i pogadaj z nim o tym...co ci sie stało przytrafiło wyrzuć to z siebie i żyj dalej nie pozwól aby przeszłość dominowała przyszłość , lekarstwa narkotyki wszystko ok ale w granicach i powyższe specyfiki nie mogą stanowić alternatywy dla rzeczywistości a tym gorzej nie mogą stawać sie Twoją rzeczywsitościąWink wiec pogadaj z kimś o tym;] i zaakceptuj to co sie stało i żyj dalej

pozdro
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Zielona Mila



Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 49

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: z Hadesu ...

PostWysłany: Pon Paź 15, 2007 8:18 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Powieść romantyczna to raczej nie, a jakis horror owszem.
Nie umiem rozmawiac o tym co mi sie przytrafiło to zbyt boli.
Zreszta tym bardziej ze to nadal trwa i nie widac tego konca.
Ja juz dawno przekroczyłam granice, teraz tylko staczam sie w doł i jestem coraz nizej zanurzajac sie w otchłanie odbiegajacej od reali zycia codziennego. Są ludzie ktorzy staraja mi sie pomoc, lecz nie wiem co z ta pomoca robic.
W sumie teraz jest mi wszystko obojetne.
Stworzyłam sobie swoj swiat, w ktorym jest mi dobrze, choc wiadomo ze samotnosc po pewnym czasie tez zaczyna doskwierac.
Nie lubie patrzec na ludzka bezradnosc w tej sytułacji, widza co jest i nie wiedza co zrobic by było inaczej ...
Mogłabym zasnac i nigdy sie nie obudzic ...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
exullt
Przyjaciel forum


Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 759

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach



PostWysłany: Pon Paź 15, 2007 3:11 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Witaj. Licze sie z tym ze moj mail odbierzesz jakozwykle umoralnienie lub pouczenie osoby ktora nic nie wie w temacie jaki jest tu poruszany, otoz nie wiem na ten temat bardzo wiele i nauczylam sie juz o tym mowic. W swoim zyciu przeszlam przez pieklo w wieku 15 lat rodzice rozwiedli sie, moja mama zostawila mnie a sama wyjechala do swojego faceta do Lodzi. Natomiast moj ojciec chodzil do mnie do szkoly, opowiadal niestworzone rzeczy na moj temat, najzwyczajniej zatrowal mi zycie.Robil tak poniewaz w kwesti rozwodu trzymalam strone mamy. Jednak naszczescie pewnego dnia wpadl, zamieszal sie w swoich klamstwach. Ale to zaledwie kropla w morzu, miesiecznie mialam ok 200zl od matki i na glowie szkole, utrzymanie domu, siebie, zakup niezbednych do rzycia rzeczy. Musialam sobie radzic sama, w placeniu czynszu pomagal mi moj chlopak,wspieral mnie, pomagal jak tylko mogl, ale niestety nie widywalismy sie zbyt czesto poniewaz pracuje w Niemczech. W pewnej chwili odczulam, ze mnie to wszystko przerasta, ze juz nie widze sensu dalszego istnienia...przedawkowalam leki przeciwbolowe i nasenne, sasiadka ktora mi pomagala znalazla mnie i tym sposobem wyladowalam na toksykologi, mialam plukanie zoladka, przez ok rok dochodzilam do siebie. Potem jakos sie wszystko poukladalo az do momentu gdy zadzwonila moja matka i powiedziala ze chce sprzedac mieszkanie bo potrzebuje kasy a ja mam sobie robic co chce... wtedy mialam kolejna probe samobojcza, rowniez przedawkowalam leki, po zarzyciu ich zadzwonilam do chlopaka zeby sie z nim pozegnac, i to on mnie urtowal, znowu wyladowalam na toksykologi, ten sam schemat, przez 2 miesiace po drugim odtruciu nie rozmawialam z nikim, bylam zla ze mnie odratowali. Moja matka w tym czasie kiedy bylam w szpitalu sprzedala mieszkanie, wiec chopak wynajal mi mala kawalerke. Wrocilam do nowego miejsca i dotarlo do mnie,ze nie moge sie poddac, ze usze za wszelka cene zyc, ze kiedys karty sie odwroca, pomyslalam ze przeciez mam osobe ktora mnie kocha, ze mam dla kogo zyc!!!! Zaczelam nowe zycie, zajmowalam sobie kazda wolna chwile, zeby nie miec czasu na glupoty w weekendy uczylam jezdzic konno natomiast w tygodniu mialam szkole, bylam ankieterka, telemarketerka i konsultantka oriflame. A przedewszystkim mialam mojego ukochanego chlopaka!!!!i tak wszystko zaczelo nabierac sensu, zycie zaczelo miec barwy, postawilam przed soba cele i zadania i powoli ale konsekwentnie realizowalam je. Zrozumialam ze to nic nie zmieni jak bede probowala sie otroc, zrozumialam ze najwieksza krzywde robie sobie a ja tu jestem przecez najwazniejsza, ja moje zycie i szczescie. Zrozumialam ze robie tez krzywde osobie ktora mnie kocha. Naprwde nie mialam latwego zycia, ciagle dzialo sie cos zlego, ale teraz jest inaczej, nadal jestem z chlopakiem z ktorym bylam, planujemy wziac slub i miec dzieci. Nareszcie jestem szczesliwa i uwierz mi ze ty tez bedziesz, bez zadnych lekow. Znajdz sobie tylko w zyciu jakis cel, hobby, osobe ktora kochasz,zacznij realizowac swoje marzenia, musisz walczyc o lepsze jutro!!! Musisz walczyc sama o siebie! A jezeli trapi Cie jakis problem a nie masz z kim na ten temet pogadac lub sie wstydzisz idz do poradni, do psychologa, on napewno pomoze ci rozwiazac twoj problem, takie poradie sa bezplatne.


-----edited by yalissea-------
Proponuję robić akapity - to tak na przyszłość. Ponieważ post jest mało czytelny.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mikmik



Dołączył: 14 Wrz 2007
Posty: 574

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach


Ostrzeżeń: 2

PostWysłany: Pon Paź 15, 2007 4:50 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

eee tam granice to jest pojecie sielnie względne i regularnie je człowiek przesuwa jak mu wygodnie;) mało jest ludzi któ¶zy sztywno sie trzymaja wyznaczonych zasad moralnych;] ja przez ostatnie 2 lata przeszedłem rewolucje moralna;]
wiesz wystarczy chceć przyjac pomoc w objętnie jakiej formie ale jeżelinie wiadomo o co chodzi to ciezko mi coś doradzić czy powiedzieć bo nie wiadomo jaka jest sytyuacja i mozena kogoś urazić
grunt to nie być bojętnym na pomoc;) dasz rade;]
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Zielona Mila



Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 49

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: z Hadesu ...

PostWysłany: Wto Paź 16, 2007 5:37 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No cóż przykra historia ...
ja juz od kilku lat przezywam piekło ..
ale nie wazne ...
tez lezałam pare razy na toksykologi ...
chciałabym zyc ...
chociaz jestem i oddycham tak naprawde nie zyje jak normalny człowiek ...
chciałabym cos zrobic z tym wszystkim, ale to nie zalezy ode mnie.
a moze zalezy
nie wiem.
chyba pora po tych wszystkich latach wziasc sie w garsc ale wirz mi to nie takie łatwe ...
tym bardziej ze gdy juz wszystko zaczyna nabierac barw cos (ktos) wszystko przewraca ci do gory nogami ...
ja nie mam lepiej od ciebie, nie mnie oceniac czy gorzej ...
chciałabym naprawde chciałabym zyc i cos osiagnac ...
chciałabym, ale chyba na checiach sie konczy bo zawsze dzieje sie cos ...
a pozniej juz nie ma nic.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum biomedical.pl Strona Główna -> Zdrowie psychiczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group