Szukaj
FAQFAQ SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy ProfilProfil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj

Poród. Poród w Bielsku - Jak szpital złamał moje prawa

Idź do strony 1, 2  Następny
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum medyczne -> Ciąża i poród
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
studentka234



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: bielsko
PostWysłany: Nie Maj 04, 2008 9:25 pm    Temat postu: Poród. Poród w Bielsku - Jak szpital złamał moje prawa Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Witam



Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z porodem. Od razu piszę że mój post będzie długi i ( tylko) Zainteresowanych proszę aby przeczytali w całości.

Zerkając na różne fora można zobaczyć rozgorzałą, zaciętą dyskusję przebiegającą w bardziej emocjonalny ton, dotyczącą mojej postawy. Kobiety wolą uchodzic za matki-polki. A skoro już one tak postępują to inne też wg nich muszą. Właśnie dlatego nie mam ochoty pisać już czegokolwiek na forum bo ani nie mam czasu na takie dyskusje, ani ochoty słuchać po jakimś czasie argumentów ad personam.



Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu. Wiem że mam ciężką drogę, ale ja wcale nie będę się poddawać! I wydaje mi się że słusznie robię nagłaśniając tą sprawę. Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na maila dostaję dziesiątki listów z wyrazami współczucia, zdarzają się również negatywne opinie w stylu - paris hilton. Niektóre osoby bardzo przejęły sie moim porodem i mój list będzie wykorzystany w pracach magisterskich na temat godnego rodzenia. (pytano o moją zgodę) . Inne osoby piszą , że czują iż położnictwo nie jest ich powołaniem (mając tytuł licencjata ) i po przeczytaniu mojego listu doszły do wniosku że chciałyby pisać pracę magisterską o zespole stanu pourazowego po porodzie ( PTSD).
Jedna z Koleżanek napisała :

"Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielac.szukałam czegoś innego...Coś mnie tknęło i przeczytałam Twój temat. I jest on potwierdzeniem,że bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może byc postępowanie personelu medycznego.Jak częstym i jak silnym?To właśnie mam nadzieję zbdac - na przykładzie pacjentek poradni K"

Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo dużo zmieniła, ale to trzeba kontynuować... walczyć jakoś... nawet w taki sposób jak ja. Kobiety potraktowane w podobny sposób, niestety nie chcą zamieszczać swoich dramatycznych przeżyć związanych z porodem, bo albo się wstydzą albo w ogóle nie wiedzą że złamano Ich Prawa. Bo zamiast się uświadamiać, edukować to tylko takie sranie w banie za przeproszeniem często jest widoczne.



W związku z moim porodem który odbył się w listopadzie 2007r. na oddziale ginekologiczno położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, Al. Armii Krajowej 101 informuję,iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

Opiszę zdarzenie oraz konsekwencje powstałe w jego wyniku:


Synka urodziłam w listopadzie 2007 r w SZPITALU WOJEWÓDZKIM W BIELSKU. Niestety, mój poród był bardzo ciężki i żle go wspominam, nie dlatego że tak strasznie bolało, lecz dlatego że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób ( 2 położne, starsza i młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak również jakaś pani ubrana " po cywilnemu " czyli nie miała zmiennego ubrania, nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko tyle że Dzidziuś waży 2800. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze" To nie była dla mnie wystarczająca informacja.Na sali porodowej w ogóle nie informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna ( najprawdopodobniej chyba stażystka ) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie, zawstydzona. Sądziła że jestem w szoku i myślała że nic nie widzę. W pierwszym okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam że łamią moje prawa ale ból był tak okropny że nic nie mogłam mówić. Sparaliżowało mi mowę. Miałam wrażenia że to czego się nauczyłam wyleciało wszystko z głowy. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej że aby coś podpisać to pierwsze muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty spokój podpisałam to. Piszę "to " bo do dzisiejszego dnia nie wiem co podpisywałam, sądzę jednak że była to moja "zgoda" na interwencje medyczne. Pani doktor miała pretensję że nie odpowiadam jej szybko na te pytania tylko krzyczę, była wściekła a ja myślałam tylko o Dziecku i o tym potwornym bólu. Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić sie na porodzie, wyciszyć się? Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie pierwszego okresu porodu o własnych siłach z Mężem próbowaliśmy pozycje kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano się ze mnie. Tylko dlatego że tak głośno krzyczałam z bólów i gdy przyjmowałam pozycje na kucąco. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony położnych, były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia, nikt nie pomógł Mężowi aby mnie podtrzymywać w czasie zmian pozycji. Pytam starszej położnej czy mogę wejść do wanny złagodzić ból, odpowiedziała - " Jak już nalejemy to już będzie zimna". Zaintonowałam tej starszej położnej że w czasie drugiego okresu ( jak już wyrzyna się główka) chcę rodzić w kucki, nie na stole porodowym, bo mam takie prawo, bo tylko moje ciało wiedziało że podczas kucania najmniej boli, bo wiedziałam że tak najlepiej ochronić kroczę. Jeden z lekarzy odpowiedział : " W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą... " Zamurowało mnie. Prosiłam, błagałam że tak mi najlepiej rodzić. Nie pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Unieruchomiono mnie w drugim okresie po przez KTG pomimo że się nie zgodziłam. Chodzi o to że chciałam miec to KTG ale PRZENOŚNE które szpital również dysponuje. Dlaczego złamano moje prawa? Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania decyzji? Przecież każdy ma prawo do decydowania o własnym losie...

Po porodzie znów złamano prawa. W czasie zszywania mnie, ( fizjologiczne pęknięcie ) jedna z salowych ( sprzątaczka ) siedziała na krześle, ( tam gdzie dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym ) patrzała jak mnie dr zszywa i śmiała się ze mnie, bo drzwi między tymi dwoma wejściami były otwarte!!! Zszywanie również bolało i tu również wydawałam swoje dżwięki ( jednak one były już dużo cichsze ) widziałam jak ta sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej w końcu spostrzegła że ja to wszystko widzę i już przestała się śmiać. W ogóle co ta sprzątaczka tam robiła?? jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę która właśnie urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym z gołą pupą i nogami wystawionymi do góry???? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to pozwoliła? Ja ciągle wiedziałam że łamane są moje prawa ale naprawdę nic nie mogłam mówić, jak już wcześniej pisałam sparaliżowało mi mowę i myślałam już tylko o moim Synku. Pani ( ta ubrana po cywilnemu ) podniosłym głosem mówiła do mnie : " za co się pani uważa? skąd pani wie o pozycjach kucznych? chodziła pani do szkoły rodzenia? to my za panią odpowiadamy... " W czasie obchodu jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich : " Ta to rodziła jak błyskawica"

Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka obudziła mnie w taki sposób : podeszła do mojego łóżka, podniosła moja kołdrę w górę, nic nie mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała tyle " wstajemy, myjemy dupki" poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i w taki sposób budzić pacjentkę ?
ta sama pielęgniarka chyba tego samego dnia przyszła i spryskiwała nam krocze ( nie wiem dokładnie czym bo nic nie powiedziała, nie poinformowała, ) i powiedziała : "na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" - młoda blondynka a krótkimi włosami ( tak wyglądała pół roku temu - mam nadzieję szanowna pani pielęgniarko że przypomina sobie pani te słowa )

I mam nadzieję że pani doktor i pan doktor również przypominacie sobie te słowa co do mnie mówiliście, bo wiem że prędzej czy póżniej przeczytacie mojego posta.


Proszę zwrócić uwagę :


Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza ( np. art.15 i 16 Kodeksu etyki lekarskiej ), nakazuje ją USZANOWAĆ!! i to się tyczy wszystkiego, nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy NAWET możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko!

Dodam, że nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że " zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie JEGO WOLI, niezależnie od motywów.


2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i dowiedzenia się wszystkiego.
Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę nic powiedzieć złego o Tej Pani! Super Kobieta - Położna - Anioł. Również o Paniach B.P i M.O nic nie moge złego powiedzieć bo One nie prowadziły mojego porodu. Oprowadziła wszędzie. Również zebrałam wywiad. Mówiła, abym nie czytała na forach internetowych negatywnych opiń na temat tego szpitala. Że to, co tam dziewczyny opisują ( jak się łamie prawa rodzących ) to nie prawda. Uwierzyłam. Dlatego właśnie wybrałam ten szpital i miałam cichą nadzieję że Pani K.S będzie wtedy w pracy.

Zresztą szpital na swojej internetowej stronie ładnie się raklamuje :

Blok porodowy
Blok porodowy oferuje:

* ciągły monitoring kardiotokograficzny z analizą komputerową zapisu,
* bezprzewodowe monitorowanie kardiotokograficzne pracy serca płodu za pomocą telemetrii kardiotokograficznej,
* releksację wodną podczas porodu,
* porody w wodzie,
* dowolną pozycję pacjentki podczas porodu,
* porody rodzinne,
* muzykoterapię,
* porody w znieczuleniu na życzenie pacjentki.


Nie wszystko okazało się prawdą!
gdyby nie szybka moja interwencja krzykiem " prosze mnie nie nacinać " natnęliby mnie bez zgody z zaskoczenia bo tak właśnie chcieli
nie można było rodzić w kucki bo im tak nie wygodnie ...
pomimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból
podpięto mnie do KTG mimo że się nie zgodziłam.


Załuję że nie wybrałam prywatnej kliniki ESKULAP również w Bielsku bo tam jest się klientem a nie pacjentem, traktuje się rodzącą godnie z szacunkiem a nie jak psa.

Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale ten szpital odebrał mi chęć do rozpoczynania na nowo...
Gdybym nie znała praw pacjentów, to pal licho!!! myślałabym że wszystko jest ok, że tak powinno się rodzić ...

Jestem studentką na 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? bo chcę aby każda rodząca rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!! Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał... nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą, będę traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy coś w tym stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę życzliwa, miło ustosunkowana. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i okolice, aż w końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

Wszystko w Waszych rękach, przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Gdy kobieta staje się zależna od procedur medycznych i decyzji innych osób, traci zaufanie do włąsnej siły i intuicji. Czuje się jak przedmiot pozbawiony możliwości decydowania o sobie. Przychodząc przez procedurę przyjęcia do szpitala, łatwo jest poddać się roli POSŁUSZNEJ PACJENTKI i nie pytać o to, co się z tobą dzieje...

Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym że to rodząca jest BIERNA cierpiąca, musi znieśc wiele przykrości i bólu i że to PERSONEL DECYDUJE o tym jak poród powinien przebiegać - MASAKRAAAA!!!!
A to nie prawda! Trzeba uświadomić Przyszłe Mamy że to One właśnie decydują o swoim porodzie, bo mają do tego prawo! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na głowie bo tak jej wygodnie - personel ma się do niej dostosować! Nie może kłaść pacjentkę na łóżko porodowe - gdy jej jest nie wygodnie.
Dlatego czas CIĄŻY jest dla was CZASEM BUDOWANIA SIłY WIARY W WASZ INSTYNKT , TAK ABYśCIE MOGłY SIę OBRONIć PRZED SIłą TEGO STEREOTYPU!!!



Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie, oni, skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam, jednak odpowiedzi się nie doczekałam. Do Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, do Rzecznika Praw Pacjenta - tu kierowano mnie do Okręgowej Izby Lekarskiej.


Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana.
Dzięki Fundacji Rodzić po Ludzku dowiedziałam się jak powinno się traktować kobiety rodzące, każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany. Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się co może choć nie musi spotkać mnie podczas porodu. Codzienne ćwiczenia od czwartego miesiąca mojej ciąży sprawiały przyjemność.
Dziękuję Ci Fundacjo! mimo że nie rodziłam jak chciałam, to cieszę się że w końcu dowiedziałam się o swoich prawach!

Ja do dzisiejszego dnia żle się czuję, co wieczór leją się łzy, mam wielki żal że nie mogłam sama sobie pomóc. Jestem coraz bardziej nerwowa a to odbija się żle na moim Synku i nie wiem kiedy ta trauma się skończy.


Dziękuję.


Ostatnio zmieniony przez studentka234 dnia Pon Maj 26, 2008 9:07 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
studentka234



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: bielsko
PostWysłany: Sro Maj 14, 2008 1:01 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dziękuje że przynajmniej KTOŚ to przeczytał Smile

bo jak widzę to już 107 wyświetleń
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
pituszka
Przyjaciel forum/Specjalista położnik


Dołączył: 18 Wrz 2006
Posty: 3256

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 8 podziękowań w 8 postach

Skąd: Kalisz
PostWysłany: Czw Maj 15, 2008 11:53 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jedyne co moge powiedziec to to ze mi przykro ze w niekorych szpitalach trakjtuje sie tak rodzace... tez jestem polozna i naogladalam sie roznych rzeczy i takich co tutaj opisalas rowniez..... i mam nadzieje ze kiedys to sie zmieni...

to cytat z twojej wypowiedzi:
"i wiecie co dziewczyny? ja studiuję kierunek medyczny. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego???? bo chcę aby KAżDA RODZąCA rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!! Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał... nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą, będę traktowac ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy coś w tym stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę życzliwa, miło ustosunkowana. "
i wlasnie dlatego tez poszlam na poloznictwo... Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
studentka234



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: bielsko
PostWysłany: Czw Maj 15, 2008 1:07 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Pietruszko

Dziękuję za słowa otuchy!! to bardzo pomaga Smile

Wybrałam już sobie uczelnię. Sląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach.
Raczej zaocznie. Jeszcze nie od tego roku bo muszę skończyć "swoje studia"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
Tvisha
Przyjaciel forum


Dołączył: 22 Sie 2007
Posty: 1022

Wysłał podziekowań: 1
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: Warszawa
PostWysłany: Czw Maj 15, 2008 1:59 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

sama nie doswiadczylam, ale slyszalam od znajomych kilka nienajlepszych opini o szpitalach panstwowych. Moja bratowa z tego wzgledu ze tez sie nasluchala wolala zaplacic i rodzic dwa razy w specjalnej polozniczej klinice.

Moja opinia jest taka:
Kobiety ktore maja powolanie do takiego zawodu pracuja w prywatnych placowkach. Wkoncu one potrzebuja wykarmienia swojej rodziny a jesli chodzi o panstwowe miejsca ( mam kilku znajomych ktorzy pracuja ) nawet nie skomentuje tego co slyszalam.
Nalezalo by zmienic caly system! Duzo osob ktore potrzebuja opieki medycznej to osoby biedne, ktore musza kozystac z panstwowki ... szpitale to w wiekszosci ubojnie ... nie przyniesiesz czekoladek z koperta ... nie masz dobrych znajomych pracujacych ... to radz sobie sam. Widzialam/slyszalam sytuacje: ktos lezy na ulicy - widac ze nie przytomny - a od pogotowia ratunkowego slyszy sie pytanie a czy ta osoba nie jest przypadkiem tylko po zazyciu alkoholu?
Mysli: Zyl niegodnie to niech zdycha?! - ale jak to??!! ja sie pytam, przeciez panstwo dostaje kase ... Kto w naszym kraju dozyje do dlugiej emerytury takiej by skladki ktore odkladamy nam sie zwrocily?!
To nie tylko problem poloznictwa ale calego systemu.
Moim zdaniem medycyna powinna byc o wiele wiecej platna dla wszystkich a nie ze tylko dostaja podwyzki znajmi dyrektora, a po drugie powinno byc wiecej dni wypoczynkowych dla pracujacych nonstop z chorymi. Jesli czlowiek sie napatrzy tyle razy na cierpienie to psycha siada i jest obojetne ... jedno dziecko w ta czy jedno w tamta.

Dziewczyny, jezeli bedziecie bardzo dobre, czego wam szczerze zycze! To wasza praca bedzie bardzo ceniona i bedziecie miec sporo pacjentow. Wyczerpanie organizmu, niezadawalajace zarobki, odbijanie sie w rodzinie emocji ktore skrywalo sie w ciagu dnia lub nocy i powstaje w ten sposob oziebloscia do swojej pracy.
Pieniadze nie sa wazne, bo po co chciec zlocona trumne oraz posagi skoro nas juz nie bedzie. Ale wazne jest by je miec by zapewnic jak najlepszy byt wlasnej rodzinie. Dlatego ja i tak pozostaje przy prywatnych klinikach.

Na szczescie potrafia byc bardzo dobrzy lekarze, lekarki, pielegniarki, polozne, ktore gdy maja dni zwatpienia i przemeczenia potrafia znalezc te iskre ktora przywraca im chec dzialania i zarazenia tym swoich znajomych, nawet tych najbardziej apodyktycznych i przemeczonych.

Zycze wytrwalosci w postanowieniach.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
studentka234



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: bielsko
PostWysłany: Sob Maj 17, 2008 12:32 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Radio Bielsko dzisiaj się odezwało do mnie.
'Chcieliby poznać moją historię i proszą o numer telefonu.

Jak sądzicie jak to wszystko będzie wyglądało, bedą przeprowadzać ze mną wywiad? czego mogę się spodziewać?
proszę o szybką odpowiedz.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
Tvisha
Przyjaciel forum


Dołączył: 22 Sie 2007
Posty: 1022

Wysłał podziekowań: 1
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: Warszawa
PostWysłany: Sob Maj 17, 2008 1:27 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

moze sie zaczac wojna ... stacje szukaja sensacji ... dzieki takiej sprawie moga zyskac rozglos. Sprawa tez zostanie naglosniona i moga polecice jakies glowy od tak zeby pokazac zeby nie bylo ze szpital nic nie zrobil w tej sprawie.

Jesli chcesz cos zwojowac powinnas sie dowiedziec cos wiecej ... np sposobu w jaki beda przeprowadzali z toba wywiad - moze zostali naslani przez szpital bo za duzo zlych opini wrzucilas i pytania beda zenujace a moze poprostu chcieli zrobic wywiad. Sadze ze mozesz sie spodziewac wszystkich mozliwych pytan.

Na twoim miejscu mysle ze by to bylo dobrym pomyslem, zawsze to jakas nadzieja ze w tym szpitalu chociaz na jakis czas sie zmieni obsluga medyczna. Znasz swoje prawa wiec jesli ci zadadza pytanie mozesz odpowiedziec " przepraszam ale nie odpowiem" jesli beda dalej ciagnac mozna powiedziec " tej kwesti nie chce poruszac bo jest dla mnie zbyt intymna" itp itd

Przygotuj sobie na kartce pytania co do tego jak oni to widza?
Potem podaj nr tel i czekaj. Jesli cos ci sie nie spodoba poprostu nie zgodz sie na to.

===============================================

dodam ze wszystkiego nie da sie przewidziec. Ale jesli znasz swoje prawa i wiesz jak postapic zgodnie z wlasnym sumieniem to bedzie dobrze Smile

----ok zmienilam, poprawilam itp.
Pituszka Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
szara



Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 44

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach


PostWysłany: Nie Maj 18, 2008 9:16 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja jak bym była w takiej sytuacji to bym tego tak nie zostawiła. Łatwo pewnie mi mówić ale jak czegoś chcę i wiem że mam rację do dopiełabym swego. Ja bym się skontaktowała z tym radiem ale tylko telefonicznie (komórka). Nie zgodziłabym się na wywiad twarzą w twarz, mogłoby to zranić moją rodzinę, znajomych, bez podawania nazwisk. Niech pytaja o co chcą ale to ty decydujesz na które pytania chcesz odpowiedzieć. głowa do góry Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
studentka234



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: bielsko
PostWysłany: Nie Maj 18, 2008 10:53 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzięki za wiadomość. będę starać się pilnować.

gazeta w bielska również chce przeprowadzić ze mną wywiad. Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
studentka234



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 9

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach

Skąd: bielsko
PostWysłany: Sro Cze 04, 2008 6:42 pm    Temat postu: Poród w Bielsku - część 2 - gazeta Metro Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzień dobry!


Dziś w gazecie Metro ukazał się artykuł o moim porodzie.



link usuwam ! to nie miejsce na reklame. jesli bardzo zalezy Ci na tym zeby ktos to przeczytał prosze pisac na PM---edited by Wind_Of_Hope---


Kod:
Porodówki grozy
Rozmawiała Anita Karwowska

Złośliwości, przykre komentarze i brak reakcji na prośby o pomoc. Kobieta, która urodziła dziecko pół roku temu, do dziś nie może zapomnieć, jak została potraktowana w publicznym szpitalu
Joanna (imię zmienione) jest studentką IV roku medycyny. Ma 27 lat, w listopadzie ub.r. w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej urodziła synka. Swój poród do dzisiaj wspomina jak koszmar. Opisała go w liście, jaki przysłała do naszej redakcji.

"Mój poród był bardzo ciężki. Nie z powodu bólu, ale dlatego, że podczas pobytu w szpitalu złamano moje prawa. W sali było obecnych wiele osób (m.in. dwie położne, starsza i młodsza, lekarz i jeszcze jednak kobieta). Nie wiedziałam, kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, czułam się zdezorientowana i zawstydzona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu. Młodsza położna śmiała się i patrzyła, jak jęczę z bólu... A pani doktor miała pretensję, że nie odpowiadam szybko na jej pytania, tylko krzyczę. Zlekceważono moją prośbę o poród w wannie. Błagałam, żeby pozwolono mi rodzić w kucki. Wiedziałam, że mam takie prawo, a ból będzie w tej pozycji łatwiejszy do zniesienia. - W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą - usłyszałam od lekarza.

Zostałyśmy wychowane na opowieściach o tym, że rodząca musi znieść wiele przykrości i bólu, że to personel decyduje o tym, jak poród powinien przebiegać. Ale tak nie powinno być. Wszystko w Waszych rękach, przyszłe Mamy. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw, to polska porodówka nigdy się nie zmieni!".

Joanna o swoich przejściach napisała także do Biura Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia. Po jego interwencji dyrekcja szpitala w Bielsku-Białej wyjaśniła, że decyzje lekarzy podejmowane podczas porodu podyktowane były jego szybkim przebiegiem (poród trwał zaledwie godzinę) i bezpieczeństwem dziecka (urodziło się pięć tygodni przez terminem). Ale przyznała jednak, że uwagi kierowane wobec Joanny były niewłaściwe. - Dyrektor szpitala wyciągnie konsekwencje wobec lekarza, który dopuścił się tych nieetycznych stwierdzeń - mówi Krystyna Kozłowska, dyrektor Biura Praw Pacjenta. Podkreśla, że każdej pacjentce przysługuje prawo do intymności, do informacji, świadomej zgody na interwencję medyczną i do kontaktu z osobami bliskimi. Ale okazuje się, że łamanie tych praw jest w polskich szpitalach niechlubną normą. Jak wynika z informacji fundacji Rodzić po Ludzku, co piąta kobieta trafiająca na porodówkę spotyka się z nieżyczliwym i aroganckim zachowaniem personelu, a niemal co czwarta nie jest informowana o przebiegu porodu.

Z Urszulą Kubicką-Kraszyńską z fundacji Rodzić po Ludzku rozmawia Anita Karwowska

Jaka była pani pierwsza myśl po przeczytaniu tego listu?

- Przede wszystkim - że to nie jest historia jednostkowa. List Joanny ilustruje podstawowy problem polskich porodówek - brak indywidualnego podejścia do pacjentki. Kobieta wchodzi do szpitala i zaczyna być traktowana jak jego własność. Jej emocje, potrzeby i oczekiwania przestają być ważne.

Czy rzeczywiście złamano prawa Joanny?

- Oczywiście. Pacjentka ma prawo otrzymywać na bieżąco pełną informację o przebiegu porodu i procedurach, którym jest poddawana. A lekarz powinien uwzględniać jej potrzeby, np. to, w jakiej pozycji chce rodzić. Badania naukowe udowodniły przecież, że pozycja kuczna jest dla dziecka bardziej korzystna niż leżąca. To wszystko wskazuje na brak profesjonalizmu.

Czym tłumaczyć taką postawę personelu?

- Wciąż zbyt często zwycięża po prostu rutyna. W wielu placówkach personel trzyma się starych procedur, bo tak jest po prostu wygodniej.


Źródło: Metro


pozdrawiam

studentka234@vp.pl


****







--------edited by emilka-------
a ja przyłączyłam do poprzedniego tematu i myślę, że jednak warto wkleić ten artykuł
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum medyczne -> Ciąża i poród Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group