Szukaj
FAQFAQ SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy ProfilProfil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj

Czy to koniec?

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum medyczne -> Zdrowie psychiczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
serpico



Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 3

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach


PostWysłany: Nie Mar 29, 2009 1:27 pm    Temat postu: Czy to koniec? Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Witam wszystkich!

Szukam porady profesjonalistów dla związku dwojga ludzi i ich zdrowia psychicznego więc jestem na tym forum.
Na początek przedstawię problem:
Mam 27 lat, wykształcenie socjologiczne, zawód policjant. Od pół roku jestem żonaty. Żona ma 26 lat i jest nauczycielką. Przed ślubem znałem się z żoną niecały rok. Po ślubie wszystko się odwróciło do góry nogami. Nasi rodzice pokłócili się. Żona jesienią zachorowała na nerwicę. Wyprowadziła się do rodziców. Poszła do psychiatry, ta jej dała jakieś leki, którymi później manipulowała (nie brała w dawkach wskazanych) i skierowała na terapię do psycholog. Razem z jej ciocią pojechaliśmy po nią do rodziców, żeby do mnie wróciła. Żona wróciła do mnie i powiedziała, że też muszę pójść na terapię. Poszedłem, ale usłyszałem, że jak nie widzę potrzeby chodzenia na terapię, to jest mi ona zbędną. Ja nie widziałem.

Żona ponownie się wyprowadziła do rodziców przy okazji typowej świątecznej kłótni. Przed sylwestrem poszliśmy do terapeutki, aby nam pomogła. Ona powiedziała, że na terapię nie kwalifikujemy się, tylko musimy popracować nad komunikacją. W styczniu musiałem wyjechać na 3 miesiące, przyjeżdżałem tylko na weekendy. Pewnego dnia przez telefon pokłóciliśmy się. Ja trochę mówiłem mocniejszym tonem, ale bez żadnych przekleństw. Żona ponownie się wyprowadziła do rodziców. Wróciłem do domu. Telefonów nie odbierała. Na e-maile nie odpisywała. Jej mama ostrzegła, żebym do jej rodziców nie dzwonił. Żona poszła do swojej terapeutki i wszystko wróciło do normy. Terapeutka powiedziała jej, żebyśmy poszli na terapię i poszliśmy, jesteśmy w trakcie

Ostatnio jak wracałem już na stałe do domu, to w połowie drogi otrzymałem smsa od żony, że się wyprowadza i że jej decyzja jest ostateczna, że nie zmieniłem do niej stosunku. Tym razem prawdopodobnie poszło o pieniądze, prawdopodobnie, bo kazała mi się domyślać. Przed ślubem ustaliliśmy, że będziemy mieli wspólność majątkową. Kilka tygodni po ślubie, żona wyszła z inicjatywą, że chce rozdzielności. Kłóciliśmy się o to, ale ustąpiłem. Dzieliliśmy nasze wydatki wspólne na pół. Ostatnio żona zmieniła pracę na gorzej płatną i chciała inaczej się dzielić. Ustaliliśmy, że będę pokrywał koszty żywieniowe. Ostatnio żona oświadczyła, że będzie mi dawać stałą kwotę, ja na to się nie zgodziłem. Powiedziałem, że do lata będziemy się rozliczać na obecnych zasadach.

Po tym incydencie żona nabrała przekonania, że liczą się dla mnie tylko pieniądze i sprowadzam nasz związek do pieniędzy, że staram się wycisnąć z niej jak najwięcej pieniędzy. Wczoraj oświadczyła, że chce zabrać swoją część jaką włożyła do domu. Z terapii nici, bo powiedziała, że zawsze sam mogę pójść. Sytuacja wygląda beznadziejnie.

Moja żona jest osobą religijną, ja nie. Ona pochodzi z rodziny o tradycji nauczycielskiej, ja nie. Po pierwszej kłótni, czy drugiej, już sam nie pamiętam, kiedy żona wyprowadziła się ze wszystkimi swoimi rzeczami do rodziców i myślałem, że to koniec, przejrzałem jej rozmowę na gg z koleżanką. Myślałem, że jest jeszcze trzecia osoba. Okazało się, że przed tym jak się poznaliśmy żona miała aborcję i zerwała ze swoim partnerem, z którym cały czas się kłóciła. Jak już się pogodziliśmy, to wyjaśniliśmy sobie to wszystko. Piszę o tym, bo część ludzi twierdzi, że aborcja ma wpływ na powstanie nerwicy.

Za każdym razem, gdy pytam się żony jak było na terapii, to nie uzyskuję odpowiedzi, bo nie może o tym mówić. Cały czas kroczę i staram się uczyć na błędach. Staram się już rozmawiać normalnym tonem, to teraz te pieniądze. Czy to są powody do odejścia? Czy to moja czy jej choroba psychiczna? Gdzie dalej szukać? Czy warto? Właśnie płoną wszystkie moje ideały, ale zawsze trzymam się zasad i skoro wybrałem ją za żonę, to chcę z nią przejść razem życie. Życie intymne układało nam się bardzo dobrze. Wiele osób doradzało mi, abym już z nią dał sobie spokój, ale jeśli ona jest chora, to przecież musi być jakieś wyjście. Wiem, że mnie kocha, bo często to sobie mówiliśmy. Ale miłość to przecież też przezwyciężanie wspólnych problemów. I tak toczy się droga od miłości do nicości.

Dziękuję za dobrnięcie do końca i za odpowiedzi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
Gosia85
Przyjaciel forum


Dołączył: 28 Lip 2008
Posty: 2393

Wysłał podziekowań: 2
Otrzymał 117 podziękowań w 117 postach


PostWysłany: Nie Mar 29, 2009 4:48 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ja bym wam jednak polecała terapię małżeńską. z tym że to jest prawda, że ona odniesie skutek jeśli obie strony tego chcą. jeśli wierzą, że terapia może pomóc. w przeciwnym razie rzeczywiście nie masz po co chodzić na terapię.
co do tego że żona Ci nie mówi o tym co na terapii- może nie chce Ci mówić po prostu. jeszcze się nie spotkałam z sytuacją gdzie w kontrakcie terapeutycznym psycholog sobie zastrzega, że nie można mówić o tym co na terapii. o wszem- tak się może zdarzyć, ale tylko w wypadku jeśli jest to terapia grupowa- wtedy tajemnica obowiązuje tak psychologa jak i pozostałych jej uczestników.
tajemnica zawodowa obowiązuje Psychologa- to on nie może Ci opowiadać co Twoja żona mówi na terapii i jakie przerabia problemy.
a zmienność nastroju, pochopne postępowanie może brać się z nerwicy, może też być to skutek uboczny leków. ale na to raczej bym nie stawiała.

mam wrażenie, że między Wami nie są wyjaśnione pewne rzeczy. może żona ma do Ciebie o coś pretensję, ale nie wie jak Ci to powiedzieć. może drażnisz ją w pewien sposób, może coś jej nie pasuje, nie odpowiada.
może nie ma między wami prawdziwej komunikacji.
ale rozmawiania naprawdę można się nauczyć. pomocne są w tym właśnie terapie małżeńskie.
życzę powodzenia .
Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
serpico



Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 3

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach


PostWysłany: Nie Mar 29, 2009 5:46 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzięki za odpowiedź. Ale jej terapeutka powiedziała, że jeśli nikomu nie będzie mówiła o swojej terapii, to będzie się bardziej na niej skupiała, bardziej w nią wnikała i częściej myślała.

Z pewnością ma do mnie pretensje, jak w każdym związku: Że za często słucham muzyki, bo jestem maniakiem, że do jej rodziców nie chcę jeździć, że zbyt długo zastanawiam się nad podjęciem decyzji, że mówię jej co ma robić, że grzebałem w jej notatkach z terapii, co było nieprawdą. Ale właśnie nad tym pracowaliśmy na terapii małżeńskiej. Jesteśmy już po kilku wizytach. Po nich zawsze jest lepiej. Ale na najbliższą wygląda na to, że pójdę sam.

Liczę na to, że skończy się jak zwykle. Czyli wszystko wróci do normy. Ale tym razem mogę się przeliczyć. Najbardziej zaskoczony byłem tym, że w piątek normalnie rozmawialiśmy przez telefon. A w drodze do domu zostałem poinformowany sms-em, żebym nie dzwonił, że wyprowadza się do rodziców i to jest ostateczna decyzja.

Już mi wiele osób życzyło powodzenia i zawsze się przydawało. Mam nadzieję, że i tym razem tak będzie, ale mój optymizm słabnie...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
serpico



Dołączył: 29 Mar 2009
Posty: 3

Wysłał podziekowań: 0
Otrzymał 0 podziękowań w 0 postach


PostWysłany: Czw Kwi 02, 2009 8:43 pm    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Więc jednak stało się. Napiszę tylko ten post informacyjnie. Może komuś kiedyś się do czegoś przyda. Dzisiaj moja żona przyjechała z rodzicami i zabrała swoją część majątku. Wręczyła mi oświadczenie, że zabiera swoją część i zeszła na dół. Jej rodzice pozostali w domu, jej matka przy otwartych drzwiach zaczęła mnie wyzywać, zamknąłem drzwi i powiedziałem jak mamy rozmawiać to spokojnie i nie tak, aby wszyscy sąsiedzi słyszeli, po czym zamknąłem drzwi. Usłyszałem w odpowiedzi "i bardzo dobrze, niech słyszą" i zaczęła szarpać moją rękę więc, aby niczego głupiego nie zrobić wyszedłem do drugiego pokoju i powiedziałem żony ojcu, aby wyprowadził ją z mojego domu, a on wypowiedział jedyne słowa tego dnia: "dobrze, my już zaraz pójdziemy". Zadzwoniłem do żony i powiedziałem, aby weszła na górę i zobaczyła co jej matka robi, a ona powiedziała, że musi na dole pilnować mebli. Tak historia mojego krótkiego związku dobiegła końca... Najbardziej zabolało jak jej matka czekając na transport na dole śmiała się do mojej żony.
Czas zacząć nowe życie

p.s. a jak zadzwoniłem do naszej terapeutki, to wyczułem jeszcze większe zdziwienie niż ja kiedy w piątek wróciłem do domu
Pozdrawiam

Papa
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
wind_of_hope
Moderator


Dołączył: 06 Gru 2006
Posty: 10730

Wysłał podziekowań: 5
Otrzymał 187 podziękowań w 185 postach


PostWysłany: Pią Kwi 03, 2009 8:37 am    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

wspołczuje... Neutral skad biora sie tacy ludzie... a mowia ze facet to swinia Neutral

moze nie była Ciebie warta.;/
_________________


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum medyczne -> Zdrowie psychiczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group