malixa
Dołączył: 11 Lut 2010 Posty: 107
Wysłał podziekowań: 1 Otrzymał 7 podziękowań w 7 postach
Skąd: z nikad Ostrzeżeń: 1
|
Wysłany: Czw Sty 20, 2011 3:19 am Temat postu: Anemia i dieta |
|
|
Dziewczyny mam problem i mam nadzieję, że mi jakoś pomożecie...
Albo chociaż podbudujecie
Całe życie byłam pączkiem - raz większym, raz mniejszym - chudłam, tyłam, chudłam i tak w kółko
Teraz jestem na "etapie" tycia do pewnego momentu - jem, objadam się, można nawet powiedzieć, że obżeram i tyję tylko do pewnego momentu - chociaż dumą mnie to nie napawa.
Problemem w moim odchudzaniu zawsze była anemia - mam ją odkąd pamiętam - a dokładniej ona ma mnie. Walcze ze spadkami żelaza - zwykłe Fe od lekarza nie skutkowało jak powinno, wiec sprowadzam specyfiki zza granicy. Działają rewelacyjnie bo od fatalnego poziomu żelaza doprowadziły do (niestety jestem w najniższej granicy) normy.
Wiem, że żelazo trzeba długo uzupełniać by było OK i ta niska granica nic mi nie da:( Tylko co ja mam zrobić jak nie jem mięsa????!!! Ale od początku...
Specyfik uzupełniający żelazo ma około 300kcal czyli nie mało. Chciałabym się odchudzić ale przez to tycie i chudnięcie i znów dołujące tycie ciężko mi się zabrać za dietę znowu. Aż sama się sobie dziwię, że Wam to piszę bo nigdy nikomu o swoim problemie nie mówiłam! Nigdy nie byłam szczupła ale zaczyna mnie to wkurzać a facet zamiast pomagać dołuje. On jest z "natury" szczupły, ciągle je by przytyć, trenuje boks już od lat, więc co galę funduje mi miesiące objadania się. On je rano, po południu, wieczorami i w nocy. A ja przez niego podjadam. A nie da się prowadzić wojny by nie objadał się przy mnie bo jest jak grochem o ścianę - ja wyglądam pięknie, cudownie etc. Argumenty, że tym robi mi krzywdę nie działają a na każdą nową dietę i moj płacz w poduszkę, że jestem tłusta reaguje jak to facet - kocham cie nie jesteś gruba itd. Niby fajnie - bo nie jedna kobieta chciałaby by facet ją tak postrzegał. Z drugiej strony on nie rozumie, że czuję się grubo, źle , ciężko, a to spowodowane jest tym, że on zawsze był szczupły i nie jest w stanie zrozumieć jak można się czuć ociężale. A jak schudnę a później muszę znowu zwiększyć żelazo i tyję mówi mi, że widocznie taka moja natura i tyle. Nie jestem gruba i mam przestać marudzić... A ja wiem, że gruba jestem - z jego strony wsparcia nie będzie - to może z waszej:( Mam 174 wzrostu i waże 79kg... masakra przyznałam się publicznie - idę się zastrzelić. Wiem, wiem ważą więcej - ale ja mam drobne kości więc jestem jak taki klusek - tylko wysoki:(
Jakieś pomysły na dietę dla anemika? Wmuszę w siebie mięso z kurczka lub indyka - nauczenie się tego jeść - zajęło mi rok. Dobre i to ale wiem, że nic innego nie przełknę
Mam tylko jedną prośbę - nie chciałabym czytać, że mogę sobie podziękować za to jak wyglądam - bo to wiem i długo sie zbierałam aby komukolwiek "obcemu" o tym powiedzieć. Jak możecie to miejcie to na uwadze bo krytyka mnie demotywuje (tak jak długi czas czekania na efekty diety ale to na marginesie ) a jestem chyba na dobrej drodze do jakiejkolwiek diety... Pomożecie? |
|