Aktualności
Artykuły
Choroby i dolegliwości
Ośrodek Samotnej Matki z Dzieckiem w Zopowej stracił dotację
30-09-2008 16:52; źródło: inf. własna

Z niejasnych dla pensjonariuszy przyczyn, dotacje obcięto około siedemdziesięciu podobnym placówkom prowadzonym przez Markot, fundację założoną przez nieżyjącego już Marka Kotańskiego. A przecież to organizacja, której rolę trudno przecenić - od lat pomaga bowiem bezdomnym z całej Polski, aby potrafili na nowo odnaleźć się w życiu.
Kierowniczka zopowskiego Ośrodka, pani Halina Skrzypek - przez dzieci z placówki zwana „ciocią" - to osoba o wielkim, choć schorowanym sercu.
Pani Halina boi się mikrofonów i kamer. Kiedy widzi je skierowane w swoją stronę, jej nogi nabierają konsystencji waty. - Niech mnie pan ratuje, panie Tomku! - szepcze ukradkiem do znajomego w przerwie między wywiadami. Ale nie poddaje się. Całą sobą czuje, że dobro jej podopiecznych jest ważniejsze od strachu przed mediami. Wie, że musi stawić mu czoła szczególnie podczas uroczystości przekazania koni, które zyskawszy drugie życie, posłużą do hipoterapii.
- Przede wszystkim myślę o dzieciach, które zostały pokrzywdzone przez los - mówi do kamer pani Halina. - W naszym ośrodku dzieciaki stale mają kontakt ze zwierzętami, a teraz będzie go jeszcze więcej.
- Marzy nam się ośrodek hipoterapeutyczny z prawdziwego zdarzenia. Dzięki ludziom z firmy Reinhold oraz organizacji Centaurus, każdy będzie mógł podjąć rehabilitację w naszym Ośrodku. Najważniejszy dla nas jest uśmiech dzieci, kochanych dzieci, dlatego nie pobieramy żadnych opłat. Jeśli ktoś chciałby podziękować, niech przyniesie choćby garść owsa czy siano dla konia - dodaje Pani Halina.
Same konie również mają powody do radości, bowiem gdyby nie dobre serce firm, po prostu trafiłyby pod nóż, a później najpewniej do puszek z karmą dla zwierząt.
- Kucyka Tuptusia wykupiliśmy dla tego ośrodka już wcześniej - mówi Ewa Mastyk z Fundacji Centaurus. - Niespodziewanie, w ostatniej chwili znalazł się sponsor, szwedzki developer, który wykupił drugiego konia, Reina. Ma on własne siodło i chodził już pod wierzchem. Oba są cudownie spokojne, a dzieci dosłownie do nich lgną.
- Już sam kontakt z koniem poprawia samopoczucie. Dodatkowo osoby z uszkodzonym aparatem ruchu podczas terapii w naturalny sposób pobudzają te same grupy mięśni, które pracują podczas samodzielnego marszu. Te zwierzęta to bardzo skuteczne lekarstwo. - podkreśla Pani Beata.
Mimo, że Rein oraz Tuptuś zostały wykupione wprost z drogi do rzeźni, nie spotkała ich w życiu żadna trauma. Są wyjątkowo spokojne i zrównoważone, nigdy nie okazały śladu agresji. Nawet podczas uroczystości przekazania Ośrodkowi Samotnych Matek z Dziećmi, oblegane przez dzieci i fotoreporterów, pozostały bardzo łagodne.
- Z Fundacją Centaurus znamy się od dawna, ale pomoc od tak wielkiej firmy jak Reinhold bardzo mnie zaskoczyła. Wiem, że się powtarzam, lecz to cudownie mieć tylu przyjaciół, bo tylko dzięki nim istniejemy. Dzięki sponsorom i mediom.
- A to naprawdę działa! - mówi z entuzjazmem Pani Halina Skrzypek. - Kiedy po tej uroczystości odjechali ostatni nasi goście, byłam cała roztrzęsiona. Poszłam więc do tych koników, pogadałam sobie do nich, przytuliłam i co? Od razu lepiej! Byłam chyba ich pierwszą pacjentką.
- Skoro mam taką okazję, chciałabym jeszcze raz za pośrednictwem mediów bardzo gorąco podziękować ludziom z Reinholda i Centaurusa , bo to, co dla nas zrobili, to naprawdę wielka rzecz!
Zobacz artykuły:
Zobacz również tagi: opieka społeczna osrodek matki i dziecka
Brak komentarzy














