Aktualności
Artykuły
Choroby i dolegliwości
Odszkodowania od Skarbu Państwa za HIV
25-07-2006 15:41; źródło: eskulap.pl
Stroną poszkodowaną obecnie jest zakażony mężczyzna i następcy prawni jego żony - czworo dzieci, w tym troje z poprzednich małżeństw. Wcześniej powodami byli małżonkowie zakażeni HIV. Według nich, nie zostali oni w odpowiednim czasie poinformowani o zakażeniu mężczyzny wirusem HIV. Nieświadomy zakażenia mężczyzna zaraził swoją żonę. Wytoczyli oni w kwietniu 2002 r. proces z powództwa cywilnego, w którym domagali się od Skarbu Państwa zadośćuczynienia i odszkodowania (pierwotnie 400 tys. zł, ale kwota ta kilkakrotnie była zmieniana). W lutym ub. roku zakażona kobieta zmarła.
Ponowny proces miał się zakończyć na początku 2005 roku, ale wówczas ogłoszenie wyroku zostało przesunięte z powodu śmierci powódki. Sąd zdecydował wtedy, że wyrok w tej sprawie może zostać wydany dopiero, gdy zostanie zakończone postępowanie spadkowe wobec męża i czworga dzieci kobiety oraz postępowanie opiekuńcze nad małoletnią córką powódki z poprzedniego małżeństwa. 17-letnia obecnie dziewczynka jest sierotą, ponieważ jej ojciec także nie żyje.
Małżonkowie w 1996 roku oddali w łańcuckim (Podkarpackie) szpitalu krew dla matki mężczyzny. Po przebadaniu krwi Wojewódzka Stacja Krwiodawstwa w Rzeszowie ustaliła, że krew mężczyzny jest zakażona wirusem HIV i wezwała nosiciela do zgłoszenia. Jednak list nie dotarł do adresata i wrócił z adnotacją "adresat się wyprowadził".
Według pełnomocnika poszkodowanych, Tadeusza Kosiora, taka notatka została sporządzona na podstawie opinii sąsiada. W rzeczywistości małżonkowie nadal mieszkali pod podanym adresem. W związku z nieotrzymaniem zawiadomienia, mężczyzna przez cztery lata nie był świadomy, że jest nosicielem wirusa i zaraził swoją żonę. Tymczasem pełnomocnik pozwanego uważa, że notatka listonosza została sporządzona w oparciu o opinię sąsiada, czyli osoby, która powinna wiedzieć, jakich ma sąsiadów i czy nadal tam mieszkają. Ponadto obowiązek poinformowania stacji krwiodawstwa o zmianie adresu spoczywa na dawcy krwi, czyli w tym wypadku na powodzie.
Małżonkowie o zakażeniu dowiedzieli się w 2000 roku, gdy mężczyzna poważnie zachorował na posocznicę, czyli zakażenie krwi. Przeprowadzone wówczas badania wykazały obecność wirusa.(PAP)
Zobacz artykuły:
Brak komentarzy











