Szukaj:
Aktualności
Artykuły
Choroby i dolegliwości

Chorzy na WZW typu B o bezpieczne leczenie proszą już 2 lata!

22-11-2011 15:13
Pacjenci, którzy w imieniu tysięcy chorych podjęli walkę o dostęp do skutecznego leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu B (WZW B) w Polsce, po raz kolejny spotkali się z obojętnością ze strony Ministerstwa Zdrowia. W odpowiedzi na zarzuty skierowane do MZ i dotyczące finansowania leku, który zagraża chorym powodując mutacje wirusa oraz jego oporność na leczenie, usłyszeli, że zdaniem konsultanta krajowego lek ten jest.... skuteczny.
Chorzy na WZW typu B o bezpieczne leczenie proszą już 2 lata!
Zobacz również:

Mimo, że stanowisko prezentowane przez pełniącego tę funkcję prof. Andrzeja Horbana jest sprzeczne z opinią środowiska lekarskiego oraz wynikami badań klinicznych, zapis o zastosowaniu lamiwudyny u chorych z ujemnym antygenem HBe zostanie zachowany w znowelizowanym Rozporządzeniu, które weszło w życie 15 listopada.

Nowsze terapie są dostępne jedynie dla 20% chorych (HBe+), którzy rozpoczynają swoje leczenie

Podział chorych na HBe+ i HBe- nie jest potwierdzony żadnymi wiarygodnymi badaniami klinicznymi

80% chorych rozpoczynających leczenie i wszyscy ci, którzy leczenie rozpoczęli przed kwietniem 2011 roku nadal będzie przyjmowało lamiwudynę do czasu aż wystąpi u nich mutacja wirusa. A nastąpi ona u 23% leczonych po roku jej stosowania, u  55% leczonych po 3-latach, u 80% leczonych po 5-latach...

Podawanie leku niezgodnie z jego charakterystyką jest sprzeczne z prawem.

Nie można opierać się w decyzjach o refundacji leków na osobistej opinii jednej osoby, nie popartej istotnymi argumentami merytorycznymi. Zwłaszcza gdy po ogłoszeniu projektu rozporządzenia napływa do MZ fala protestów, a pod wieloma z nich podpisane są największe krajowe autorytety medyczne w dziedzinie chorób zakaźnych. Takie protesty powinny spowodować sprawdzenie czy proponowana jednoosobowo wersja programu jest właściwa.

W odpowiedzi na zawiadomienie przesłane do prokuratury przez Fundację "Gwiazda Nadziei" o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłą już Minister Zdrowia Panią Ewę Kopacz, resort ten złożył oficjalne oświadczenie, w którym nie pojawiły się jednak żadne deklaracje zmian w zasadach finansowania leczenia przewlekłego WZW B, sformułowanych na nowo 28 października b.r. Terapia nowymi analogami nadal refundowana jest dopiero po niepowodzeniu terapii interferonowej i to jedynie w przypadku pacjentów HBeAg dodatnich. Dla pacjentów HBeAg ujemnych nowe analogi refundowane są dopiero po zastosowaniu interferonu i _lamiwudyny._ Oznacza to, że polscy pacjenci z przewlekłym WZW typu B i ujemnym antygenem HBe* *nadal będą leczeni niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną.  Musi u nich nastąpić trwała i szkodliwa mutacja wirusa. W Polsce ponad 80% chorych to chorzy z nieobecnym antygenem HBe.

W swoim oficjalnym stanowisku wobec zarzutów pacjentów z WZW B  rzecznik prasowy MZ jako autora zapisów programu leczenia WZW B wskazał konsultanta krajowego w zakresie chorób zakaźnych -- prof. Andrzeja Horbana. Ministerstwo tłumaczy, że: zdaniem konsultanta krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych lamiwudyna jest lekiem skutecznym u znacznej części chorych HBeAg ujemnych, a jednocześnie lekiem najtańszym.

Niestety opinia konsultanta krajowego jest sprzeczna z międzynarodowymi wytycznymi (EAAL, AASLD) oraz zaleceniami Polskiej Grupy Ekspertów HBV, którzy w ciągu ostatnich 2 lat wielokrotnie zwracali się w tej sprawie do byłej Minister Zdrowia Ewy Kopacz w ramach konsultacji społecznych tego oraz poprzednich projektów Rozporządzeń.

Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną nie istnieje żadne uzasadnienie dla podawania lamiwudyny u pacjentów HBe- i ograniczanie zastosowania nowych analogów tylko do terapii pacjentów HBe+, a decyzja MZ opiera się wyłącznie na indywidualnej *opinii krajowego konsultanta. Czy jednak jest to wystarczający powód, aby chorzy w Polsce byli leczeni nieodpowiednim lekiem, który nie jest już powszechnie stosowany w żadnym innym kraju Unii Europejskiej?

Decyzja MZ nie mogła wynikać z niewiedzy, ponieważ interwencja pacjentów oraz ekspertów w tej sprawie trwa nieprzerwanie od 2 lat. Po publikacji projektu Rozporządzenia w październiku 2010 zarówno Fundacja jak i wybitni eksperci chorób zakaźnych przesłali do Ministerstwa Zdrowia krytyczne uwagi odnoszące się do dalszego zastosowania lamiwudyny w pierwszej linii leczenia u chorych z ujemnym antygenem HBe. Niestety uwagi te, zgłaszane w ramach konsultacji społecznych, nie zostały wzięte pod uwagę podczas formułowania ostatecznej wersji Rozporządzenia.

Dodatkowo, nietrafiony jest również argument dotyczący ekonomicznych korzyści dla budżetu, wynikających z zastosowania u części chorych lamiwudyny. Konsultant krajowy nie uwzględnił bowiem kosztów związanych z leczeniem powikłań, a także z terapią skojarzoną, która stosowana jest gdy u pacjenta leczonego lamiwudyną pojawia się mutacja wirusa. Łącznie więc aktualne wydatki resortu są znacząco wyższe, niż koszt pierwszorazowej terapii jednym z leków nowej generacji (entekawirem lub tenofowirem), zarejestrowanych w leczeniu przewlekłego wzw typu B oraz posiadających pozytywną ocenę AOTM.

Polityka ta ma jeszcze inną konsekwencję ekonomiczną -- fundusze, które przeznaczane są obecnie na prowadzony przez MZ program bezpłatnych i obowiązkowych szczepień przeciwko WZW B mogą być zmarnowane, ponieważ są doniesienia, że szczepienia nie chronią przed wirusem, który mutuje w wyniku zastosowania lamiwudyny.

Ponadto szczepienia nie są w stanie w żaden sposób pomóc chorym już przewlekle zakażonym HBV, których choroba, niewłaściwie leczona, postępuje i grozi rozwojem poważnych następstw. Poruszanie tego tematu można uznać jedynie za niezwiązaną z tematem dygresję, wynikającą z braku merytorycznych argumentów na obronę niesłusznego stanowiska
Ministerstwa.

Tym samym efekty prac prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia nad programami leczenia przewlekłego WZW typu B oraz umożliwieniem pacjentom nieodpłatnego korzystania z coraz nowocześniejszych i skuteczniejszych terapii, nie przyniosły efektów, na jakie liczyli pacjenci. Najnowszy program, który wszedł w życie 15 listopada 2011 r.  nie tylko nie spełnił nadziei pacjentów, ale także wciąż naraża ich zdrowie i życie.

Doniesienie złożone 7 listopada 2011 przez Fundację "Gwiazda Nadziei" i osoby cierpiące na WZW B było reakcją chorych ludzi i organizacji broniącej praw pacjentów, na zalecenia Ministerstwa, dotyczące stosowania w terapii przewlekłego wzw typu B lamiwudyny - substancji, która w okresie 5 lat u 80% leczonych osób powoduje nieodwracalny proces mutacji wirusa, prowadzący do znacznego zmniejszenia odpowiedzi na leczenie, a tym samym pogorszenie stanu zdrowia. Następstwem mutacji wirusa jest także obniżenie skuteczności leczenia wszystkich kolejnych podejmowanych terapii, nawet tych prowadzonych lekami nowej generacji, co może prowadzić do marskości, raka wątroby a nawet przedwczesnej śmierci. Z uwagi na szkodliwe dla pacjentów działanie lamiwudyny, w maju 2010 roku Europejska Agencja Leków (EMA) podjęła decyzję o zmianie charakterystyki tego leku, zgodnie z którą obecnie rozpoczęcie leczenia lamiwudyną powinno być rozważane tylko w przypadku, gdy nie można zastosować innych opcji leczenia (tzn. w grupie pacjentów, dla których eki o wyższej barierze genetycznej dla oporności nie są zarejestrowane)
Zobacz artykuły:
Zobacz również tagi: WZW zapalenie wątroby wirusowe zapalenie wątroby żołtaczka leki leczenie
Brak komentarzy